N.M. Kelby „Ten słynny kostium”

ten-slynny-kostium-b-iext28835166Z niecierpliwością oczekiwałam listonosza z paczką, w której była książka. Jak tylko wpadła w moje ręce, od razu mnie pochłonęła. Jednak mój zapał został ostudzony po kilkunastu przeczytanych kartkach. Muszę przyznać, że trochę się rozczarowałam, nie tego się spodziewałam…

Jackie Kennedy była niekwestionowaną ikoną stylu. Do dnia dzisiejszego kobiety kopiują ją i noszą ubrania „a’la Jackie”. Chyba każda z nas kojarzy słynny różowy kostium, który miała na sobie Jacqueline Kennedy w dniu śmierci swojego męża. Jak się okazuje, nie powstał on wcale w pracowni francuskiej projektantki Coco Chanel. Charakterystyczny żakiet i spódnica były luksusową reprodukcją uszytą przez nowojorski salon mody Chez Ninon. W ten sposób Pierwsza Dama chciała pokazać społeczeństwu swój narodowy patriotyzm poprzez noszenie ubrań, które zostały uszyte wyłącznie w Stanach Zjednoczonych.

Główną postacią w książce jest niejaka Kate – krawcowa salonu mody Chez Ninon. W tym właśnie miejscu powstawały prawie wszystkie ubrania noszone przez Jacqueline Kennedy, zwanej pieszczotliwie „Żoną”. Różowy strój, który miała na sobie prezydentowa w chwili zamachu na męża w Dallas, był doskonałą repliką projektu Chanel, nad którym całymi dniami pracowała bohaterka. Kate włożyła w to całe swoje serce, z oddaniem, czułością i dokładnością zaangażowała się w projekt. Dziewczyna obdarzona niezwykłym talentem, jednak zawsze pozostająca w cieniu. Jednocześnie poznajemy losy dwóch kobiet: Kate i Jackie Kennedy, które żyją w dwóch różnych światach, jednak mają ze sobą wiele wspólnego. Jedna na co dzień błyszczy w świetle reflektorów, zaś druga pracuje, by ta pierwsza mogła olśniewać  swoim wyglądem.

Autorka w niekonwencjonalny sposób ukazuje świat mody w latach 60-tych w Stanach Zjednoczonych. Przede wszystkim zmagania małego, dopiero startującego nowojorskiego butiku Chez Ninon z niekwestionowaną królową mody – Coco Chanel. Zastanawiające jest to, jakie zwyczaje panowały w tamtym okresie. Tak ogromny i znany dom mody przekazuje swoje projekty małemu, prawie nikomu nieznanego butiku, który na ich podstawie ma stworzyć kreację dla Pierwszej Damy. Mimo, że dom mody Chanel nie uszył kostiumu, ale dostarczył wszystkie potrzebne materiały: wzór, materiał, nici oraz guziki dla Chez Ninon, gdzie ubranie złożono w całość. Dzisiaj jest to nie do pomyślenia.

Jak wspomniałam na początku, nie tego się spodziewałam po „Tym słynnym kostiumie”. Sama autorka mówi, że jej powieść jest historyczną fikcją literacką przeplataną prawdziwymi wydarzeniami. Nie jestem fanką tego gatunku powieści. Sądziłam, że będzie to tylko i wyłącznie opowieść oparta na faktach. Mimo wszystko lubię i cenię Coco Chanel i uwielbiam Jackie Kennedy i wszystko, co jest z nią związane, więc była to miła lektura.

http://dlalejdis.pl/artykuly/ten_slynny_kostium_recenzja

Najciekawsze fakty o różowym kostiumie Jacqueline Kennedy

26267d13aa2c2b952b0d8403761aef1720651f50fot. pudelek.pl

  1. Oryginał różowego kostiumu stworzyła Coco Chanel w  1961 roku.
  2. Kostium Jackie nie pochodził z pracowni Chanel. Był luksusową „reprodukcją” wykonaną przez nowojorski salon mody Chez Ninon. Jackie miała demonstrować patriotyzm poprzez noszenie wyłącznie ubrań uszytych w Stanach.
  3. Choć Chanel nie uszyła kostiumu, jej dom mody dostarczył wzór, materiał, guziki i nici. W Chez Ninon jedynie złożono ubranie w całość. Żakiet uszyty przez Chez Ninon (1963) kosztował podobno 800-1000 dolarów.
  4. Jackie miała go na sobie przynajmniej sześć razy przed zamachem w Dallas.
  5. Według słów biografa Williama Manchestera, Jackie zwierzyła mu się, że ubrała go na specjalne życzenie męża, który miał powiedzieć: Będą tam te wszystkie bogate republikanki w futrach i diamentowych bransoletach. Musisz wyglądać lepiej niż one. Załóż coś prostego – pokaż tym Teksankom, na czym  polega prawdziwa elegancja.
  6. Po zabójstwie Prezydenta Jackie odmówiła zdjęcia zakrwawionego kostiumu. Powiedziała: Chcę, żeby zobaczyli, co zrobili Jackowi.
  7. Jackie nie chciała zdjąć z siebie kostiumu aż do powrotu do Białego Domu następnego dnia rano.
  8. Kiedy w końcu go zdjęła, pokojówka spakowała go do pudełka i przekazała matce Jackie, Janet Auchincloss. Sześć miesięcy później matka oddała je do państwowego archiwum z adnotacją „Kostium i torebka Jackie noszone 22 listopada 1963”.
  9. Kostium nigdy nie został wyprany i przechowywany jest w miejscu niedostępnym dla zwiedzających, w pomieszczeniu o kontrolowanych parametrach powietrza. Dokładne miejsce jego pobytu trzymane jest w tajemnicy.
  10. Słynny kapelusik Jackie nie jest przechowywany razem z kostiumem. Zaginął zaraz po powrocie do Waszyngtonu. Ostatnim razem Jackie miała go na sobie na oddziale ratunkowym w szpitalu Parkland Memorial Hospital w Dallas.
  11. W tamtym czasie mało kto wiedział, że kostium w rzeczywistości miał różowy kolor: w 1963 roku wszystkie gazety były czarno-białe, wiadomości telewizyjnych także nie nadawano w kolorze. Dopiero jedenaście miesięcy później magazyn Life opublikował specjalny raport na temat ustaleń poczynionych przez komisję Warrena. W wydaniu tym zamieścili osiem kolorowych fotografii.
  12. Caroline Kennedy (jedyna żyjąca prawna spadkobierczyni Jackie) oficjalnie przekazała kostium na własność archiwum państwowego w 2003 roku. Warunek zapisany w umowie przekazania własności stanowi jednak, że kostium nie może być pokazywany publicznie przed 2103 rokiem. Po upływie stuletniego kontraktu spadkobiercy Kennedych mogą – jeśli zechcą – renegocjować prawo do wystawienia kostiumu.

 

Informacja prasowa

Ikona stylu – Jacqueline Kennedy

Bez wątpienia Jackie jest jedną z największych ikon stylu. Kobiety z całego świata chciały wyglądać jak ona i nosić takie same ubrania. W wieku 31 lat Jackie został Pierwszą Damą Ameryki, co co zapewniło jej miejsce w gronie najmłodszych małżonek prezydentów świata. Z biegiem czasu projektanci docenili jej oryginalną urodę oraz stworzyli unikatowy styl. Pani Kennedy lubiła nosić żakiety, rękawiczki oraz eleganckie kapelusze. Poza tym, Jacqueline zapoczątkowała modę na noszenie dużych okularów przeciwsłonecznych. Na dodatek wylansowała też spodnie kończące się nad kostką oraz chusty na głowie. W latach 60-tych ubiegłego wieku, jej rodaczki okrzyknęły ją ikoną mody. Mimo upływu lat, uniwersalność jej stylu przetrwała do dnia dzisiejszego. Dzisiaj wciąż panuje moda na „garsonki w stylu Jackie”. Gdyby żyła, dzisiaj kończyłaby 85 lat.

jackie-o9

french minister of culture Andre Malraux with his wife Madeleine received at the White House in Washington by american vice-president Lyndon Johnson and americain president John Kennedy and his wife Jackie, may 11, 1962 (Jackie wearing dress by creator Du

tumblr_meba0nBKx11rm1cxyo1_500

Jacqueline Kennedy And Peter Lawford

Jackie_Maharaj_Mewar

Jacqueline-Kennedy-Onassis-9

Photo taken in 1966 of Jackie Kennedy wi

jackie-kennedy-best-looks-02_133431616803.jpg_gallery_max

5224045311_21b8f5fb45_z

Wedding Portrait Of Jacqueline Bouvier

Nieprawdopodobna kobieta – Jacqueline Kennedy

Powracając do tematu Jacqueline Kennedy (który jeszcze niejednokrotnie poruszę :-)), chciałam polecić Wam kilka książek pomocnych w zgłębianiu wiedzy na temat tej niezwykłej kobiety.

Halina Bieluk „Jacqueline Kennedy. Pierwsza Dama i jej wizerunek”

ObrazekChoć od śmierci Jacqueline Kennedy Onassis minęło kilkanaście lat, niewątpliwie nie jest to osoba, o której łatwo się zapomina. Pomimo że w 1961 roku miała obawy, iż nie sprawdzi się w roli prezydentowej, została jedną z tych amerykańskich „First Ladies”, które na zawsze wpisały się w pamięć kolejnych pokoleń. Niełatwo wytłumaczyć popularność Jacqueline Kennedy, lecz jedno pozostaje pewne – wypływa ona przede wszystkim z jej wizerunku, gdyż jaka naprawdę była pierwsza dama, nie wiedzą nawet jej najwięksi admiratorzy. Mimo że nie zawsze mogła kontrolować, w jaki sposób przedstawiano ją w mediach, nigdy nie ulegało wątpliwości, iż utworzony przez nią samą wizerunek oddziaływał silniej niż wszystko to, co o niej pisano lub mówiono. W końcu zawsze intensywnie nad nim pracowała, starannie reżyserując każdą scenę spektaklu, którym było jej życie. Publikacja ukazuje postać oraz śledzi ewolucję wizerunku Jacqueline Kennedy, począwszy od jej drogi do Białego Domu, przez lata 1961-1963, kiedy sprawowała funkcję pierwszej damy, po rozdział życia, który nadszedł po zamachu na jej męża. Przeanalizowane zostały także zmiany zachodzące w postrzeganiu jej osoby: od królowej z bajki, jaką obwołano ją podczas zaprzysiężenia Johna Kennedy’ego, po nieutuloną w żalu wdowę. Przybliżenie niewątpliwego fenomenu Jacqueline Kennedy możliwe było dzięki przedstawieniu prezydenckiej małżonki w sytuacjach oficjalnych i nieoficjalnych, tak więc jako przedsiębiorczego nadzorcę restauracji Białego Domu, nieoficjalnego ministra kultury, ikonę mody, amerykańskiego ambasadora dobrej woli i wzorową matkę oraz żonę. Nikt nie wyglądał jak Ona, nikt nie wypowiadał się jak Ona, nie pisał jak Ona i nie był tak oryginalny jak Ona we wszystkim, co robiła.

David Lester „Jacqueline Kennedy Onassis”

Obrazek

Jest to pierwsza książka, która ukazała się po śmierci tej tak wyjątkowej kobiety, jaką była wdowa po zamordowanym prezydencie USA, wdowa po greckim armatorze, jednym z najbogatszych ludzi świata. Książka jest tak fascynująca, jak fascynująca była Jackie. Autor, Lester David, nie bez racji uchodzi w Stanach za czołowego znawcę historii klanu Kennedych. Jest to doskonała, udokumentowana źródłowo, a jednocześnie wciągająca czytelnika literatura faktu. Wprowadza czytelnika w krąg życia najwyższych sfer politycznych Stanów Zjednoczonych i zamkniętych kręgów światowej finansjery, wśród których obracała się Jackie. Jest to historia Jej życia, począwszy od lat dziecięcych, aż po krótką, zaledwie 11-minutową uroczystość pogrzebu na cmentarzu Arlington w Waszyngtonie.

Alan Posener „John i Jacqueline Kennedy”

Obrazek

Historia małżeństwa Johna i Jacqueline Kennedych aż do momentu, gdy wprowadzili się do Białego Domu, była historią połowicznej emancypacji. Jacqueline musiała – niepewnie, po omacku, bez wiary w powodzenie, bez wsparcia, a częściowo wbrew woli męża – uwalniać się od norm narzuconych przez oczekiwania rodziny Kennedych wobec nowego członka dynastii oraz od norm społeczeństwa amerykańskiego ustalonych dla żony polityka. Musiała stworzyć własny wizerunek.

Clint Hill, Lisa McCubin „Pani Kennedy i ja”

Obrazek

Clint Hill, funkcjonariusz Secret Service, ochraniał słynną Jacqueline Bouvier Kennedy od 1960 do 1964 roku. To nie była zwykła służba. Clint towarzyszył pani Kennedy przy narodzinach synów i śmierci jednego z nich, podczas rodzinnych wakacji w Hyannis Port i Palm Beach, oficjalnych podróży do Europy, Azji i Ameryki Południowej oraz intrygujących spotkań z mężczyznami pokroju Aristotelisa Onassisa, Gianniego Agnelliego i André Malraux. Był przy niej także w czasie nagłej śmierci męża oraz w mrocznym okresie po jego zabójstwie. Aż do przyjęcia, jakie wydała na cześć swego ochroniarza, gdy po czterech latach odchodził ze służby u jej boku.

Dziś, po upływie 50 lat, Hill po raz pierwszy opisuje tamte lata. To ciepła, emocjonująca, czasem tragiczna opowieść o tym, jak agent  Secret Service – wychowanek sierocińca w Dakocie Północnej – stał się najbardziej zaufanym człowiekiem w życiu uwielbianej przez cały świat pierwszej damy.

Jacqueline Kennedy, Arthur M. Schlesinger „Jacqueline Kennedy. Historyczne rozmowy o życiu z Johnem F. Kennedym”

Obrazek

Przez całe życie Jacqueline Kennedy odmawiała rozmów o latach, które spędziła w Białym Domu u boku swego męża – prezydenta Johna F. Kennedy’ego. Milczenie przerwała tylko raz.Kilka miesięcy po tragicznej śmierci JFK zgodziła się na nagranie siedmiu rozmów. Zgodnie z jej życzeniem przez blisko pół wieku pozostawały w ukryciu. W 2011 roku Caroline Kennedy, córka prezydenckiej pary, zdecydowała się na ich ujawnienie. Dziś możemy poznać historię opowiedzianą przez samą Jacqueline Kennedy.

W niezwykle szczerej rozmowie z laureatem Pulitzera Arthurem M. Schlesingerem Jr. była Pierwsza Dama opowiada o życiu w Białym Domu. Historia jej małżeństwa splata się z najważniejszymi wydarzeniami XX wieku, których była świadkiem i uczestnikiem.
Opowieść Jackie Kennedy jest pełna dramatycznych momentów – takich jak kryzys kubański, gdy mimo bardzo prawdopodobnej groźba nuklearnej zagłady, nie zgodziła się na wyjazd w bezpieczne miejsce i pozostała u boku męża. Historia ta bywa jednak również niedyskretna i zabawna, gdy pani Kennedy plotkuje o tym, jak wyglądała kolacja z Nikitą Chruszczowem u boku lub jakie zastrzeżenia można mieć do pomnikowego Martina Luthera Kinga.

Peter Evans „Nemezis. Jacqueline i Onassis”

Obrazek

Peter Evans, znakomity dziennikarz i korespondent zagraniczny, autor m.in. biografii brytyjskiej rodziny królewskiej i cieszącej się olbrzymim powodzeniem biografii Arystotelesa Onassisa, tym razem wprowadza nas w mroczny świat władzy Stanów Zjednoczonych, gdzie seks i wielkie pieniądze, miłość i zdrada, podstępne knowania, korupcja, narkotyki i zbrodnia łączą się w nierozerwalny węzeł globalnej polityki. Opisywany przez Evansa świat to także świat wielkich rodów: Kennedych, Onassisów, Niarchosów, świat CIA, Mossadu, palestyńskich terrorystów, saudyjskiej ropy i mafijnych powiązań. „Nemezis” to książka pełna tajemnic i nierozwiązywalnych zagadek, a każdy czytelnik, podążając tysiącem tropów, może trafić właśnie na ten jedyny, zbliżający go do poznania prawdy.

Pamela Keogh „Jackie czy Marilyn? Ponadczasowe lekcje stylu”

Obrazek

Dwie tak różne, a jednocześnie podobne do siebie kobiety. Jackie pochodziła z dobrego, bogatego domu, w którym zdobyła solidne wykształcenie oraz wspinała się po szczeblach drabiny społecznej. Marilyn wychowała się w sierocińcu, nie miała oparcia w swojej rodzinie, swój sukces zawdzięcza swojej urodzie i urokowi osobistemu. Jacqueline ukończyła najlepszy uniwersytet, zaś Marilyn nie zaliczyła nawet szkoły średniej. Jackie stała się Pierwszą Damą, ulubienicą Amerykanów, zaś Marilyn zabłysnęła na gwieździstym niebie Hollywood stając się pożeraczką męskich serc. Co je zatem łączyło?  W swojej książce „Jackie czy Marilyn? Ponadczasowe lekcje stylu” Pamela Keogh robi porównanie obu kobiet. Chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się to niemożliwe, ponieważ zarówno Jackie jak i Marilyn pochodzą z zupełnie innych światów, to jednak sporo je łączy. Nie tylko John F. Kennedy. Obie kochały swoich mężów, obie o nich dbały, obie rozwijały swoje zainteresowania, obie zrobiły coś wielkiego dla Ameryki.

Recenzję książki możecie przeczytać tutaj: https://kobiecaintuicja.wordpress.com/2013/09/24/jackie-kennedy-kontra-marilyn-monroe-4/

Pink Chanel

Dziś mija 50. rocznica zabójstwa i śmierci amerykańskiego prezydenta Johna F. Kennedy’ego. Jest to dzień który na zawsze zapisze się na kartach światowej historii. Nie będę rozpisywać się o tym tragicznym wydarzeniu, skupię się raczej na ówczesnej Pierwszej Damie. Bez wątpienia Jacqueline jest wzorem klasy i elegancji, a gwiazdy świata show-biznesu i polityki starają się jej dorównać.

Różowy strój od Chanel, który miała na sobie Jackie w dniu śmierci swojego męża stał się jej charakterystycznym znakiem. Od ponad 50 lat kostium pozostał w ukryci i przez kolejne 90 lat nie zostanie wystawiony na widok publiczny. Takie jest życzenie Caroline, córki państwa Kennedych. Mało kto wie, że powodem ukrywania kostiumu od Chanel jest pewien szczegół: na ubraniu nadal widnieją ślady krwi zabitego prezydenta. Tym samym stał się dającym do myślenia symbolem tej zbrodni.

Po śmierci Johna, pani Kennedy odmówiła wyczyszczenia ubrania z krwi. Powiedziała wówczas towarzyszącym jej osobom: „Niech zobaczą, co zrobili!”. Garsonka, buty, bluza i szarfa zostały zawinięte w ręcznik i przechowywane były najpierw przez policję, a następnie przez amerykańskie Archiwum Narodowe. Do dzisiaj nie odnaleziono kapelusza i białych rękawiczek. Po śmierci Jacqueline, spadkobierczynią wszystkich jej osobistych rzeczy została córka Caroline. W 40. rocznicę zamachu na Kennedy’ego w 2003 roku zdecydowała, że strój nadal pozostanie w Archiwum i nikt nie będzie mógł go zobaczyć aż do 2013 roku. Najwyraźniej zmieniła zdanie, jednak nie do tej pory nie wydała żadnego oficjalnego oświadczenia w tej sprawie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jacqueline Kennedy w roli Pierwszej Damy

„Najlepszy okres życia Jackie – to tysiąc i dwa dni, kiedy była żoną Johna F. Kennedy’ego i panią Białego Domu.” Jon F. Kennedy został zaprzysiężony na 35. prezydenta Stanów Zjednoczonych 20 stycznia 1961 roku. „Pierwszy prezydent Stanów Zjednoczonych urodzony w XX wieku składa przysięgę w polarnym chłodzie. Z ręką na starej Biblii należącej do rodziny Kennedych przysięga być posłuszny konstytucji, ściska dłoń Eisenhowera. Po czym wygłasza błyskotliwe i na długo zapamiętane przemówienie, które później wielokrotnie było cytowane przez innych polityków: Nie pytajcie co wasz kraj może zrobić dla was, lecz co wy możecie zrobić dla swojego kraju.” Tym samym, jego żona w wieku 31 lat została Pierwszą Damą USA. Młodszymi prezydentowymi były jedynie France Folsom Cleveland oraz Julia Gardiner, które w chwili obejmowania tego stanowiska miały po 21 lat.

Nie od razu Jackie cieszyła się z nowo wyznaczonej roli. Początkowo z przerażeniem patrzyła na przyszłość, którą miała spędzić z tytułem prezydentowej. Nie lubiła swojego nowego stanowiska, obawiała się o swoją prywatność, a przede wszystkim o swoje dzieci i o to, jak nowy tryb życia wpłynie na stan ich psychiki. Nie chciała, aby ona i jej rodzina stali się własnością publiczną pozbawioną jakiejkolwiek intymności. Nie lubiła przebywać w tłumie, brzydziła się polityką i kiedy tylko mogła, unikała przyjęć w Białym Domu. Co zatem sprawiło, że zaczęła przyzwyczajać się do nowej roli? Zapewne wielki wpływ na zmianę jej zdania odnośnie swoich powinności był sposób, w jaki przedstawiały ją media. Publicznie Jackie była osobą nieśmiałą, płochliwą, nieuchwytną, co okazywała na każdym kroku, stając się przez to jeszcze bardziej tajemniczą postacią. A jednocześnie jeszcze bardziej media dążyły, do obalenia aury tajemniczości otaczającej Pierwszą Damę. Zdecydowała się przyjąć taką rolę, osobowość publiczną. „Jackie przywdziewała mnóstwo masek, że trudno było ją spoza nich dojrzeć. (…) Wyniesiona do funkcji Pierwszej Damy, stała się nawet jeszcze bardziej płochliwa i skryta.”

Obrazek

Gdy Jackie przyzwyczaiła się do życia pod ciągłą obserwacją, pewnego dnia poczuła, że ma do spełnienia pewną misję. Jej pierwszym wyznaczonym zadaniem była renowacja Białego Domu, który według niej był w opłakanym stanie. Choć udawała, że podoba jej się wystrój, to w głębi serca była mocno tym zniesmaczona. „Jej misją w pierwszych latach urzędowania męża stało się natomiast przywrócenie świetności pałacowi prezydenckiemu. I dumna z osiągniętych rezultatów. Teraz Biały Dom naprawdę zaświadcza o wielkości Amerykanów i potędze Johna F. Kennedy’ego.” Bardzo była zaangażowana w ten projekt, zaczęła snuć plany jeszcze na długo przed tym, jak John oficjalnie wygrał wybory. Początkowo myślała, żeby wprowadzić zmiany tylko w siedmiu pokojach prywatnych apartamentów, ale potem stwierdziła, że cały budynek potrzebuje odświeżenia. „Kennedy przebywał w biurze zaledwie godzinę, gdy pojawiła się brygada remontowa. Zaczęto zrywać wykładziny, kuć ściany pod nowe gniazdka elektryczne, zmieniać urządzenia hydrauliczne i mieszać farby.” Oczywiście wszystko pod czujnym okiem Jackie, która jak szalona biegała po całym domu w dżinsach i podkoszulku wydając polecenia. W remoncie wspierała ją słynna nowojorska dekoratorka wnętrz, Helen Parish. Na wieść o trwających intensywnych pracach remontowych, Mamie Eisenhower wielce się oburzyła i powiedziała, że jest to czysta profanacja ze strony pani Kennedy. Pod każdym względem, Jackie była profesjonalistką, dlatego też powołała specjalną komitet ds. przebudowy, któryby miał czuwać nad legalnością całego przedsięwzięcia oraz co jakiś czas informował opinię publiczną o czynionych postępach. Na prace przy renowacji Białego Domu rząd przeznaczył jedynie 100 tysięcy dolarów, reszta pieniędzy pochodziła z prywatnych darowizn, rządowych magazynów oraz zapomnianych składów muzealnych. Gdy jej projekt zaczął odnosić sukcesy, całej Ameryki zaczęły napływać dotacje. Nie wszystkie decyzje podjęte przez Jackie były ciepło przyjmowane. Do jednej z nich należała decyzja o pomalowaniu ścian Błękitnego Gabinetu na… biało! Prezydent nie pochwalał tego pomysłu, jednak żona była nie ugięta w tej kwestii. Znaleźli jednak złoty środek – ściany pozostały w kolorze sugerowanym przez Pierwszą Damę, ale na podłodze miał znaleźć się wielki niebieski dywan. Znacznie trudniej było przekonać do tego dziennikarzy. W trakcie konferencji prasowej reporterzy zwracali uwagę na wystrój pokoju, zamiast zadawać pytania dotyczące bieżących spraw politycznych. Chcąc zwiększyć liczbę darczyńców i sponsorów na kontynuacje przedsięwzięcia, ponieważ powoli kończyły się pieniądze, Jackie wymyśliła, żeby wydrukować przewodnik po Białym Domu.  Projektem i drukiem zajęło się National Geographic Society, który swego czasu stał się bardzo popularny i za czasów administracji Kennedy’ego sprzedano ponad 600 tysięcy egzemplarzy. Pani Kennedy postanowiła także zająć się biblioteką Białego Domu. Mały, ciasny pokoik znajdujący się na parterze z przypadkowymi książkami z całą pewnością nie można było nazwać biblioteką, oczywiście nie spełniając wymogów Pierwszej Damy. Życzyła sobie „biblioteki, w której znalazłyby się istotne amerykańskie i zagraniczne dzieła, które w znaczący sposób wpłynęły na amerykański sposób myślenia – Locke etc. Oraz wszystkie książki napisane przez prezydentów – tak powinna wyglądać biblioteka dżentelmena.” W ten projekt, poza Jackie zaangażował się wielu wybitnych postaci tamtego okresu, między innymi Julian Boyd – były dyrektor Princeton University Library czy Archibald MacLeish – dawny księgarz Kongresu. To oni wybierali i akceptowali każdy książkowy egzemplarz, który miałby wzbogacić prezydencką biblioteczkę. Odnowiony i dobrze zaopatrzony zbiór ksiąg stał się zwieńczeniem pracy nad metamorfozą prezydenckiego domu. Zwieńczeniem pracy Jackie była wycieczka po Białym Domu, którą 1962 roku, w  Walentynki transmitowała telewizja. Reporterzy zaprezentowali wszystkie ukończone publiczne pokoje. Przed odbiornikami zasiadło wtedy 48 milionów widzów, a chwilę potem prezydencki dom stał się najpopularniejszą atrakcją w Ameryce. Po części wielkie zainteresowanie tą sprawą było spowodowane tym, że Jackie była już wtedy bardzo ważną i popularną osobistością.

Pomimo uwielbienia do jazzu i kina europejskiego, Jacqueline Kennedy w głębi siebie czuła, że musi zadbać o upadającą kulturę. Za cel postawiła sobie wypromowanie tzw. „wysokiej kultury”, a wszystko, co kojarzyło jej się z pospolitością i przeciętnością było nieakceptowane. Poszukiwała nie odkrytych do tej pory wybitnych talentów, które miałyby dostarczać rozrywki podczas wykwintnych przyjęć urządzanych w Białym Domu. W ten sposób chciała podkreślić wielkość cywilizacji, jaką wówczas stanowiła Ameryka, a także pragnęła, aby dzięki temu prezydentura jej męża odbierana była w samych superlatywach. Jednym z jej zdobyczy była czarnoskóra wokalistka ciesząca się sławą wyłącznie za granicą. Po występie u prezydenckiej pary, kariera piosenkarki nabrała błyskawicznego tempa, a z dnia na dzień stała się supergwiazdą Ameryki. „Po występie w Białym Domu przyczyniwszy się do promocji amerykańskiej kultury i wzniesienia jej na wyższy poziom, kompletnie nieznana artystka stała się gwiazdą w swoim kraju.”

Obrazek

Przyjęcia wydawane w Białym Domu miały stanowić nie tylko udaną rozrywkę, ale przede wszystkim podnieść prestiż Pierwszej Pary. Wszystkie wydarzenia, które odbyły się w prezydenckim apartamencie były komentowane głośnym echem w prasie. Pani Kennedy była bardzo zaangażowana i odpowiedzialna za każdy szczegół nad przygotowaniem uroczystości mających odbyć się w rezydencji. Każdemu z nich chciała nadać inny charakter, dlatego też wystrój wnętrz, muzyka czy też menu w żadnym wypadku nie były przypadkowe. W wszystkim co robiła, można było wyczuć dobry gust i genialne poczucie smaku. „Wszystkie elementy zostały wymyślone w taki sposób, by współgrać z wizerunkiem zarówno prezydenckiej pary: ich młodością, wyrafinowaniem, inteligencją, jak i transformacjami zachodzącymi  w samym Waszyngtonie.”

Obrazek

Państwo Kennedy byli pierwszą prezydencką parą USA, która często podróżowała. W samym 1961 roku odbyli podróż do Kanady, Francji, Austrii, Meksyku, Wenezueli, Puerto Rico oraz Kolumbii. Z pierwszą oficjalną wizytą udali się do Kanady. Doradcy prezydenta ostrzegali ich, żeby nie liczyli na ciepłe przyjęcie, ponieważ Kanadyjczycy nie okazywali zbyt wielkiego entuzjazmu nawet wtedy, gdy z wizytą przybyła królowa Elżbieta. Ostrzeżenia nie sprawdziły się, ponieważ atrakcyjna para została serdecznie przywitana przez północnych sąsiadów, a Pierwsza Dama stała się ich ulubienicą. Czcili ją bardziej, niż swoją prawdziwą królową. Charyzma, klasa, styl i popularność stała się motorem napędowym sukcesu podczas oficjalnej wizyty. Właśnie wtedy Jackie zyskała nowe znaczenie w oczach Johna, stała się jego pierwszym ambasadorem. W Paryżu chciała pokazać, że nie tylko Francuzi mają monopol na wyrafinowanie i styl. Swoim wyglądem zahipnotyzowała i zachwyciła naród francuski, który traktował ją jak jedną z nich. Podkreślając swój francuski rodowód, Jacqueline wykazała się świetną znajomością języka, historii, kultury i geografii oraz nie ukrywając swojej fascynacji względem tego kraju, tym samym wywarła niezwykłe wrażenie na samym Charesie de Galleue’a. „I okazało się, że Paryż oczekiwał raczej Jackie. To dla Jackie Francuzi rozwinęli czerwony dywan. Widzieli tylko ją i tylko jej słuchali. Nawet generał, wcielenie lodowatej wielkości, roztopił się pod jej urokiem. Na Jacka nikt nie zwracał uwagi.” Podróż do Ameryki Południowej stanowiła dla prezydenckiej pary spore wyzwanie oraz wymagała dużej odwagi, ponieważ kubańskie wpływy silnie oddziaływały na tamte rejony.  Jednak podjęcie tego niepewnego kroku opłaciło się. Pierwsza Para Stanów Zjednoczonych została entuzjastycznie przywitana przez tłumy, a imię Jackie wykrzykujące przez tłumy wszędzie się rozchodziło. Zaskakującym wydarzeniem była nieplanowana przemowa First Lady  w języku hiszpańskim. Mimo, że Jackie nie znała dobrze hiszpańskiego, to wypowiadała się płynnie i bez żadnego zająknięcia. Szlifowała swoją mowę do tego momentu, w którym potrafiła mówić jasno i zrozumiale bez pomocy tłumacza. Sama przemowa nie miała dla Wenezuelczyków wielkiego znaczenia, dla nich liczył się wysiłek włożony w przygotowanie się do wystąpienia, co też  bardzo docenili. Podczas swojej wyprawy do Ameryki Łacińskiej pełniła rolę ambasadora dobrej woli, dlatego też starała się wykorzystać swoją inteligencję, wdzięk i klasę. Wzbudzała zachwyt, gdzie tylko się pojawiała. „Niewątpliwie kombinacja wielu czynników, takich jak młodość, inteligencja, elegancja, przyczyniła się do popularności Jackie, jednak najistotniejszą rolę zdawało się tu odgrywać coś nieuchwytnego, coś nie do zdefiniowania – jej charyzma.”

Swego czasu krążyła opinia, że Jackie niejednokrotnie i z pełną świadomością używała wyszukanych ubiorów jako narzędzia, które miało ułatwiać mężowi osiągnięcie celów politycznych. Podczas spotkania Kennedy’ego z Chruszczowem prasa poprosiła, żeby obaj panowie uścisnęli sobie ręce do zdjęcia, ale prezydent Stanów Zjednoczonych nalegał, aby przywitać się z panią Kennedy jako pierwszą. Po tym wydarzeniu dziennikarze rozpisywali się, jakoby Sekretarz Generalny KPZR był mocno zauroczony małżonką swojego gościa. Jeden z wiedeńskich reporterów tak rozpisał się na ten temat: „Amerykańska pierwsza dama przypominała modelkę magazynów mód, zaś pani Chruszczow – gospodynię domową, dla której te magazyny się wydaje”. Bez dwóch zdań można było stwierdzić, że Jacqueline Kennedy była piękna i urocza, ale analiza pozytywnych aspektów pani Kennedy i negatywnych pani Chruszczow może budzić spore wątpliwości co do obiektywizmu autora tekstu. Można było odnieść wrażenie, że nie tylko zdjęcia, ale również cały artykuł znakomicie wpasował się w retorykę propagandy zimnej wojny. W trakcie spotkania na szczycie Pierwsza Dama Ameryki była tak zdenerwowana spotkaniem z radzieckim przywódcą, że nie wiedziała o czym ma z nim rozmawiać. Zachowując ostrożność, Jackie zdecydowała się na rozmowę o zwierzętach. Z zamiłowaniem mówiła o radzieckich psach do tego stopnia, że poprosiła Chruszczowa o podarowanie jej jednego szczeniaka z jego prywatnej hodowli, co przywódca przyrzekł uczynić. Podobno był to jedyny moment w trakcie całego szczytu, w którym Sekretarz Generalny pozwolił sobie na wybuch szczerego i serdecznego śmiechu, co niewątpliwie było przyczyną ocieplenia stosunków między dwoma politykami. „Jacqueline Kennedy okazała się doskonałym mediatorem pomiędzy swoim mężem a trudnym interlokutorem, próbując złagodzić sytuację, jeśli było to potrzebne. W rozmowie kierowała się intuicją.”

Obrazek

Obrazek

Jackie trwała u boku męża w każdych okolicznościach. Gdy przez kilka dni w 1962 roku świat znalazł się na krawędzi wojny nuklearnej, Jacqeline otrzymała od męża  propozycję, aby ona i dzieci opuściły Waszyngton. Kobieta nie zgodziła się na to, ponieważ miała ku temu dwa istotne powody. Niezależnie od tego, co się wydarzy, chciała dzielić los męża, czy to będzie śmierć, czy życie. Doskonale zdawała sobie sprawę z konsekwencji, do jakich by doszło – jej wyjazd doprowadziłby do paniki i masowej ewakuacji miasta. Wiedziała, że decyzja ta nie spodobałaby się Amerykanom i nieustannie byłaby przez nich mocno krytykowana.

W okresie urzędowania Johna Kennedy’ego, Jackie zdołała uczynić z Białego Domu najpiękniejsze miejsce w kraju, zdobyła szacunek i podziw męża, a tym samym stała się powierniczką i doradcą w jego sprawach służbowych i prywatnych. Poza tym zdobyła ogromną popularność, jakiej jeszcze nigdy nie zdobyły prezydenckie żony. I co najważniejsze: to ona stała za sukcesem kulturalnego odrodzenia się Ameryki w trudnych czasach zapraszając najsłynniejszych artystów z kraju i świata na bankiety do Białego Domu. Stanowiły one wzór do naśladowania oraz zwróciły uwagę na zainteresowanie się sprawami dotyczącymi sztuki i nauki.


Jackie Kennedy kontra Marilyn Monroe

Jacqueline Kennedy OObrazeknassis i Marilyn Monroe to bez wątpienia ikony ubiegłego wieku. Już za swego życia stały się legendami i do dnia dzisiejszego stanowią źródło inspiracji dla tysięcy kobiet na całym świecie.

Dwie tak różne, a jednocześnie podobne do siebie kobiety. Jackie pochodziła z dobrego, bogatego domu, w którym zdobyła solidne wykształcenie oraz wspinała się po szczeblach drabiny społecznej. Marilyn wychowała się w sierocińcu, nie miała oparcia w swojej rodzinie, swój sukces zawdzięcza swojej urodzie i urokowi osobistemu. Jacqueline ukończyła najlepszy uniwersytet, zaś Marilyn nie zaliczyła nawet szkoły średniej. Jackie stała się Pierwszą Damą, ulubienicą Amerykanów, zaś Marilyn zabłysnęła na gwieździstym niebie Hollywood stając się pożeraczką męskich serc. Co je zatem łączyło?  W swojej książce „Jackie czy Marilyn? Ponadczasowe lekcje stylu” Pamela Keogh robi porównanie obu kobiet. Chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się to niemożliwe, ponieważ zarówno Jackie jak i Marilyn pochodzą z zupełnie innych światów, to jednak sporo je łączy. Nie tylko John F. Kennedy. Obie kochały swoich mężów, obie o nich dbały, obie rozwijały swoje zainteresowania, obie zrobiły coś wielkiego dla Ameryki.

Poza zestawieniem i przytoczeniem biografii  tych wielkich postaci, autorka radzi jak zachowywać się w różnych sytuacjach wzorując się na zachowaniu i wyglądzie obu ikon. Pisze kiedy najlepiej wczuć się w rolę Jacqueline (np. wtedy, gdy wybierasz się na obiad do teściów), a kiedy w Marilyn (np. wyjazd poza miasto z ukochanym). Co kilka stron pojawiają się porady, testy, przepisy oraz mało znane ciekawostki z życia obu pań. „Jesteś Jackie czy Marilyn?” – to pytanie przez cały czas zadaje Pamela Keogh. Stara się przybliżyć czytelniczce nie tylko unikatowy styl Jackie i Marilyn, ale również zastanawia się, jakie byłyby obecnie obie panie: w co by się ubierały, w jakie miejsca by chodziły, z kim by się przyjaźniły.

Kobieta w typie Jacqueline Kennedy jest silną osobowością, która posiada znaczna wiedzę i nieskazitelną reputację. Potrafi zadbać nie tylko o siebie i swoich najbliższych, ale również o innych ludzi. Z kolei kobieta o charakterze Marilyn Monroe wydaje się być kruchą i emocjonalną istotą uwielbiającą seks, mężczyzn i dobrą zabawę. Typ Marilyn to atrakcyjna i zadbana piękność, jednak nie do końca przekonana o własnej wartości.

Jackie kontra Marilyn? Ponadczasowe lekcje stylu” czyta się przyjemnie. Książka jest napisana przejrzyście, dużo jest koloru różowego (ku zadowoleniu pań). Co kilka stron pojawiają się ramki z poradami oraz rysunki obu ikon w różnych życiowych sytuacjach. Sięgając po tę książkę spodziewałam się czegoś zupełnie innego, jednak w trakcie czytania pozytywnie się zaskoczyłam. Polecam książkę Pameli Keogh nie tylko wielbicielkom Jacqueline Kennedy i Marilyn Monroe. „Jesteś Jackie czy Marilyn?”. Jestem przekonana, że każda kobieta odkryje w sobie coś z obu pań.

Obrazek