Kreta. W labiryncie Minotaura

Kreta wydaje się być jednym z najbardziej tajemniczych miejsc w Europie. O taki wizerunek zadbała prastara cywilizacja, której początki sięgają legendy o królu Minosie. Do dnia dzisiejszego trudno jest wyjaśnić, jak to się stało, że kultura minojska osiągnęła tak wysoki poziom cywilizacyjny, ale to właśnie ta wyspa uznawana jest  za kolebkę europejskiej cywilizacji.

Starożytni Kreteńczycy mogli się szczycić faktem, że właśnie na ich ziemi na świat przyszedł najważniejszy ze wszystkich bogów greckiej mitologii – gromowładny Zeus. Pojawiają się również wzmianki o innych bogach przebywających na wyspie, m. in. Posejdona, herosa Herkulesa czy zwykłych śmiertelników, jak Dedal. Nie ma się co dziwić, że bogowie upodobali sobie Kretę. Otaczające wyspę wody błękitnego morza, bezchmurne niebo w kolorze akwamaryny, majestatyczne góry Idi czy też winnice i wiecznie zielone gaje oliwne sprawiają, że można w tym miejscu zakochać się bez pamięci.

dsc03546

dsc03533

dscn1942

dscn1901

W żyłach Kreteńczyków płynie minojska krew. O potędze ich przodków  świadczą współczesne wykopaliska, a w szczególności te w Knossos i Fajstos. Pozostałości wspaniałych pałaców do dziś zdumiewają i zadziwiają wiedzą i techniką ich konstruktorów. Późniejsza historia Krety nie jest tak jasna jak w okresie starożytności. Po epoce rozkwitu przychodzi nastaje czas wali i zmagań z kolejnymi najeźdźcami. Nic w tym dziwnego, gdyż wyspa kusiła swoimi walorami, a także znajdowała się  w strategicznym miejscu – na szlaku prowadzącym do Afryki. Po setkach lat okupacji, Kreteńczycy mogą wreszcie żyć w spokoju, według własnego tempa i zasad.

Właśnie tutaj, w kreteńskiej grocie we wnętrzu góry Dikte, miał się narodzić władca wszystkich bogów – Zeus. Pan Olimpu w pogoni za zaspokojeniem swojego pożądania, postanowił uprowadzić fenicka księżniczkę o imieniu Europa. Znudzony bóg szybko porzucił swoją kochankę wraz z ich wspólnym potomstwem, trzema synami: Minosem, Radamantysem i Serpedonem. Bracia podzielili się władzą, a każdy z nich kierował własnym pałacem: Knossos, Fajstos i Malii. Jednak po pewnym czasie Minos objął władzę na całej Krecie i ogłosił się jedynym, prawowitym królem. Poślubił piękną Pazyfae, córkę boga Heliosa, a w krótce przyszło na świat ich liczne potomstwo. Sielanka szybko się skończyła. Rozgniewany brakiem posłuszeństwa  króla Posejdon postanowił zemścić się na niewdzięcznym władcy. Zmieniając się w postać byka, rozkochał w sobie Pazyfae, która wkrótce urodziła syna. Nie było to normalne dziecko; posiadał ciało człowieka i głowę byka. Nadano mu imię Minotaur. Król Minos nakazał swojemu genialnemu konstruktorowi Dedalowi wybudować ogromny labirynt, by osadzić w nim dziecko swojej niewiernej małżonki. Wiele tekstów źródłowym mówi, że labirynt powstał na terenie pałacu w Knossos. Trudno nie zgodzić się z ta hipotezą, gdyż królewska rezydencja liczyła ponad półtora tysiąca pomieszczeń. Ponad tysiącletnia cywilizacja tego mitycznego okresu, na cześć króla Minosa  została nazwana minojską.

Pałac w Knossos

To obowiązkowy punkt na podróżniczej trasie Krety. Ruiny pałacu powstałego ponad 4 tys. lat temu możemy podziwiać w okolicach Iraklionu (Heraklionu). Do dnia dzisiejszego zachwyca odwiedzających doskonałością konstrukcji i rozmachem, z jakim został wybudowany. Poza pałacowymi pomieszczeniami, mieściły się tam również warsztaty i spichlerze zaopatrujące ponad 10 tys. mieszkańców.  Po zachodniej stronie pałacu znajdują się wykopane w ziemi okrągłe jamy, które pełniły funkcję spichlerzy na ziarno. Dalej znajduje się tzw. Dom Wschodni, czyli wystawny budynek, w którym zamieszkiwali zamożni mieszkańcy Knossos. Świadczą o tym potężne schody i kolumny. Idąc po schodach dojdziemy do komnaty, która początkowo uważana była za rezydencje królewskiej pary. Aktualnie uważa się, że w przeszłości było tam sanktuarium. Podążając dalej zaglądamy do sali tronowej i basenu lustralnego. Za nimi rozpościera się główny dziedziniec, który stanowił arenę minojskich obrzędów. Nieopodal mieściła się kaplica, skarbiec oraz schody prowadzące do królewskich komnat. Gdyby nie to, że ruiny pokryte były przez mech, roślinność i pył, nie przetrwałyby do czasów obecnych. Pierwszym poszukiwaczem, który rozpoczął poważne prace wykopaliskowe na tym terenie, był archeolog z Iraklionu, Minos Kolokairinos. W 1879 roku udało mu się wydobyć 12 pitosów. Po sukcesie jego odkrycia, rozpoczęła się prawdziwa wojna o stanowisko archeologiczne w Knossos – ubiegali się o nie Amerykanie, Francuzi, Niemcy i Anglicy.

dsc03560

dscn1903

dsc03565

dsc03576

dscn1928

dsc03557

dscn1908

dsc03537

dscn1934

Santorini. Raj na ziemi

Wydawać by się mogło, że to ateński Akropol jest symbolem Grecji. Jednak Ci, którzy mieli przyjemność spędzić czas na jednej z cykladzkich wysp wie, że prawda jest całkiem inna. Dla nich Grecja będzie kojarzyć się z oślepiająco białymi domkami zawieszonych na zboczach stromych skał, z błękitnymi kopułami na szczycie. Mowa oczywiście o Santorini, prawdziwym raju na ziemi. Wspaniała panorama zalanej morskimi wodami kaldery, malowniczy kontrast między białymi domkami a ciemnymi, wulkanicznymi skałami, dymiące wierzchołki wulkanów i ciągle żywy mit o zaginionej Atlantydzie – wszystko to sprawia, że przybywają tu rzesze turystów. Odkąd pamiętam, Santorini było moim wielkim marzeniem. Patrząc na piękne pocztówki z bajkowymi krajobrazami, białymi domkami i niebieskimi kopułami, wąskimi i krętymi uliczkami, zapragnęłam tam pojechać. Co prawda było to parę ładnych lat temu, ale jak kiedyś wspomniałam – po ostatniej wizycie w Atenach, moje uczucia do Grecji powróciły niczym bumerang i naszło mnie na wspominki sprzed lat 🙂

dscn2159

dsc03641

dscn2137

dsc03659

Thira, bardziej popularna pod nazwą Santoryn lub Santorini, a w czasach starożytnych nazywana Kalliste (najpiękniejsza), to mały archipelag południowoegejskiego łuku wulkanicznego. W jego skład wchodzą następujące wysepki: Thira, Thirassia, Nea Kameni, Palea Kameni i Aspro. Kształt przerwanego okręgu zawdzięcza kataklizmowi z roku 1450 p. n. e. Właśnie wtedy nastąpiła potężna erupcja wulkanu o sile trzykrotnie przekraczającej wybuch Karatakau w 1883 r. Zniszczeniu uległa cała centralna część wyspy, a na jej miejscu utworzyła się rozległa, wypełniona morskimi wodami kaldera o powierzchni 83 m kw. i głębokości 400 m, paradoksalnie stanowiąca teraz jedną z największych atrakcji na wyspie. Widok, jaki roztacza się przed oczami turystów wpływających w kaldere, nie ma sobie równych w całej Grecji.

dsc03671

dsc03670

Stolicą wyspy jest Fira, drugie (zaraz za Oia) najczęściej odwiedzane miasto na wyspie, które rozpościera się na klifie o wysokości 300 m. Nie jest skomplikowanym architektonicznie miastem – główna ulica to ta, po której poruszają się samochody i autokary. Tutaj znajduje się Stary Port, do którego przybywają wielkie, ekskluzywne statki. W centralnym miejscu Firy znajduje się taras widokowy, z zapierającym dech w piersiach widokiem na całą kalderę. Również w tym miejscu możemy podziwiać Ortodoksyjny Sobór Metropolitalny. Budynek został wybudowany w 1956 r., ale w wyniku trzęsienia ziemi jej pierwotna część została zniszczona. Idąc dalej w głąb miast, trafimy na tzw. „złotą uliczkę”. Skąd  taka nazwa? Właśnie tam znajdują się sklepy z ekskluzywnymi markami, między innymi Chanel, Prada, Gucci, Rolex. Na samej górze miasteczka znajduje się ważny budynek sakralny – Katolicka Katedra Santorynu pod wezwaniem Świętego Jana Baptysty.

dscn2164

dscn2184

dsc03637

dscn2080

dsc03667

Najczęściej fotografowanym miejscem na całej wyspie, które widnieje na większości pocztówek i zdjęć przedstawiających Santorini, jest Oia (wymawiane „Ija”). Mówi się, że jest miastem artystów, malarzy, rzeźbiarzy, i że nie ma serca, które nie zostałoby poruszone tamtejszymi widokami, z czym zgadzam się w stu procentach. Właśnie w tym miasteczku mieści się najczęściej fotografowany kościół  wezwaniem Św. Mikołaja, czyli patrona rybaków oraz słynny wiatrak znajdujący się przy końcu miasteczka, tuż nad klifem. W samym centrum miasta stoi bardzo popularny, zwłaszcza wśród par, które zamierzają się w nim pobrać, kościół Panagia Platsani.

dsc03630

dscn2105

dscn2166

dscn2156

Dlaczego domy malowane są w barwach biało-niebieskich? Istnieją 3 wersje tłumaczące użycie tych barw: patriotyczna, ekonomiczna oraz praktyczna. Patriotyczna ma związek z historią Grecji. Barwy narodowe tego kraju, które widnieją na fladze to właśnie biel i błękit. Kolor niebieski symbolizować ma barwę morza okalającego Grecję, zaś biel pianę morską, która uderza o grecki ląd. Wersja praktyczna związana jest z wszechobecnie panującym upałem i skwarem, dlatego też mieszkańcy wyspy wybudowali domy w tych barwach, ponieważ kolor biały nie przyciągają  słońca a odbijają je, przez co w domu jest chłodniej. Z kolei niebieski odstrasza insekty. Wersja ekonomiczna zakłada, że farby w tych dwóch kolorach były po prostu najtańsze ze wszystkich innych dostępnych.

Na Cykladach krąży legenda, że mieszkańcy wyspy to… wampiry. Ludzie, którzy zginęli nagle prowadzili życie pełne grzechu, zaś ci co nie otrzymali odpowiedniego pochówku padali w sidła złych mocy i zamienili się w wampiry, zwane vrykolakas. Co było przyczyną takiej przemiany? Po pierwsze wystarczyło, że kot skoczył na martwe ciało jeszcze przed pochówkiem, a moce nieczyste przejmowały kontrolę nad zmarłą osobą. Po drugie wampir może przyjść i zapukać do drzwi, ot tak po prostu. Jeżeli nikt mu nie otworzy od razu, pójdzie sobie dalej, dlatego też wielu Santoryńczyków czeka aż ktoś zastuka przynajmniej dwa razy. Porą, w której Vrykolakas są najbardziej aktywne to południe i  północ. Co ciekawe, starsi mieszkańcy wyspy nadal z trwogą czekają, aż ta pora dnia i nocy miną…

dscn2138

dscn2187

Do tej pory z ogromnym sentymentem wspominam pobyt na tej wyspie. Żałuję tylko, że tak mało czasu tam spędziłam, ale pewne jest to, że jeszcze tam powrócę. Poza magią i pięknem tego miejsca, najbardziej zapadło mi w pamięci to, że nabawiłam się tam poparzenia słonecznego pierwszego stopnia i chyba nawet dostałam lekkiego udaru 🙂 Słońce daje o sobie tutaj znać niezwykle mocno, dlatego wybierając się tam KONIECZNIE należy zabrać ze sobą ciemne okulary przeciwsłoneczne, krem z mocnym filtrem i najlepiej kapelusz na głowę! Przekonałam się o tym na własnej skórze, i to dosłownie. Żar lał się z nieba a ja niczym  w transie, biegałam po mieście jak szalona bez żadnej ochrony. Do tego biały kolor budynków sprawiał, że słońce odbijało się od nich, a to z kolei powodowało, że było gorąco jak w piekarniku. A ja, całkowicie wyluzowana i zahipnotyzowana tą piękną wyspą zapomniałam posmarować się kremem z filtrem, a o kapeluszu na głowie nawet nie pomyślałam, bo i po co? Przez tę głupotę (tak, to była ogromna głupota) połowa mojego ciała była pięknie przysmażona słońcem, a druga połowa blada jak ściany tamtejszych domków. Wyniosłam z tego cenną lekcję i mam nauczkę na całe życie 🙂 Ku przestrodze zamieszczam zdjęcie zrobione po powrocie z wyspy – może ktoś, poprzez moje nieszczęście nauczy się czegoś 🙂

dscn2271

Wszystkie zdjęcia umieszczone w tym poście są moją własnością, chyba że zaznaczono inaczej. Kopiowanie i używanie bez mojej zgody jest zabronione.

W greckiej kuchni

Kuchnia grecka jest jedną z najsmaczniejszych na świecie. Jednocześnie jest jedną z moich ulubionych. Kuchenne tradycje sięgają kilku tysiącleci wstecz, ale od czasów starożytnych jej podstawę niezmiennie stanowi śródziemnomorska trójca: pszenica, oliwa, wino. Równolegle z kolejnymi wydarzeniami historycznymi, potrawy ewoluowały – ciągle żywe są w niej wpływy kuchni rzymskiej, tureckiej, perskiej, arabskiej, bałkańskiej, a nawet i słowiańskiej.

34c9b21d2eb71bd8c27bf6c5930d18b8fot. odkryjgrecje.pl

W związku z ciepłym klimatem jaki panuje w Grecji, na stołach królują potrawy ze świeżych warzyw: oberżyny, cukinii, papryki, sałaty, szpinaku oraz roślin strączkowych, zwłaszcza z soczewicy, fasoli, ciecierzycy. Z kolei górzyste tereny tego kraju, których nie brakuje sprzyjają hodowli baranów i kóz – mięso jagnięce i baranina cieszą się tutaj ogromną popularnością. Kozie mleko, równie często co krowie, wykorzystywane jest tam do produkcji serów, spośród których kilka np. feta, nie jest produkowanych w żadnym innym kraju świata poza Grecją. W związku z tym, że jest to kraj tysiąca wysp, lokalnymi specjałami są potrawy rybne oraz owoce morza. To wszystko składa się na to, że przysmaki pochodzące z tego śródziemnomorskiego kraju należą do najsmaczniejszych i najzdrowszych na świecie.  A jest się czym zachwycać:

Musaka

Absolutny numer jeden greckiej kuchni (i mój osobisty). Plastry bakłażana, plastry ziemniaków, mielone mięso wieprzowe i gruba warstwa sosu beszamelowego, a wszystko to zapieczone w piekarniku – przygotowanie musaki wydaje się być banalnie proste. Jednak ci, którzy kiedykolwiek próbowali ją przyrządzić, mają zupełnie inne zdanie na ten temat.

musaka_greckafot. dietmap.pl

Tzatziki

Co prawda to nie potrawa, ale dodatek ten jest podstawą każdej greckiej potrawiy. Cieszy się ogromną międzynarodową sławą. Tzatzki trzeba przyrządzać tylko i wyłącznie z użyciem prawdziwego, greckiego jogurtu, bo to właśnie w nim tkwi cały sekret. Poza wspomnianym jogurtem, posmakujemy tam świeżego ogórka, czosnku, szczypty soli i pieprzu kilka kropel octu winnego. Najlepiej smakuje jako dodatek do pieczonych lub grillowanych mięs lub ziemniaków.

tzatziki_35fot. cookdiary.net

Souvlaki

Mięso, kilka frytek, pomidory, cebula, czasem także sałata oraz sos tzatziki lub musztardowy, wszystko to ciasno zawinięte w pitę – fast food w greckim wykonaniu. Nazwa ta dosłownie znaczy szaszłyk, bo w tradycyjnej postaci potrawa ta to po prostu grillowane na patyczkach mięso. Zawijanie szaszłyków z dodatkami w pitę przyszło dopiero z czasem. Oprócz souvlaki z grillowanym kurczakiem czy wieprzowiną bardzo popularne są także te z gyrosem, kebabem, nieco rzadziej wybiera się te z bekonem, z kiełbasą, ale i istnieje również wersja dla wegetarian.

15419350_1183688301666485_794819791_o

Gemista

Czyli faszerowane papryki, pomidory, nierzadko także cukinie i bakłażany. Tak samo lubiane są tutaj dwie wersje farszu, z samego ryżu i z ryżu z mięsem mielonym. Całość zapieka się mocno skropione oliwą z oliwek, zazwyczaj razem z kawałkami ziemniaków, które miękną i wchłaniają tworzący się sos z warzyw.

gemistafot. mylania.com

Pastitsio

Wyglądem przypomina wspomnianą musakę, ale bakłażan i ziemniaki zastąpione zostają grubym makaronem w kształcie rurek. Ta potrawa to doskonały przykład włoskich wpływów w tutejszej kuchni. Można rzec, że to lasagne w greckiej wersji.

img_1909fot. athenianfoods.com

Horiatiki

Jest jedna z najpopularniejszych sałatek świata. Tradycyjny ser feta w połączeniu z pomidorami, ogórkami, zieloną papryką, czerwoną cebulą, czarnymi oliwkami, oliwą z pierwszego tłoczenia i szczyptą oregano – to cały sekret tego „dania”. Bezapelacyjnie króluje na stołach greckich domów i tawern, zaś sami Grecy nie potrafią sobie bez niej wyobrazić jakiegokolwiek posiłku.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

fot. albumarium.com

Ouzo

Greckie specjalności to nie tylko jedzenie. Ten miejscowy trunek ma moc 48% (czyli więcej niż polska wódka) oraz posmak anyżku. Jedni ją uwielbiają i rozkoszują się każdym łyczkiem, drudzy wprost nienawidzą, a na samo wspomnienie na ich twarzach pojawia się grymas niezadowolenia. Ciekawostką jest, że w połączeniu z wodą (np. lodem) zmienia kolor na mleczny.

3915769_orig

fot. best.ntua.gr

Meteory. Ósmy cud świata

W związku z tym, że niedawno wróciłam z Grecji, a tym samym odrodziły się wszystkie uczucia i wspomnienia związane z tym cudownym krajem, będę Was teraz zamęczać postami dotyczącymi Grecji 🙂 Meteory odwiedziłam dawno temu, dokładniej prawie 8 lat temu, kiedy jeszcze byłam zupełnie inną osobą i nie wiele wiedziałam o świecie 🙂 Mimo tego, zrobiły one na mnie tak ogromne wrażenie, że nawet teraz, na samą myśl o tym magicznym miejscu serce mi mocniej bije. Z kolei oglądając zdjęcia z tamtej wyprawy, moja dusza rwie się do tego, by tam znowu pojechać. A propos zdjęć – niestety ich jakość nie jest zbyt dobra, gdyż wtedy nie przywiązywałam do tego zbyt dużej wagi, no i pochodzą one z czasów kiedy to jeszcze byłam i piękna, i młoda 🙂

dsc00531

dsc00495

Osadzone na gigantycznych stromych skałach w Tesalii, w masywie Meteora między górami Koziaka i Antihasionu, górują nad okolicą słynne klasztory, zwane meteorami (gr. meteoron oznacza „zawieszony w powietrzu”). Zostały wzniesione na wierzchołkach bardzo wysokich, niedostępnych skalnych wież w centralnej, górzystej części Grecji. Z wyglądu przypominają orle gniazda, zawieszone między niebem a ziemią. Meteory stanowią jedną z niezwykłych atrakcji turystycznych na świecie. To bez wątpienia jedno z tych miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć przed śmiercią, określane jest przez wielu ludzi jako ósmy cud świata.

Najprawdopodobniej skały te zostały odkryte przez mnichów, pustelników, którzy pragnęli znaleźć miejsce, gdzie w odosobnieniu mogli obcować z Bogiem. Wznoszenie klasztorów rozpoczęto w XIV wieku. W ciągu kolejnych dwustu lat, w okresie największej świetności klasztornego państwa, zostały zajęte 24 skały – każda przez inny monastyr. Początkowo budowano je z desek wciąganych na górę, a złożone na miejscu konstrukcje spajano i oblepiano prymitywnym budulcem. W równie niebezpieczny sposób na szczyty docierali mieszkańcy. Zanim wykuto w skalach drogi i schody (pocz. XX wieku), mnisi wspinali się po przymocowanych do skał drabinach i sznurach. Potem system komunikacji nieco ulepszono. Ci, co cierpieli na lęk wysokości, wciągani zostali w siatkach i koszach. Trudno w to uwierzyć, że jeszcze w pierwszych latach minionego stulecia stosowaną tak prymitywną metodę.

Założycielem wspólnoty był Atanazy Atonita, mnich pochodzący ze świętej góry Athos. Według legendy na szczyt jednej ze skał, na której powstał klasztor zwany Wielkim Meteorem, przenieśli go aniołowie. Do mieszkańców tamtejszych skał, Atanazy dołączył w roku 1336 i bardzo szybko zgromadził wokół siebie wielu innych amatorów, mimo ustanowienia wyjątkowo ascetycznej reguły. Jednym z nich był Jan Paleolog – władca Epiru, który zrzekł się tronu i wstąpił do zakonu przyjmując imię Jozafat. To właśnie dzięki niemu państwo klasztorne zaczęło się rozrastać. Czasy świetności monastyrów przypadają na XVI wiek. Wtedy, za panowania osmańskiego sułtana Sulejmana Wspaniałego (1495-1566), wiszące klasztory zyskały cenne skarby, zaś tworzący w nich artyści pokryli freskami ściany i sklepienia oraz wyrzeźbili drewniane ołtarze. W skarbcu zgromadzono krzyże, srebrne naczynia liturgiczne, haftowane złotem makaty, obrazy, rękopisy oraz cenne pergaminy. Biblioteka Wielkiego Meteoru liczy zbiór ponad 600 rękopisów! Również w tym miejscu przechowywane są relikwie wielu świętych, wrota cesarzy bizantyjskich i patriarchów oraz czaszki dwóch założycieli klasztoru.

dsc00507

dsc00468

Z dwudziestu klasztorów obecnie działa tylko sześć z nich. Reszta z nich jest zamknięta nie tylko dla turystów, ale również dla duchownych. Mnisi i mniszki mieszkają i modlą się w dwóch klasztorach – św. Stefana i Świętej Trójcy. Turyści mogą zwiedzić cztery pozostałe, które aktualnie przerobione są na muzea. Na zwiedzenie klasztorów trzeba przeznaczyć cały dzień (najlepiej wyruszając z miasta Kalambaka). Mnisi bardzo chętnie goszczą turystów, ale trzeba przestrzegać kilku zasad. Od przyjezdnych oczekuje się zachowania ciszy, skupienia oraz odpowiedniego, zakrywającego ciało ubioru. Kobiety powinny pamiętać o założeniu długich spódnic (spodnie odpadają) oraz okryciu ramion. Wspinacza na górę jest przyjemnością dla miłośników górskich wspinaczek. Natomiast dla tych bez górskiej zaprawy i z lękiem wysokości może okazać się nie lada wyzwaniem. Warto wcześniej odpowiednio zaplanować wędrówkę. Jestem jednak przekonana, że wysiłek i pokonanie własnych lęków zostanie wynagrodzone, gdy dotrzemy na szczyt skalnego klasztoru.

Meteory znajdują się na liście największych pomników ludzkości UNESCO. Od 1995r. zgodnie z ustawą Państwa Greckiego (a także postanowieniem Kościoła Greckiego od 1990r.) zostały ogłoszone „miejscem świętym, niezmiennym i nienaruszalnym”.

Co ciekawe, Meteory były miejscem kręcenia zdjęć do filmu o przygodach Jamesa Bonda pt. „Tylko dla twoich oczu” z Rogerem Moore’m w roli agenta 007. Również w tym miejscu powstały ujęcia do produkcji zatytułowanej „Sky Riders” z Jamesem Coburnem w pierwszoplanowej roli. Także nazwa drugiego krążka amerykańskiej grupy Linkin Park wywodzi się dokładnie od tego miejsca. Zanim muzycy weszli do studia nagraniowego, zobaczyli podpisane zdjęcie greckiego cudu natury na ulotce biura podróży i postanowili, że album będzie robił takie samo wrażenie, jak one. Na końcu procesu tworzenia, postanowili nazwać swój (wówczas) najnowszy krążek „Meteora”.

z10638832qmeteory-grecja-polozone-w-greckiej-tesalii-majesfot. gazeta.pl

Wszystkie zdjęcia umieszczone w tym poście są moją własnością, chyba że zaznaczono inaczej. Kopiowanie i używanie bez mojej zgody jest zabronione.

Ateny. Powrót do przeszłości

Grecja to moja wielka miłość, taka od pierwszego wejrzenia. W Helladzie byłam trzy razy, w tym dwukrotnie w Atenach. Pamiętam, jak 9 lat temu przybyłam do stolicy tego pięknego kraju, wówczas jeszcze jako totalny podróżniczy żółtodziób. Pamiętam też, że mimo tego, iż było upalne lato i żar lał się z nieba, a w Atenach spędziłam tylko jeden dzień, to miasto totalnie mnie zahipnotyzowało. Powróciłam po prawie dekadzie (tym razem o innej porze roku) i tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że jest to jedno z moich ulubionych miast.

Ateny są kolebką demokracji; tutaj żyli i nauczali wybitni filozofowie; właśnie tutaj powstały najwspanialsze budowle, rzeźby czy utwory literackie epoki starożytnej. Niestety ocalałe w całości zabytki należą do rzadkości. Znajdując się na Akropolu, nie trudno sobie wyobrazić, jak 4000 lat temu, właśnie w tym miejscu Ateńczycy składali ofiary patronce miasta – Atenie i spotykali się na Agorze, by uczestniczyć w wydarzeniach kulturalnych, sprzedawać, kupować i obradować nad przyszłymi losami miasta-państwa.

Skąd się wzięła nazwa miasta? Według mitologii greckiej, bogowie olimpijscy wybierali sobie miejsca, które miały nosić ich imię, zaś mieszkańcy oddawać im cześć i chwałę. O największe miasto Grecji spierała się Atena i Posejdon. Na Olimpie zadecydowano, że wygra ten, kto podaruje miastu prawdziwie wartościowy prezent. Posejdon sprawił, że ze skały trysnęło źródło, zaś Atena zasadziła pierwsze drzewo oliwne. Bogowie zgodnie uznali, że dar podarowany przez Atenę jest najcenniejszym darem, jaki bóg podarował człowiekowi, dlatego też stolica Grecji po dziś dzień nosi imię bogini.

Od czasów Złotego Wieku miasto drastycznie się zmieniło. Obecnie Ateny nie przypominają pięknej europejskiej metropolii, a wielkie stanowisko archeologiczne. Miasto jest przeludnione, dlatego też można zaobserwować chaotyczne pomieszanie mało estetycznych elementów miejskich i wiejskich. Mało zachęcające do odwiedzin są również korki uliczne czy hałas. Grecy są przyzwyczajeni do takiego stanu rzeczy, jednak głodny wrażeń i spragniony spokoju oraz pięknych widoków turysta może się rozczarować. Mimo to przybysz powinien zaakceptować miasto wbrew wielu wadom i cieszyć się pozostałymi atrakcjami, które oferuje stolica Grecji. Na szczęście wszystkie najważniejsze pomniki starożytności znajdują się blisko siebie, dlatego też spokojnie możemy zrobić sobie spacerek wokół antycznych, przesiąkniętych wspomnieniami i historią budynków.

Co trzeba koniecznie zobaczyć:

Zespół Architektoniczny Akropolu

To właśnie Akropol, starożytne górne miasto, jest głównym celem wizyty w Atenach. Na całe szczęście budowle te nie przetrwały tylko jako porozrzucane kamienie, ale możemy oglądać fragmenty ich kolumnad, nieliczne płaskorzeźby czy mury, z których część została odrestaurowana. Propyleje, monumentalne przedsionki, otwierały wejście dla licznych procesji zmierzających „świętą drogą”. Symbolem wielkości Aten w V w. p.n.e. był również Partenon. Jednym z najważniejszych na Akropolu miejsc kultu był Erechtejon, gdzie oddawano cześć Atenie Polias (Opiekunce Miast) oraz Posejdonowi-Erechteuszowi, który toczył spory o panowanie nad Atenami. W Erechtejonie przechowywano ofiarowaną mieszkańcom przez Atenę gałązkę drzewa oliwnego, uznaną za najcenniejszy dar, jaki człowiek otrzymał od bogów. Dach południowego portyku podtrzymują słynne katiatydy, posągi dziewcząt z Kariari odziane w przylegające do ciała szaty.

Każdego dnia Akropol oblegany jest przez tłumy turystów. Nic w tym dziwnego, gdyż stanowi wizytówkę Aten. Pięknie oświetlony po zmroku, stanowi charakterystyczny i najbardziej rozpoznawalny punkt miasta. Z góry rozpościera się wspaniały widok na miasto i sąsiednie wzgórza. Bilet uprawniający do wejścia na Akropol jest dość drogi, bo kosztuje 30 euro. Jednak w cenie tego biletu możemy również zobaczyć 6 innych atrakcji.

15491739_1184459018256080_1296104904_o

img_5714

15491970_1185894181445897_1058641837_o

img_5735

15536669_1184454508256531_1809917949_o

img_5764

img_5796

Teatr Dionizosa

Powstał na cześć Dionizosa – boga wina i zabawy, ale również patrona aktorów i teatru. To właśnie tutaj każdego roku odbywały ateńskie Dionizja, natomiast Ajschylos, Sofokles, Eurypides i Arystofanes wystawiali swoje najsłynniejsze komedie i tragedie. Podczas okupacji rzymskiej, teatr został przebudowany, aby mogły na nim toczyć się walki gladiatorów.

img_5820

img_5824

Odeon Heroda Attyka

Uważa się, że jest to największy i najwspanialszy ze wszystkich starożytnych odeonów. Zbudowany na południowo-wschodnim brzegu Akropolu przez Heroda Attyka, miał czcić pamięć ukochanej małżonki. Składał się z 32 rzędów widowni, która mogła pomieścić 5-6 tys. widzów.  W epoce starożytności odbywały się w nim konkursy muzyczne i rozmaite przedstawienia. Aktualnie odbywają się tu wydarzenia w ramach Festiwalu Ateńskiego. Poza koncertami jest niedostępny dla odwiedzających, można na niego popatrzeć jedynie z góry w drodze do/z Akropolu.

img_5817

15491877_1184458741589441_335365848_o

Grecka Agora

Tysiące lat temu stanowiła najważniejszy punkt całego miasta, była centrum administracyjnym, kulturalnym, politycznym, handlowym oraz społecznym. To właśnie w tym miejscu odbywały się spotkania wszystkich obywateli. Przy dawnej Agorze znajdowało się wiele budynków:  świątynie, biblioteki czy budynki użytku publicznego. Z biegiem czasu Agora została zabudowana, a budowle zrujnowane. Na jej terenie znajduje się Tezejon, czyli świątynia poświęcona Hefajsosowi i Atenie.

img_5880

img_5891

img_5912

Forum Rzymskie

Poza kilkoma kamieniami i głazami, znajduje się tam znakomicie zachowana Wieża Wiatrów z I w. p. n. e., czyli ośmiokątna wieża, która pełniła rolę miejskiego zegara oraz kierunkowskazu. Osiem kątów symbolizowało osiem wichrów. Na mnie to miejsce nie zrobiło żadnego wrażenia i przyznam szczerze, że nie w porównaniu z grecką agorą nie dorasta jej do pięt.

img_5670

img_5669

Świątynia Zeusa

Jest pozostałością po czasach rzymskich. Powstała w 131 r. p. n.e. i była największą grecką świątynią. W czasach swojej świetności miała 104 kolumny, z których do czasów obecnych zachowało się tylko 15. W jej wnętrzu znajdowały dwa posągi – Zeusa i cesarza Hadriana.

img_5576

img_5569

img_5580

Łuk Hadriana

Obok Świątyni Zeusa znajduje się Łuk, który stanowił symbol oddzielenia Aten antycznych od rzymskich. Z jednej strony łuku widnieje napis „Tu są Ateny, dawne miasto Tezeusza”, natomiast z drugiej „Tu jest miasto Hadriana, a nie Tezeusza”.

img_5546

Gmach Parlamentu i Grób Nieznanego Żołnierza

Budynek został wzniesiony na początku XIX wieku przez Ludwika I Bawarskiego. Również w tym miejscu umiejscowiony jest Grób Nieznanego Żołnierza, przed którym uroczysta zmiana warty wykonywana przez ewzonów, czyli żołnierzy służących w Gwardii Prezydenckiej, ubranych w tradycyjny strój (plisowane krótkie spódniczki, zaprasowane w 400 fałd upamiętniających 400 lat niewoli tureckiej, czerwone czapki z frędzlami, białe getry z pomponami, podkute czerwone trzewiki i szerokie skórzane pasy), który na pierwszy rzut oka może wywołać salwy głośnego śmiechu. Ceremonia zmiany warty odbywa się o pełnych godzinach przez całą dobę, natomiast w każdą niedzielę o godzinie 11:00 zmianie warty towarzyszy orkiestra i oddział gwardzistów.

img_5471

img_5500

img_5509

Stadion Panathinaikos

Powstał w V w. p. n. e. Zbudowany na planie podkowy służył jako miejsce organizowania igrzysk olimpijskich odbywających się w odstępie czterech lat, ku czci patronki miasta – Ateny. W czasach okupacji rzymskiej, stadion stal się areną krwawych walk gladiatorów i dzikich zwierząt. Został odrestaurowany i zmodernizowany z okazji pierwszych nowożytnych igrzysk olimpijskich, które miały miejsce w 1896 roku.

img_5540

Keramikos

Ta najstarsza nekropolia Aten, otoczona murami obronnymi, stanowi miejsce spoczynku Ateńczyków, począwszy od XII wieku p.n.e. Większość spośród znalezionych tu tablic nagrobnych (zwłaszcza tych, które upamiętniały wybitnych Ateńczyków, pochowanych w Alei Grobowców) zobaczyć można w Narodowym Muzeum Archeologicznym.

img_5958

img_5959

Plaka

Historyczna dzielnica miasta, znajdująca się u podnóża Akropolu. Znajdują się tutaj m.in. urocze kamienice z XVIII w., sklepiki, tawerny, muzea i  restauracje. Większość ulic jest wyłączona z ruchu i zaadaptowana na deptaki. Pomiędzy Placem Syntagma, Monastiraki i Plaką znajduje się ateńska katedra z XIX w., a obok niej świątynia z XII w. Niedaleko znajduje się stacja metra Akropolis i długi deptak prowadzący dookoła Akropolu, Tezejonu, a także cmentarza Keramikos.  To doskonałe miejsce na wieczorny spacer czy kolację w prawdziwym greckim stylu.

img_5862

Anafiotika

Mój przewodnik nie wspominał o tym miejscu. Dobrze, że przewodnik, który posiadała koleżanka był lepiej zaopatrzony w informacje, bo miejsce jest magiczne. Nie jest łatwo je znaleźć, ale po wielu trudach i błądzeniu po okolicy w końcu tam dotarłyśmy. Znajduje się ono w dzielnicy Plaka, jednak zdecydowanie wyróżnia się wyglądem. Są to charakterystyczne białe domki zbudowane w stylu cykladzkim przez wyspiarzy, którzy przybyli do Aten do pracy. Kilkuminutowy spacer po Anafiotice pozwala przenieść się choćby na chwilę na jedną z wysp na Cykladach i robi niesamowite wrażenie.

img_5832

img_5838

img_5854

img_5850

img_5856

Wzgórze Likavitos

Jest najwyższym wzniesieniem w Atenach (277 m n. p. m), jednocześnie stanowi oazę ciszy i spokoju. Można się tam dostać kolejką linową lub zrobić sobie spacerek.  Poza wspaniałym widokiem na panoramę miasta, na jego  szczycie znajduje się teatr, gdzie odbywają się różnego rodzaju imprezy i koncerty, a także kawiarnia, restauracja i kościół Agios Georgios. Mimo, że to niewielkie wzniesienie, to trzeba było się trochę namęczyć, żeby wdrapać się na sam szczyt. Ale widoki z góry rekompensowały cały trud wspinaczki.

15502836_1183687044999944_159871080_o

img_5608

15502795_1183688481666467_1326445027_o

Wszystkie zdjęcia umieszczone w tym poście są moją własnością, chyba że zaznaczono inaczej. Kopiowanie i używanie bez mojej zgody jest zabronione.

Kino z Grecją w tle

Pierwszą filmową wycieczkę odbędziemy po mojej ukochanej Grecji. Piękne widoki, przejrzyste morze,  błękitne niebo, uśmiechnięci i życzliwi ludzie – to tylko garstka tego, co może was spotkać w tym cudownym kraju. Piękno tego kraju ukazane jest w filmach, które powstały na terenie Grecji i bezpośrednio lub pośrednio są z nią związane. Przedstawię kilka wybranych filmów, których akcja rozgrywa w tym uroczym kraju.

Grecja to przepiękny kraj leżący na Półwyspie Bałkańskim nad Morzem Śródziemnym, liczący wiele małych wysepek. Gdy myślę o tym kraju, na myśl przychodzi mi piękna historia, która sięga VIII w. p.n.e. Jest to kraj wielkich i wybitnych filozofów jak Sokrates czy Arystoteles, na tej ziemi Homer stworzył swoje nieśmiertelne dzieła „Iliadę” i „Odyseję”, właśnie w Grecji żył i tworzył wybitny Horacy oraz Safona. Właśnie tutaj narodziła się demokracja, filozofia, matematyka, w Grecji powstała pierwsza koncepcja teatru, stworzono wielkie dzieła architektoniczne, które przetrwały do dnia dzisiejszego i ciągle zapierają dech w piersiach. Wbrew różnym pogłoskom i plotkom, prawda jest taka, że Grecja to piękny kraj z cudowną historią, kulturą i tradycjami, które respektowane są do czasów obecnych.

Mamma Mia!

reż. Phyllida Lloyd
Produkcja: Niemcy, USA, Wielka Brytania
Premiera: 2008

7199666-3

Musical „Mamma Mia!” to bez wątpienia  jeden z głośniejszych filmów ostatnich lat. W rolach głównych możemy oglądać śmietankę hollywoodzkich gwiazd: Meryl Streep, Amandę Seyfried, Pierce’a Brosnana czy Colina Firtha. Motywem przewodnim są piosenki szwedzkiego zespołu ABBA. W musicalu jednak nie zostały użyte oryginalne utwory kwartetu, ale nagrano zupełnie nowe, niekiedy ze zmienionym tekstem na potrzeby produkcji, które śpiewają sami aktorzy. W sumie wykorzystano 21 hitów kultowego zespołu. Akcja rozgrywa się na jednej z greckich wysepek. Donna (w tej roli znakomita Meryl Streep) jest właścicielką jednego z upadających hotelików, samotna matka wychowująca piękną córkę Sophie (Amanda Seyfried).  Młoda dziewczyna marzy o bajkowym ślubie z ukochanym mężczyzną, w związku z tym pragnie, by do ołtarza poprowadził ją ojciec, którego nigdy nie poznała. Pewnego dnia natrafia na pamiętnik swojej mamy, w którym opisuje swoje związki z trzema mężczyznami… w tym samym czasie. Sophie nie będzie miała łatwego zadania: musi odszukać wszystkich trzech „ojców”, aby rozwikłać zagadkę, który z nich jest jej prawdziwym rodzicem.

Szczerze powiem, że nie przepadam za musicalami, ale przyznam, że nie tylko miejsce akcji oraz znakomici aktorzy, ale przede wszystkim świetny scenariusz, który doskonale wplata się w utwory ABBY sprawiły, że „Mamma Mia!” ogląda się z wypiekami na twarzy.

Stowarzyszenie wędrujących dżinsów 2

reż. Ken Kwapis
Produkcja: USA
Premiera: 2008

7563670-3

„Stowarzyszenie wędrujących dżinsów” to chyba moja ulubiona produkcja filmowa z Grecją w tle. Główne bohaterki to cztery licealistki, które podczas wakacji wyjeżdżają, każda z nich w innym kierunku. Pewnego dnia w sklepie odzieżowym znajdują parę dżinsów, które jakimś cudem idealnie pasują na nie wszystkie, chociaż każda z nich ma zupełnie inną budowę ciała. Decydują się na ich zakup i postanawiają założyć własne, tajne stowarzyszenie. Żeby nie stracić ze sobą kontaktu, obiecują sobie nawzajem, że przez okres wakacyjny będą się nimi dzielić – każda będzie je trzymała u siebie przez tydzień, a następnie odsyła do następnej wraz z krótkim listem informującym, co słychać. I tak przez całe wakacje.  Każda z nich wierzy, że w trakcie noszenia dżinsów, w ich życiu wydarzy się cos niezwykłego i niezapomnianego. Akcja filmu rozgrywa się w różnych miejscach, ale finalnie przenosi się na najpiękniejsza grecką wyspę – Santorini, gdzie wakacje spędza  jedna z bohaterek.

W rolach głównych możemy zobaczyć aktorki młodego pokolenia, wschodzące gwiazdy show-biznesu: Blake Lively („Plotkara”), America Ferrara („Brzydula Betty”), Alexis Bledel („Kochane kłopoty”) oraz Amber Tamblyn („Dr House”).

Moja wielka grecka wycieczka

reż. Donald Petrie
Produkcja: Hiszpania, USA
Premiera: 2009

7250277-3

„Moja wielka grecka wycieczka”, jak sam tytuł wskazuje, dotyczy głównie i przede wszystkim Grecji. Główna bohaterka, Georgia (w tej roli Nia Vardalos), wykłada klasyczną grekę na uniwersytecie w Atenach. Kiedy niespodziewanie zostaje zwolniona z dotychczasowej pracy, postanawia zatrudnić się w biurze turystycznym na stanowisku przewodnika wycieczek. Podejmując się tego z pozoru lekkiego i łatwego zadania, nie zdawała sobie sprawy, z jakimi trudnościami się może spotkać – zaczynając od marudnych i wiecznie niezadowolonych zagranicznych turystów, którzy bardziej interesują się tandetnymi pamiątkami niż historią i zabytkami, a kończąc na rozklekotanym autobusie bez klimatyzacji z gburowatym kierowcą na czele. Jak się później okaże, praca  której nie chciała się podjąć wywróci jej życie do góry nogami.

Komedia z Nią Vardalos („Moje wielkie greckie wesele”,  „Moje wielkie greckie życie”) w roli głównej nie zachwyciła mnie zbytnio, czuję  niedosyt. Spodziewałam się czegoś więcej, wielkiej greckiej wycieczki, a tymczasem w bardzo wielkim skrócie możemy odbyć wirtualną podróż po najwspanialszych zakątkach kontynentalnej Grecji, a właściwie są to tylko znikome migawki pięknych antycznych krajobrazów.

Grek Zorba

reż. Mihalis Kakogiannis
Produkcja: Grecja, USA
Premiera: 1964

7211402-3

Jeden z najsłynniejszych filmów w historii kinematografii, który zdobył trzy statuetki Amerykańskiej Akademii Filmowej z greckimi pejzażami w tle to „Grek Zorba”. Spokojny i ułożony Anglik o imieniu Basil (Alan Bates), który nigdy nie zrobił nic nierozsądnego w swoim dotychczasowym życiu, postanawia powrócić na rodzinną Kretę, skąd dawno temu emigrowała jego rodzina. Z jednej strony pragnie przeżyć przygodę oraz marzy, aby jego życie gwałtownie się odmieniło, zaś z drugiej chce na nowo rozkręcić rodzinny interes. W trakcie swojej wielkiej greckiej przygodzie poznaje Alexa Zorbę (Anthony Quinn) – ekscentrycznego, hałaśliwego i cieszącego się życiem Greka, który zmieni jego spojrzenie na świat.

Produkcja ta ukazuje Grecję z innej strony, tej gorszej. Mieszkańcy ukazani są jako zazdrośni, zawistni i małostkowi ludzie, którzy kierują się niskimi pobudkami. Udają bogobojnych, kiedy w rzeczywistości pałają nienawiścią do Turków, aby utrzymać swoje rodziny łamią zasady moralne i dopuszczają się haniebnych czynów względem bliźnich. „Grek Zorba” jest filmem, który pokazuje, jak należy czerpać przyjemność z tego, co daje nam życie: wolność i radość.

Tylko dla twoich oczu

reż. John Glen
Produkcja: Wielka Brytania
Premiera: 1981

pobrane

Również agent 007 w filmie „Tylko dla twoich oczu” zmaga się ze złoczyńcami w otoczeniu malowniczych, greckich pejzaży. Kiedy na terenie albańskich wód tonie brytyjski okręt z tajnym nadajnikiem ACTA, James Bond (w tej roli niezapomniany Roger Moore) natychmiast udaje się w celu odnalezienia nadajnika i rozwiązania zagadki pewnego morderstwa. Nie może pozwolić, aby urządzenie dostało się w ręce zachłannych Rosjan. Gdyby tego było mało, cenną „zabawką” zainteresował się grecki multimilioner, który zapragnął ją mieć.

Akcja rozgrywa się w scenerii greckich wysepek, ale scena końcowa rozgrywa się w dolinie, w której znajdują się Meteory. Jest to skupisko wysokich, sięgających 540 m n.p.m. skał, na szczycie których znajdują się klasztory. Według legendy, założyciel Wielkiego Meteora, najstarszego z nich, dostał się na szczyt skały na skrzydłach orła. Pierwszy klasztor powstał w 1336 roku w trakcie wojny Bizancjum z Serbią, i stanowił niedostępne schronienie. Meteory to magiczne i hipnotyzujące miejsce, które obowiązkowo trzeba zobaczyć będąc w Grecji.

Marcin Pietrzyk, „Grecja po mojemu. Przewodnik dla grekomaniaków”

grecja-po-mojemu-b-iext36577596Grecja jest moją wielką miłością, od pierwszego wejrzenia. Chociaż od kilku lat tam nie byłam, to zawsze wspominam ją z sentymentem i lekkim drżeniem serca.

Dzięki książce Marcina Pietrzyka „Grecja po mojemu”, na kilka dni przeniosłam się mentalnie do mojego ukochanego kraju. Od ponad 20 lat Marcin Pietrzyk z wielką pasją opowiada turystom o swojej drugiej ojczyźnie, gdyż na stałe mieszka w Helladzie. Marcin Pietrzyk jest dyplomowanym przewodnikiem po Grecji, a co dzień pracuje w firmie Grecos. Prowadzi również bloga Moja Hellada. Co więcej, jego druga połówka jest obywatelką tego kraju i oboje mieszkają w Salonikach.

Grecja jest krajem niezwykłym, ale i pełnym kontrastów. To tutaj narodziła się demokracja, tutaj urodzili się i żyli wielcy tego świata: Sokrates, Homer, Arystoteles czy Safona. Historia tego kraju jest wspaniała i sięga tysiące lat wstecz. W przeciągu tylu wieków, Grecja przeżywała swój rozkwit, dominowała nad światem, ale również musiała stawić czoła wielu najeźdźcom i okupantom. Jednak obecna sytuacja społeczno-polityczna nie jest za ciekawa i nie zachęca do przyjazdu do Hellady.

„Grecja po mojemu” nie jest typowym przewodnikiem. Nie znajdziemy w niej żadnych map, informacji praktycznych czy nudnych wyliczanek typu: „co warto zobaczyć”. Jest to raczej niekończąca się opowieść, która fascynuje coraz bardziej, z każdym kolejnym zdaniem. Pomiędzy przechadzką po kolejnych miejscach, Marcin opowiada o historii, tradycji i mitologii. Dzięki temu, czytelnik może poznać dzieje tego niezwykłego kraju. W międzyczasie autor rzuca różnymi anegdotkami (czasem śmiesznym, czasem żenującymi) z pracy przewodnika, no i dodatkowo podaje adresy rodzinnych restauracji, do których trudno jest samemu trafić, zachwalając przy tym ich kuchnię.

Wydawało mi się, że co nieco wiem o tym kraju, w końcu to jedno z moich ukochanych miejsc, do którego często jeździłam. Jednak Marcin Pietrzyk uświadomił mi, że tak naprawdę niewiele o nim wiem. Nie miałam zielonego pojęcia, że mrożona kawa, zwana frappe, to wynalazek Greków! Tak samo, jak nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak prawidłowo powinno się pić ouzo…

Chociaż „Grecję po mojemu” chłonęłam każdą komórką mojego ciała, to czegoś mi brakowało. Mniej więcej znam geografię Grecji, jednak nie do końca wiem, gdzie znajdują się poszczególne wyspy. W związku z tym, zabrakło mi wizualizacji tych miejsc w postaci mapek. Również zabrakło mi fotografii. Co prawda pojawiają się zdjęcia, ale dopiero na samym końcu książki. Według mnie powinny pojawiać się po każdym rozdziale.

Czytając o Grecji, serce cały czas mocniej mi biło. Mam wielki sentyment do tego kraju i bardzo chętnie tam niebawem powrócę. Jeszcze przede mną wiele do odkrycia w tym kraju. Jest tam tyle pięknych miejsc do odwiedzenia, że zapewne jeden cały sezon wakacyjnie nie wystarczy, aby przejechać ten kraj wzdłuż i szerz. Tak, zdecydowanie jestem grekomaniaczką.

Jeśli ktoś ma ochotę, to może spędzić wakacje w towarzystwie Marcina wykupując wczasy w biurze podróży, w którym Marcin pracuje. Jeśli jednak wolimy samemu odkrywać piękno tego kraju, to warto zapakować „Grecję po mojemu” do walizki i podążać śladami autora.

http://dlalejdis.pl/artykuly/grecja_po_mojemu_przewodnik_dla_grekomaniakow_recenzja

 

„Mamma Mia!”

Morze, słońce, plaża, grecka wyspa Skopelos… Istny raj! Właśnie tam toczy się akcja produkcji „Mamma Mia!”. Scenariusz oparty jest na brodwayowskim musicalu, który zdobył gigantyczną widownię na całym świecie. W rolach głównych występuje śmietanka Hollywood: Meryl Streep, Pierce Brosnan, Colin Firth, Amanda Seyfried i Stellan Sakarsgard.

7199666.3

Wielkimi krokami zbliża się ślub Sophie (Amanda Seyfried) i Sky’a (Dominic Cooper). Przygotowania trwają pełna parą. Dziewczyna marzy o idealnym ślubie wśród ukochanej rodziny i przyjaciół. Niestety istnieje wielki problem, ponieważ dziewczyna nie zna swojego ojca. Jedynym jej rodzicem jest matka Donna (Meryl Streep), która świadomie zdecydowała się samotnie ją wychować. Co więcej, sama rodzicielka nie jest do końca pewna, z kim zaszła w ciążę. Pewnego dnia Sophie znajduje pamiętnik matki sprzed laty, w którym opisała swoje miłosne historie. Okazuje się, że w tym samym czasie romansowała nie z jednym, a z trzema mężczyznami, a każdy z nich może być ojcem Sophie. W związku z tym przyszła panna młoda wysłała zaproszenie na ślub do nich wszystkich. Jest całkowicie zdesperowana, by poznać swojego ojca, który zaprowadziłby ją do ołtarza. Niczego nieświadoma Donna przeżywa szok, gdy w drzwiach jej domu pojawiają się Sam (Pierce Brosnan), Harry (Colin Firth) i Bill (Stellan Skarsgard) – czyli potencjalni ojcowie jej córki. Każdy z nich jest inny, każdy z nich przyjechał z innej części globu i każdy z nich pragnie poznać prawdę równie mocno, co Sophie.

article-1088254-028B2DB5000005DC-917_468x331

mv5bmtc1nza3mjmzmv5bml5banbnxkftztcwndywmzy3mq_v1_sx600_sy399_

„Mamma Mia!” w głównej mierze bazuje na nieśmiertelnych piosenkach szwedzkiej supergrupy – Abby. W filmie usłyszymy takie przeboje jak „Gimme, Gimme, Gimme!”, „S.O.S.”, „Dancing Queen”, „Super Tropuper” czy tytułowy „Mamma Mia!”. Na kilka tygodni przed polską premierą, ścieżka dźwiękowa rozeszła się w 10-tysięcznym nakładzie, a dzięki temu zyskała status złotej płyty w naszym kraju. Poza największymi przebojami, mogliśmy usłyszeć nieco mniej znane utwory, takie jak „Chiquitita”, „Money, Money, Money” czy „I Have a Dream”. Abba i wszystko to, co związane jest z zespołem to zdecydowanie nie moje czasy, są to czasy młodości moich rodziców, którzy do dnia dzisiejszego uwielbiają ich piosenki. Oczywiście niejednokrotnie miałam przyjemność słuchać tych przebojów, ale dzięki producentom mogłam sobie o nich przypomnieć. Twórczość skandynawskiej grupy nie zestarzała się ani trochę . Jej rozrywkowy potencjał jest tak silny, że współcześni wykonawcy muzyki pop nie dorastają im do pięt.

mamma-mia2

Kolejnym plusem musicalowej produkcji jest bez wątpienia obsada. W rolach głównych mogliśmy oglądać największe i najzdolniejsze gwiazdy współczesnego kina: genialną Meryl Streep, byłego Bonda Pierce’a Brosnana, znakomitego Colina Firtha, Stellana Skarsgarda oraz wschodzącą gwiazdę Amandę Seyfried. Osobiście wielbię Meryl za wszystko co robi, niezaprzeczalnie jest królową wśród dzisiejszych aktorek. Poza tym, że świetnie zagrała swoją rolę, to na dodatek znakomicie zaśpiewała piosenki. Pod wrażeniem jej głosu i umiejętności (udało jej się już za pierwszym razem poprawnie nagrać piosenkę „The Winner Takes It All”) był nawet sam Benny Andersson – założyciel legendarnej grupy. Co do reszty aktorów, to przyznam szczerze, że nie zwróciłam większej uwagi, moje zainteresowanie przyciągnęła sama Meryl.

Może „Mamma Mia!” nie należy do gatunku filmów wybitnych i ambitnych, to jest to jeden z moich ulubionych produkcji. A przyznaję, że nie przepadam za musicalami. Poza fantastyczną Meryl, muzyką Abby, produkcja została dodana do lity moich „Ulubionych” dzięki miejscu, w którym toczy się akcja, czyli w Grecji. Kocham tej kraj całym sercem, kocham wszystko co greckie, więc nie ma się co temu dziwić. Film jest lekki i przyjemny. Ma w sobie wszystko to, czego wymaga się od tego typu produkcji. Nie wiem jak wy, ale ja na okrągło mogę oglądać ten musical.

mamma-mia1

602_9_screenshot

Kilka ciekawostek:

  • Do roli Donny brana była pod uwagę Michelle Pfeiffer oraz Kim Basinger;
  • O rolę Sophie ubiegały się również: Mandy Moore, Amanda Bynes, Emmy Rosum i Rachel McAdams;
  • Dwaj członkowie Abby:  Björn Ulvaeus i Benny Andersson pojawiają się w filmie w epizodycznych rolach. Benny jest pianistą ubranym w strój greckiego rybaka (pojawia się w sekwencji „Dancing queen”). Björn jest greckim bogiem trzymającym w dłoniach lirę;
  • Główne miejsce realizacji zdjęć do filmu stanowiły greckie wyspy: Skopelos, Skiathos (miejscowość Damouchari) oraz  Thassos. Ponadto, kręcono również na wybrzeżu Kalifornii;
  • Stellan Skarsgard sam postanowił, że w scenie gotowania na łodzi będzie miał na sobie fartuch, jednak nikt nie wiedział, że będzie pod nim nago. Podczas kręcenia tego ujęcia, kamerzysta podskoczył z krzykiem, a Phyllida Lloyd skręcała się ze śmiechu;
  • W musicalowej wersji Bill był Australijczykiem. Na potrzeby filmu zmieniono jego narodowość. Został Szwedem jak grający go Stellan Skarsgård;
  • Film różni się od scenicznej wersji. Piosenki ‚Under Attack’, ‚One of Us’ i ‚Knowing Me, Knowing You’ zostały usunięte ze scenariusza, ‚The Name of the Game’ została sfilmowana, ale usunięto ją z ostatecznej wersji, natomiast ‚When All is Said and Done’ pojawiła się w filmie, choć nie pojawiała się w przedstawieniu;
  • Podczas premiery filmu w stolicy Szwecji, cała czwórka członków ABBY pokazała się wspólnie publicznie po raz pierwszy od 1986 roku.

Źródło: Filmweb.pl