Film · Kultura

„Tehran”

Konflikt izraelsko-irański, nietuzinkowa agentka, specjalna misja, od której wiele zależy. Tak w skrócie można opisać fabułę trzymającego w napięciu szpiegowskiego serialu „Tehran”.

Bohaterką jest Tamar/Żila/Zara (w tej roli piękna Niv Sultan) – agentka Mosadu, która przybywa z tajną misją do stolicy Iranu, tytułowego Teheranu. Jej zadaniem jest unieszkodliwienie wojskowych systemów radarowych wrogiego kraju, co miałoby umożliwić izraelskiemu lotnictwu zbombardowanie irańskiego reaktora jądrowego. Niestety nic nie idzie zgodnie z planem, a gdy wszystko zaczyna się walić jak domek z kart, Tamar może liczyć jedynie na siebie. Zaczyna działać na własną rękę, by ukończyć swoją misję, a tropiące ją służby obu państw jeszcze bardziej komplikują sprawę. Rozpoczyna się walka z czasem i irańskim oficerem, który niestrudzenie depcze jej po piętach.

Już pierwszy odcinek mrozi krew w żyłach i trudno nadążyć, co właściwie się dzieje. Samolot lecący z Ammanu do Nowego Deli awaryjnie musi lądować w Teheranie, stolicy Iranu. Na pokładzie znajduje się dwójka obywateli Izraela, czyli śmiertelnego wroga, więc sama ich obecność jest wielkim zagrożeniem. Zaczyna się dochodzenie prawdy, ale nie jest to istotne, bo w tle tych wydarzeń, do Iranu przenika prawdziwa agentka Mossadu. Całą ta pogmatwana intryga zaczyna powoli nabierać sensu ukazując skrzętnie zaplanowaną akcję izraelskiego szpiega.

Klimat serialu jest mroczny, momentami nawet ciężki, ale na pewno cały czas trzymający w napięciu. Do tego jeszcze dochodzi muzyka, która doskonale nasila ten pełen grozy nastrój. Chociaż „Tehran” głównie skupia się na Tamar i jej misji, to w tle wyraźnie widać również inne wątki, jak np. irańskie niepokoje społeczne czy osobiste rozterki ścigającego ją irańskiego agenta. Momentami ciężko się połapać, bo serialowa biografia Tamar jest skomplikowana, a niestety scenarzyści nie podają nam wszystkiego na tacy i wiele trzeba się domyślić.

Jeśli znudziły Wam się głupkowate amerykańskie serialiki albo mijające się z prawdą bajeczki z minionych wieków, a chcecie wciągnąć się w naprawdę dobry, szpiegowski serial, to szczerze polecam „Tehran”. Z cała pewnością nie będziecie się nudzić, a ta nutka niepewności trzymająca w napięciu nie pozwoli się od niego oderwać. Szczerze liczę na kolejny sezon, bo zakończenie pozostawiło więcej pytań niż odpowiedzi.

„Tehran” dostępny jest na platformie Apple TV+

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s