Film · Kultura

„355”

Dziewczyny rządzą! – ostatnimi czasy taki trend można zaobserwować w Hollywood. Pojawia się coraz więcej historii kobiecych doświadczeń, które wpisują w dość popularny ostatnio nurt „girl power”. To przenoszenie na ekran sprawdzonych tytułów dla kobiecej obsady („Ocean’s 8”), solowe przygody znanych superbohaterek („Wonder Woman”, „Czarna Wdowa”) czy tworzenie dziewczyńskich gangów rozprawiających się z całym złem tego świata („Aniołki Charliego”, „Ptaki Nocy”). Produkcja „355” zdecydowanie zalicza się do tej kategorii.

fot. filmweb.pl

W obliczu zagrożenia zupełnie nowym rodzajem śmiercionośnej broni, pięć agentek z różnych wywiadów (brytyjski, amerykański, chiński, niemiecki i kolumbijski) musi połączyć siły pomimo rozkazów swoich przełożonych. Przenośny pendrive z zakodowanymi informacjami może kontrolować cały Internet, a tym samem doprowadzić do katastrofy – niewykluczone, że nawet do III wojny światowej. Grupa elitarnych agentek, które początkowo się nie znosi, musi się zjednoczyć by zapobiec globalnej katastrofie. Okazuje się, że zdane są na własna rękę, bo ich agencje umywają ręce, a nawet zostają zdradzone przez swoich przełożonych.

fot. filmweb.pl
fot. filmweb.pl

Tytuł filmu odnosi się do Agentki 355 – autentycznej postaci z czasów amerykańskiej wojny o niepodległość. Była jedną z pierwszych kobiet działających dla wywiadu Stanów Zjednoczonych, a jej dokładne personalia pozostają do dziś nieznane. Tożsamość agentek w filmie „355” jest znana: Brytyjka z MI6 (Lupita Nyong’o) to opanowana pani profesor, Niemka z BND (Diane Kruger) to impulsywna i nieokrzesana chłopaczara, Amerykanka z CIA (Jessica Chastain) jest waleczna i niczego się nie boi, Chinka z MSS (Bingbing Fan) jest chłodna do szpiku kości, ale za to perfekcyjnie zna wschodnie sztuki walki, natomiast roztrzepana i nieco tchórzliwa Kolumbijka (Penelope Cruz) rozbraja mężczyzn swoim urokiem. Wydaje się, że to Dream Team, żeby ocalić świat od kolejnego globalnego kryzysu – Chastain i Kruger działają w terenie, to bohaterka Nyong’o porusza się w rzeczywistości wirtualnej, Bingbing Fan rozkłada przeciwników na łopatki dzięki znakomitej znajomości chińskich sztuk walki, natomiast Cruz, która gra kolumbijską terapeutkę agentek, głównie sprawia problemy, ale jednocześnie potrafi rozbroić swoimi komicznymi tekstami.

Chociaż produkcja nie zebrała ciepłych recenzji, to mi się podobała. Lubię szpiegowskie filmy, tym bardziej jeśli bohaterkami są silne kobiety. Może scenariusz nie jest wysokich lotów, ale pierwszoligowa hollywoodzka obsada jest mocnym atrybutem. Bohaterki łączą się w imię idei siostrzeństwa i uczą się współdziałania i zaufania do siebie. Chociaż na początku – delikatnie mówiąc – nie przepadają za sobą, to ostatecznie jednoczą siły, żeby (po raz kolejny) uratować świat. Są takimi Bondami na obcasach – inteligentne, wysportowane, a jak się wystroją – kipią seksapilem. Jako rozrywce filmowi niczego nie brakuje, choć oczywiście można się doczepić do reżysera, że mając tak znakomite aktorki, nie pogłębił bardziej ich postaci i ukazał je nieco w stereotypowy sposób. Według mnie „355” to jedna z ciekawszych wariacji gatunku filmu szpiegowskiego, jaka pojawiła się w ostatnich latach w kinie.

fot. filmweb.pl
fot. filmweb.pl
fot. filmweb.pl

„355”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s