Kultura · Literatura

Ludwika Włodek „Gorsze dzieci republiki. O Algierczykach we Francji”

Co wiemy o Algierii i Algierczykach? Czy w ogóle cokolwiek wiemy? Albo gdzie znajduje się ten kraj? Co prawda wiem, gdzie konkretnie umiejscowione jest to państwo, ale poza tym nie posiadam żadnej wiedzy o tym kraju. Dlatego też zachęcona dobrymi opiniami o reportażu Ludwiki Włodek „Gorsze dzieci republiki. O Algierczykach we Francji”, zaintrygowana sięgnęłam po tę pozycję.

Jak już wspomniałam, posiadam niewielką wiedzę nie tylko na temat samej Algierii, ale także innych francuskich koloniach. Algieria zyskała niepodległość ponad 60 lat temu, ale do końca nie wykorzystała swojego potencjału. Tamtejsza codzienność to nieudolne rządy, korupcja i duża emigracja z kraju za pracą, także do byłego kolonizatora, czyli do Francji. Powiązania między oboma państwami nadal są silne i skomplikowane, nie ma wyraźnego podziału między Francuzami a Algierczykami. To, co rożni ich od siebie, to że we Francji są obywatelami drugiej kategorii. Wielu Algierczyków wyjechało do Francji w poszukiwaniu wolności i lepszego życia lecz nie zdołali poczuć się w swojej nowej ojczyźnie jak w domu. Za ich marginalizację odpowiedzialne są także francuskie władze i ich polityka w stosunku do migrantów.

Do najsłynniejszych Algierczyków należy Zinédine Zidane, piłkarz i bohater francuskiej reprezentacji, która zdobyła mistrzostwo świata w 1998 roku. Chociaż posiada on podwójne obywatelstwo, nikt mu nie wypomina obcego pochodzenia i uważany jest za rodowego Francuza. Inni mieszkańcy Francji o algierskich korzeniach nie mają już tyle szczęścia. Stanowią oni mały procent społeczeństwa, wykonują potrzebne, ale mało docenianie i ciężkie zawody. Mimo to wciąż walczą z przeszłością kolonialną i utartymi stereotypami.

Ludwika Włodek w sposób merytoryczny i z reporterskim zacięciem przygląda się ciągle na nowo rozgrzebywanym ranom relacji algiersko-francuskich. Przedstawia skomplikowane portrety Algierczyków we Francji: od krewkich rewolucjonistów po piewców konserwatywnych porządków; od zwolenników radykałów religijnych po tych, którzy przed islamem uciekali z kraju; od przywiązanych do Algierii na granicy syndromu sztokholmskiego po migrantów, którzy usiłują być bardziej francuscy niż Francuzi. Autorka opisuje czas kolonizacji i buntów, asymilacji i odrzucenia, nacjonalizmu i fundamentalizmu. By zdobyć te informacje wędruje po paryskich blokowiskach, a także rusza na północ Afryki zadając trudne pytania i niekiedy rozgrzebując bolesne rany.

„Gorsze dzieci republiki. O Algierczykach we Francji” to trudny reportaż. Dla kogoś, kto jest laikiem w temacie stosunków algiersko-francuskich momentami ciężko się czyta. Nie oznacza to jednak, że książka jest nudna, wręcz przeciwnie. Dostarcza nam wiele cennych i mało znanych informacji na temat historii i polityki obu narodów.

Za książkę dziękuję:

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s