Monika Radzikowska „Bajkał. Tam i z powrotem”

Podróż na Syberię wydaje się szalonym planem. Tym bardziej, jeśli decydujemy się na autostopową podróż na drugi kraniec świata. Monika Radzikowska wraz z grupą przyjaciół postanowili wyruszyć w pięciomiesięczną podróż nad Jezioro Bajkał.

Grupa archeologów przejechała autostopem blisko dwadzieścia tysięcy kilometrów, zostawiając za sobą obowiązki i monotonną codzienność, decyduje się na podróż życia. Przez Petersburg, Irkuck, aż po Ułan-Ude. Autostopem i Koleją Transsyberyjską, własnymi siłami i z uśmiechem życzliwych ludzi, którzy wyciągnęli w ich stronę bezinteresowną, pomocną dłoń. Nocowali na cmentarzu, pod mostem, w piwnicy, w teatrze czy jadłodajni dla bezdomnych. Na swojej drodze spotkali wielu ludzi; mieli szczęście, bo wszyscy oni byli dobrzy i pomocni. Przez cały czas autorka udowadnia, że ludzie są dobrzy i trzeba w nich odnajdywać tylko dobro.

Podróż na Syberię to marzenie niejednego człowieka. Jednak niewielu śmiałków decyduje się na tak ekstremalną podróż. Tym bardziej autostopem, gdzie nie można niczego zaplanować i nie ma się praktycznie nad niczym kontroli. Nie zawsze było łatwo, czasami musieli się rozdzielić, by dotrzeć do swojego celu. Uczestnicy tej wyprawy wykazali się ogromną odwagą i szczerze ich podziwiam, bo ja chyba mnie zdecydowałabym się na taką wyprawę. Ale kto wie, może za kilka lat i ja tam dotrę.

Szczerze przyznam, że książka Moniki Radzikowskiej trochę mnie rozczarowała. Spodziewałam się opisu niesamowitej przygody życia, tymczasem wyszła nieudana próba spisania każdego dnia ich pięciomiesięcznej podróży. Chociaż codziennie przemieszczali się w inne miejsce, to miałam wrażenie, że tak naprawdę podróż ich marzeń była zwyczajnie nudna. Zamiast skupić się na okolicznościach przyrody, kulturze i historii odwiedzanych miejsc, autorka poświęciła uwagę nic nieznaczącym opisom. Mechanicznie spisała każdy dzień swojej podróży, który wyglądał mniej więcej tak samo jak poprzedni. W moim odczuciu tak to wyglądało: „wstaliśmy, zjedliśmy, złapaliśmy stopa, przejechaliśmy ileś kilometrów, szukaliśmy miejsce na nocleg, rozbiliśmy namiot, zjedliśmy i poszliśmy spać”. I tak przez cały czas. W rezultacie wyszedł chaotyczny pamiętnik z przeciętnymi dialogami. Miałam nadzieję na opisy niezapomnianych przygód godnych Indiany Jonesa oraz zapierających krajobrazów dzikiej i nieznanej Syberii. Szkoda, bo ich podróż miała duży potencjał, a tak naprawdę niewiele dowiedziałam się o samej Syberii i Bajkale.

„Bajkał. Tam i z powrotem” nie jest reportażem czy przewodnikiem literackim. Książka została pięknie wydana, a w środku znajdziemy wiele pięknych i kolorowych fotografii. Gratuluję uczestnikom wyprawy ogromnej odwagi, by wyruszyć autostopem w tak odległy i ciągle nieodkryty rejon. Czuję jednak lekki niedosyt, bo liczyłam na wiele więcej. Monika Radzikowska niestety nie przekonała mnie, by spakować plecak i wyruszyć ich śladami. Szkoda.

Za książkę dziękuję:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s