Teatr Syrena: Czarownice z Eastwick

Tym razem zlot czarownic odbył się nie Łysej Górze w Świętokrzyskiem, ale w warszawskim Teatrze Syrena. „Czarownice z Eastwick” to musicalowy przebój West Endu, komedia muzyczna oparta na kultowym filmie z Jackiem Nicholsonem oraz powieści Johna Updike’a.

Przenosimy się do Stanów Zjednoczonych lat 60-tych, a konkretniej do miasteczka Eastwick, w którym rządy sprawuje lodowata i bezwzględna Felicia. Tyrania jednej mieszkanki udziela się pozostałym, w tym także trzem głównym bohaterkom: rzeźbiarce o imieniu Alexandra, wiolonczelistce Jane oraz niespełnionej poetce Sukie. Wszystkie trzy to kobiety dojrzałe, doświadczone przez życie, a także opuszczone przez mężczyzn. Wszystkie trzy marzą, że któregoś dnia zjawi się mężczyzna, który – nawet na chwilę – zaopiekuje się nimi i przywróci zapomnianą kobiecość. Nie są świadome, że ich marzenie może się spełnić z chwilą, w której do Eastwick przybywa demoniczny Darryl van Horne. Nie są również świadome, że w głębi drzemią magiczne moce. Jednak wraz ze sprawdzeniem na Ziemię czarnej magii, muszą liczyć się z konsekwencjami.

„Czarownice z Eastwick” to opowieść o kobietach, w których drzemie ogromna siła i moc. Nie chodzi tylko o posiadanie niezwykłych mocy, ale przede wszystkim o ogromną determinację, determinacji i walce o własne potrzeby. W rolach głównych wystąpili: Przemysław Glapiński (Darryl), Ewa Lorska (Alexandra), Barbara Melzer (Jane), Magdalena Placek-Boryń (Suki), Jolanta Litwin-Sarzyńska (Felicia), Michał Konarski (Clyde), Krzysztof Broda-Żurawski (Fidel), Jacek Pluta (Ed), Jagoda król (Dziewczynka). Aktorki wcielające się w postacie Alexandrę, Jane i Sukie stanęły na wysokości, niezwykle trudnego, zadania. Perfekcyjnie wykreowały swoje bohaterki i ukazały pełen wachlarz emocji: zarówno delikatność, wrażliwość, jak również wyuzdanie oraz potrzebę zaspokojenia potrzeb seksualnych.

„Czarownice z Eastwick” to brawurowe widowisko z prawdziwą magią w tle. Spektakl pełen jest zaskakujących, innowacyjnych rozwiązań, które ocierają się nawet o iluzję. Niezwykle ekspresyjna i dynamiczna choreografia, świetne wokale i gra aktorska oraz kolorowa zmieniająca się scenografia – to wszystko sprawia, że spektakl ten ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Czarna komedia z nutką grozy gwarantuje świetną zabawę przez cały czas, a widzowie przenoszą się w świat magii i czarnych mocy. Kto wie, może wtedy któraś z nas odkryje w sobie drzemiącą w środku czarownicę?

Za możliwość obejrzenia spektaklu dziękuję:

„Mamma Mia!”

Morze, słońce, plaża, grecka wyspa Skopelos… Istny raj! Właśnie tam toczy się akcja produkcji „Mamma Mia!”. Scenariusz oparty jest na brodwayowskim musicalu, który zdobył gigantyczną widownię na całym świecie. W rolach głównych występuje śmietanka Hollywood: Meryl Streep, Pierce Brosnan, Colin Firth, Amanda Seyfried i Stellan Sakarsgard.

7199666.3

Wielkimi krokami zbliża się ślub Sophie (Amanda Seyfried) i Sky’a (Dominic Cooper). Przygotowania trwają pełna parą. Dziewczyna marzy o idealnym ślubie wśród ukochanej rodziny i przyjaciół. Niestety istnieje wielki problem, ponieważ dziewczyna nie zna swojego ojca. Jedynym jej rodzicem jest matka Donna (Meryl Streep), która świadomie zdecydowała się samotnie ją wychować. Co więcej, sama rodzicielka nie jest do końca pewna, z kim zaszła w ciążę. Pewnego dnia Sophie znajduje pamiętnik matki sprzed laty, w którym opisała swoje miłosne historie. Okazuje się, że w tym samym czasie romansowała nie z jednym, a z trzema mężczyznami, a każdy z nich może być ojcem Sophie. W związku z tym przyszła panna młoda wysłała zaproszenie na ślub do nich wszystkich. Jest całkowicie zdesperowana, by poznać swojego ojca, który zaprowadziłby ją do ołtarza. Niczego nieświadoma Donna przeżywa szok, gdy w drzwiach jej domu pojawiają się Sam (Pierce Brosnan), Harry (Colin Firth) i Bill (Stellan Skarsgard) – czyli potencjalni ojcowie jej córki. Każdy z nich jest inny, każdy z nich przyjechał z innej części globu i każdy z nich pragnie poznać prawdę równie mocno, co Sophie.

article-1088254-028B2DB5000005DC-917_468x331

mv5bmtc1nza3mjmzmv5bml5banbnxkftztcwndywmzy3mq_v1_sx600_sy399_

„Mamma Mia!” w głównej mierze bazuje na nieśmiertelnych piosenkach szwedzkiej supergrupy – Abby. W filmie usłyszymy takie przeboje jak „Gimme, Gimme, Gimme!”, „S.O.S.”, „Dancing Queen”, „Super Tropuper” czy tytułowy „Mamma Mia!”. Na kilka tygodni przed polską premierą, ścieżka dźwiękowa rozeszła się w 10-tysięcznym nakładzie, a dzięki temu zyskała status złotej płyty w naszym kraju. Poza największymi przebojami, mogliśmy usłyszeć nieco mniej znane utwory, takie jak „Chiquitita”, „Money, Money, Money” czy „I Have a Dream”. Abba i wszystko to, co związane jest z zespołem to zdecydowanie nie moje czasy, są to czasy młodości moich rodziców, którzy do dnia dzisiejszego uwielbiają ich piosenki. Oczywiście niejednokrotnie miałam przyjemność słuchać tych przebojów, ale dzięki producentom mogłam sobie o nich przypomnieć. Twórczość skandynawskiej grupy nie zestarzała się ani trochę . Jej rozrywkowy potencjał jest tak silny, że współcześni wykonawcy muzyki pop nie dorastają im do pięt.

mamma-mia2

Kolejnym plusem musicalowej produkcji jest bez wątpienia obsada. W rolach głównych mogliśmy oglądać największe i najzdolniejsze gwiazdy współczesnego kina: genialną Meryl Streep, byłego Bonda Pierce’a Brosnana, znakomitego Colina Firtha, Stellana Skarsgarda oraz wschodzącą gwiazdę Amandę Seyfried. Osobiście wielbię Meryl za wszystko co robi, niezaprzeczalnie jest królową wśród dzisiejszych aktorek. Poza tym, że świetnie zagrała swoją rolę, to na dodatek znakomicie zaśpiewała piosenki. Pod wrażeniem jej głosu i umiejętności (udało jej się już za pierwszym razem poprawnie nagrać piosenkę „The Winner Takes It All”) był nawet sam Benny Andersson – założyciel legendarnej grupy. Co do reszty aktorów, to przyznam szczerze, że nie zwróciłam większej uwagi, moje zainteresowanie przyciągnęła sama Meryl.

Może „Mamma Mia!” nie należy do gatunku filmów wybitnych i ambitnych, to jest to jeden z moich ulubionych produkcji. A przyznaję, że nie przepadam za musicalami. Poza fantastyczną Meryl, muzyką Abby, produkcja została dodana do lity moich „Ulubionych” dzięki miejscu, w którym toczy się akcja, czyli w Grecji. Kocham tej kraj całym sercem, kocham wszystko co greckie, więc nie ma się co temu dziwić. Film jest lekki i przyjemny. Ma w sobie wszystko to, czego wymaga się od tego typu produkcji. Nie wiem jak wy, ale ja na okrągło mogę oglądać ten musical.

mamma-mia1

602_9_screenshot

Kilka ciekawostek:

  • Do roli Donny brana była pod uwagę Michelle Pfeiffer oraz Kim Basinger;
  • O rolę Sophie ubiegały się również: Mandy Moore, Amanda Bynes, Emmy Rosum i Rachel McAdams;
  • Dwaj członkowie Abby:  Björn Ulvaeus i Benny Andersson pojawiają się w filmie w epizodycznych rolach. Benny jest pianistą ubranym w strój greckiego rybaka (pojawia się w sekwencji „Dancing queen”). Björn jest greckim bogiem trzymającym w dłoniach lirę;
  • Główne miejsce realizacji zdjęć do filmu stanowiły greckie wyspy: Skopelos, Skiathos (miejscowość Damouchari) oraz  Thassos. Ponadto, kręcono również na wybrzeżu Kalifornii;
  • Stellan Skarsgard sam postanowił, że w scenie gotowania na łodzi będzie miał na sobie fartuch, jednak nikt nie wiedział, że będzie pod nim nago. Podczas kręcenia tego ujęcia, kamerzysta podskoczył z krzykiem, a Phyllida Lloyd skręcała się ze śmiechu;
  • W musicalowej wersji Bill był Australijczykiem. Na potrzeby filmu zmieniono jego narodowość. Został Szwedem jak grający go Stellan Skarsgård;
  • Film różni się od scenicznej wersji. Piosenki ‚Under Attack’, ‚One of Us’ i ‚Knowing Me, Knowing You’ zostały usunięte ze scenariusza, ‚The Name of the Game’ została sfilmowana, ale usunięto ją z ostatecznej wersji, natomiast ‚When All is Said and Done’ pojawiła się w filmie, choć nie pojawiała się w przedstawieniu;
  • Podczas premiery filmu w stolicy Szwecji, cała czwórka członków ABBY pokazała się wspólnie publicznie po raz pierwszy od 1986 roku.

Źródło: Filmweb.pl