„W rytmie Kuby”

Achhh ta Kuba… Co ona ma w sobie, że słysząc rytmy kubańskiej salsy nogi same rwą się do tańca, a na widok krajobrazów tej gorącej wyspy serce zaczyna bić mocniej? Odkąd pamiętam, Kuba jest moim wielkim podróżniczym marzeniem, ale mimo to do tej pory tam nie dotarłam. Póki co, muszę sobie szukać rożnych substytutów zanim na żywo poczuję prawdziwą magię tego kraju. Ostatnim spotkaniem z kulturą kubańską był film dokumentalny „W rytmie Kuby”, który opowiada historię nowoorleańskiego zespołu jazzowego, który przybywa na Kubę w poszukiwaniu swoich muzycznych korzeni.

Preservation Hall Jazz Band to popularny zespół założony w latach 60-tych ubiegłego wieku przez Allana Jaffee, gdzie grali najwybitniejsi muzycy swoich czasów, tacy jak George Lewis, De De Pierce i Sweet Emma Barrett. Miało to być miejsce, w którym każdy miał znaleźć swoją oazę i poczuć się równy, niezależnie od rasy, statusu społecznego czy pochodzenia. Po śmierci Jaffe, jego syn Ben objął stanowisko zarządcy Preservation Hall i próbuje nadać nowy nurt jazzowi, zapraszając do współpracy m. in. Foo Fighters i Arcade Fire. Wraz ze swoim zespołem wyrusza w trasę po Kubie, gdzie będzie mógł poczuć klimat congi, hawańskich rytmów i muzycznej miłości obecnej jedynie w Santiago de Cuba.

Relacja między Preservation Hall i Kubańczykami opiera się  na artystycznej symbiozie – ci pierwsi przywożą im specjalne instrumenty, ci drudzy natomiast dzielą się z nimi tajnikami ich tradycyjnych utworów – czy to w postaci pożółkłych manuskryptów, czy też wierzenia jakie stoją za każdymi nutami, gdyż conga łączy się z religią.

„W rytmie Kuby” w bardzo subtelny sposób odkrywa przed nami historie prostych ludzi, którzy nie tylko muzyką żyją, ale również są w stanie oddać jej całego siebie. Dla Kubańczyków muzyka jest wszystkim, bez niej nie byłoby szczęścia i zabawy. Dostrzegają oni rytm dosłownie wszędzie: na ulicach, w barach, odgłosach zwierząt, itp. W filmie pokazane są wątki wielu różnych i barwnych ludzi, których łączy jedno: muzyka. I w tych właśnie pojedynczych opowieściach film T.G. Herringtona skrywa niepowtarzalny klimat, który jest przesiąknięty zapachem cygara i miłością do tego fascynującego kulturowo kraju.

Za możliwość obejrzenia filmu dziękuję:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s