Michał Leksiński „Projekt: wyprawa”

Michał Leksiński to strateg komunikacji, mówca i podróżnik, który zwiedził ponad 40 krajów świata. Teraz debiutuje jako autor książki, która łączy formę wnikliwego poradnika z kalejdoskopem relacji z wysokogórskich eskapad. Jako rzecznik prasowy Narodowej Zimowej Wyprawy na K2 2017/2018 w „Projekcie: wyprawa” dzieli się swoim doświadczeniem, oferując swoją wiedze z zakresu planowania wyprawy, pozyskiwania sponsorów, prowadzeniu kampanii informacyjnej wypraw oraz działań komunikacyjnych i informacyjnych po zakończeniu wyprawy.

Na początku z zapartym tchem czytałam jego opowieści o zdobywaniu kolejnych szczytów, ale z każdą kolejną relacją, byłam coraz bardziej wkurzona. Wspinaczka wysokogórska jest bardzo niebezpiecznym sportem. Całe szczęście, że autor zachował zdrowy rozsądek i w porę wycofywał się, zanim coś się poważnego wydarzyło. Jednak nie wszyscy tak myślą i niestety coraz częściej dochodzi do różnych tragedii, z tragiczną śmiercią włącznie. Czy za utrata życia albo zdrowia w zamian za zaspokojenie swoich chorych ambicji i wybujałego ego jest tego warta?

Szczerze przyznam, że nieco zawiodłam się na książce. Sądziłam, że znajdę w niej wiele informacji o tym, jak znaleźć pomoc pieniężną, a nie jak sfinansować podróż od A do Z, a przy tym dostać darmowy ekwipunek. Tego typu sposób na podróżowanie i pozyskiwanie na funduszy jest po prostu zwykłym żebraniem. Owszem w jego książce zawarte są tego typu informacje, ale w dziedzinie, która kompletnie mnie nie interesuje, a mianowicie alpinizm i wspinaczka wysokogórska. Lubię czasem pochodzić po górach, ale jakąś wielką zwolenniczką tego sportu nie jestem. Co więcej, totalnie nie potrafię zrozumieć, dlaczego ludzie pasjonują się tym ekstremum. Dla mnie to po prostu czysta głupota i egoizm. Pozwolę sobie zacytować pewien fragment, który całkowicie podsumuje moją niechęć do tego sportu: „Wspinanie to najbardziej egoistyczna czynność ludzka. (…) Nic się przecież na świecie nie zmienia, wspinacz nie wnosi nic nowego, nie czyni obiektywnego dobra, naraża życie, aby realizować własną potrzebę spełnienia celu, jakim jest wejście na wierzchołek góry, obojętnie jakiej.” W punkt.

Pomimo całej mojej sympatii do Michała Leksińskiego, bo wydaje się całkiem sympatycznym człowiekiem, nie podzielam jego pasji, ani sposobu na podróżowanie. By mieć na koncie tego typu wyczyny, trzeba na nie samemu zapracować. Ja mam mnóstwo podróżniczych marzeń, chciałabym wyruszyć w rejs dookoła świata, ale najpierw muszę zebrać odpowiednie środki na ten cel – samodzielnie. Poza tym przyzwoitość nie pozwala mi na pukanie od drzwi do drzwi i proszenie się o cudze pieniądze na podróże.

Książka „Projekt: wyprawa” napisana jest w przystępny sposób, przyjemnie się ją czyta. Oczywiście cały projekt związany z organizacją takiej wyprawy to ogromne logistyczne wyzwanie, miesiące przygotowań, strategii i planowania. Ogrom pracy i czasu. Michał Leksiński stara się w prosty sposób wyjaśnić, w jaki sposób działa cały ten mechanizm przedsiębiorczości, komunikacji i marketingu. Fajnie, że umieścił w niej opisy wypraw razem ze zdjęciami, chociaż szkoda, że wspomina jedynie o górskich podbojach. Ciekawa jestem jego innych wypraw, np. tej do Indii czy Japonii, od której wszystko się zaczęło. Czekam na jego kolejne zapiski podróżne.

Za książkę dziękuję:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s