Marcin Margielewski „Była arabską stewardesą”

Historia rodem z filmu, a konkretniej horroru. Na początku zapowiadała się opowieść niczym z bajki o Kopciuszku i nic nie zwiastowało takiego końca. Z opowieści zawartych w książce Marcina Margielewskiego można napisać kilka odrębnych scenariuszy i nakręcić kilka dramatycznych filmów.

„Była arabską stewardesą ” to opowieść o Polce, która dostała (mogłoby się wydawać) wymarzoną pracę na pokładzie arabskich linii lotniczych. Anna (imię zostało zmienione), po skomplikowanym procesie rekrutacyjnym, przeprowadzce na drugą półkulę i żmudnym treningu przygotowawczym, w końcu rozpoczęła swoją podniebną przygodę. Jej życie wydawało się być fascynujące, a gdy w trakcie jednego z rejsów poznała przystojnego, szarmanckiego i obrzydliwie bogatego Araba, można powiedzieć, że wygrała na loterii.  Drogie prezenty, kolacje w ekskluzywnych restauracjach, namiętny seks, jeszcze bardziej egzotyczne podróże… Po prostu żyć nie umierać. Jej życie było niczym jak w bajce i nic nie zwiastowało nadchodzącej tragedii. Seria tajemniczych samobójstw, sekrety z przeszłości czy szereg niewyjaśnionych zdarzeń. Początkowo Anna nie dostrzegała dziwnych zwrotów akcji, nie widziała związku z pewnymi dziwnymi wydarzeniami i nie słuchała rad swoich przyjaciół. Gdy w końcu otworzyła oczy i zaczęło do niej docierać to, co się dzieje, nie było tak łatwo wyrwać się ze szponów swojego arabskiego księcia…

Swego czasu bycie stewardesą oznaczało pewien prestiż. Podniebna praca oznaczała nieustanne, bardzo często egzotyczne podróże, mieszkanie w ekskluzywnych hotelach czy obcowanie z różnymi kulturami. Dzisiaj to się zmienia, bo tak naprawdę personel pokładowy traktuje się po prostu jak zwykły serwis kelnerski i sprzątający. Tym bardziej, jeśli pracuje się dla przewoźnika o zupełnie odmiennej kulturze i obyczajach. Historia Anny i jej przyjaciół opisana w książce wydarzyła się naprawdę. Chociaż nikt nie chce o tym mówić, ona zdecydowała się ujawnić prawdę o tej „idealnej i prestiżowej” pracy. Oczywiście nie podaje dla której linii lotniczej pracowała oraz zmieniła imiona wszystkich bohaterów, by nie można było połączyć faktów. Jak sama mówi, praca w arabskich liniach lotniczych miała być spełnieniem jej marzeń, a okazała się największym horrorem w jej życiu.

W książce Marcina Margielewskiego dowiemy się wielu na temat obyczajów i kulturze w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i ich absurdalnym (dla nas) prawie. Tam do więzienia można iść za zwykłe przytulenie lub inną czułość okazaną w miejscu publicznym, ale już za pobicie nic nikomu nie grozi. Kobiety praktycznie nie mają żadnych praw, całkowicie są zależne od swojego męża/ojca/syna, więc tak naprawdę są więźniami we własnym domu. Przyznam szczerze, że czytając książkę byłam wściekła na Annę. No bo jak można być aż tak zaślepionym, żeby nie widzieć i nie słyszeć tego, co się wokół niej dzieje? Nawet jeśli każdy stara się uświadomić pewne sprawy, to i tak Anna potrafiła wmówić sobie, że coś sobie po prostu uroiła. Z drugiej jednak strony było mi jej strasznie przykro, że była taka naiwna, słaba a momentami po prostu głupia. Dobrze, że w porę się ocknęła i potrafiła wyplątać z tego koszmaru. Trudno nawet sobie wyobrazić, że mogą przydarzyć się takie rzeczy, a Anna i jej przyjaciele przeżyli to na prawdę.

„Była arabską stewardesą” Marcina Margielewskiego jest szokująca. Wszystkie historie, o których opowiada Anna wydarzyły się naprawdę, chociaż wydają się być fikcyjne. O niektórych nawet można było usłyszeć w mediach. Kiedy uświadomimy sobie, że to prawdziwe historie, przeraża jeszcze bardziej. Książkę połyka się w całości, bo jest szalenie intrygująca i trzyma w napięciu. Nie ma możliwości odstawić jej na potem. Nie da się obojętnie przejść obok historii Anny i jej towarzyszy, bo na długo pozostają w głowie. Książka jest również swego rodzaju przestrogą dla kobiet, żeby uważały na  przygody i romanse z mężczyznami pochodzącymi z innego obszaru kulturowego i nie dały się nim zmanipulować. „Była arabską stewardesą” to znakomita lektura nie tylko dla fanów tego rodzaju książek, ale także dla każdej z nas. Ku przestrodze.

Za książkę dziękuję:

2 myśli w temacie “Marcin Margielewski „Była arabską stewardesą”

  1. Takie historie z życia wzięte czasami przerastają wyobraźnię. Ludzie często mają opory przed opowiadaniem przeżyć, które ujawniają brutalność świata, zwłaszcza jeśli sami muszą się obnażyć.
    Jeśli ktoś ,,wdepnął’ w sam środek takiego traktowania, to pod wpływem silnych emocji zaciemnia mu się obraz postrzegania rzeczywistości. Będzie przyjmował pewne zachowania za tzw. siłę wyższą. Nikt nie wie jakie spustoszenie w psychice mogą poczynić takie ekstremalne przeżycia…Jednak nie tylko możemy ich doświadczyć w kulturze arabskiej, ale również na europejskim naszym podwórku. Natura ludzka jest nieodgadniona .Kiedy ktoś nie ma hamulców i czuje się bezkarny to jest zagrożeniem. Ania opowiedziała swoją historię, ale wiele osób tego nie robi! Wyświetlił mi się Twój blog i proszę, nie zawiodłam się! Super recenzja.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s