Anna Herbich „Dziewczyny z Syberii”

dziewczyny„Nie oceniaj książki po okładce” – brzmi stare powiedzenie. Zazwyczaj tego nie robię, ale w tym przypadku było inaczej. Gdy najnowsza książka Anny Herbich „Dziewczyny z Syberii” trafiła w moje ręce, od razu okładka wpadła mi w oko, a wręcz zahipnotyzowała mnie. Od pierwszej chwili wiedziałam, że będzie to niezapomniana podróż do przeszłości. I nie myliłam się.

Historie wszystkich kobiet opisane w książce „Dziewczyny z Syberii” są prawdziwe. 10 niezwykłych kobiet, 10 wstrząsających wspomnień. Wszystkie z nich dożyły do dnia dzisiejszego, aktualnie dobiegają 100-nych urodzin, zaś jedna z nich w tym roku je celebrowała. Każda historia jest inna (chociaż mają ze sobą wiele wspólnego), niezwykła i równie okrutna. Łączy ich jedno – oderwanie od rodzinnego domu i zesłanie na Syberię. Może się wydawać, że po tylu latach cierpienia, terroru fizycznego i psychicznego, głodu, nędzy i upokorzenia, bohaterki nie dożyją sędziwych lat po odzyskaniu wolności. Jak się okazuje, kobiety wcale nie są słabymi i bezbronnymi istotami. Na zesłaniu najczęściej umierały dzieci, starcy oraz mężczyźni. Przetrwało najwięcej kobiet, które stały się silne oraz odporne na wszelki ból i cierpienie. Przeżyły, by móc podzielić się z nami swoimi traumatycznymi przeżyciami. Dodatkowo prywatne zdjęcia bohaterek pojawiające się w książce doskonale obrazują i podkreślają dramat, który zniszczył im życie. Na fotografiach widać uśmiechnięte twarze pośród rodziny, bliskich, ukochanych osób. Nikt się wtedy nie spodziewał, że w jednej chwili szczęśliwe chwile prysną jak bańska mydlana i pozostaną tylko te zdjęcia i wspomnienia przepełnione goryczą i bólem.

Autorka przelała na papier wspomnienia dziesięciu kobiet, które doświadczyły piekła sowieckich łagrów. Wszystkie z nich pochodziły z dobrych, kochających rodzin. Wszystkie miały szanse na wspaniałe życie, z ogromną szansą i szerokimi możliwościami. Wszystko do czasu wybuchu wojny, która zrujnowała im życie. Wszystkie historie miały taki sam początek: noc, walenie do drzwi, minuty na spakowanie najpotrzebniejszych rzeczy, a na koniec podróż trwająca tygodniami, w bydlęcych wagonach i niehumanitarnych warunkach. Wszystkie zostały uznane za „wrogów ludu” i były zagrożeniem dla Związku Radzieckiego. Zostały wywiezione na Sybir, do miejsca, w którym noc trwa połowę roku, zaś temperatury sięgają 70 stopni poniżej zera. W takich warunkach walczyły o przetrwanie i wykonywały katorżniczą pracę. Doświadczyły okrutnego głodu, karmione lichą zupą lub zepsutym chlebem z żyjącym robactwem w środku… Były świadkami śmierci swoich bliskich, którzy umierali na ich oczach, niekiedy nawet w ramionach. Czy może być coś okrutniejszego niż to, co przeżyły bohaterki?

Może się wydawać, że „Dziewczyny z Syberii” to historie, które nie mają szczęśliwego zakończenia i nie mają prawa ich mieć. Owszem, wszystkie opowiadania są smutne, przepełnione goryczą i współczucia. Jednak bohaterki przetrwały to piekło i żyją do dzisiaj. Wiele z nich do tej pory nie potrafi wybaczyć swoim oprawcom za całe zło jakie im zgotowali. To przez nich straciły najbliższe osoby, a ich śmierć rozdarła serca na strzępy. Niektóre z nich nigdy nie powróciły do Polski, ponieważ nie mogły patrzeć, jak ich ukochany kraj zmienia się w sowiecką nędzę, którą tak dobrze znają.

„Dziewczyny z Syberii” to książka bezpośrednia, prawdziwa i niewyobrażalna. Z jednej strony jest bolesna i trudna, z drugiej zaś podnosząca na duchu i dająca nadzieję na lepszą przyszłość. Młodsze pokolenia (w tym również moje) mają coraz mniejszą świadomość tego, co wydarzyło się w trakcie II Wojny Światowej, jak nasz naród został brutalnie potraktowany. Wojna nie jest tylko aktywnością militarną, to przede wszystkim osobiste tragedie poszczególnych jednostek, które toczą codzienną walkę o przetrwanie. Wszystkie bohaterki łączą doświadczenia związane z zesłaniem, a także niesamowity hart ducha, determinacja i siła charakter. Ich wspomnienia przepełnione są emocjami, a jednocześnie emanują spokojem. Wszystkie mnie wzruszyły, ale kilka z nich poruszyły mnie do łez. Cieszę się, że „Dziewczyny z Syberii” trafiły w moje ręce i miałam przyjemność chłonąć te historie całym ciałem i duchem.

Za książkę dziękuję:

logo_znak_horyzont08_2_

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s