Kino z Indiami w tle

Dzisiaj wędrujemy do Indii. Jeżeli pragniesz odnaleźć siebie i osiągnąć wewnętrzny spokój, koniecznie udaj się do tego kraju – taka myśl przewodnia powinna kierować dzisiejszym zestawieniem. To kraj pełen kontrastów – z jednej strony kojarzy nam się z biedą i brudem, ale z drugiej z pięknymi tradycjami i kolorowymi ubiorami oraz makijażami, a przede wszystkim z Boolywood. Jednak dzisiaj nie będzie o Bollywood, a o innym obliczu tego kraju.

 

Slumdog. Milioner z Ulicy

reż. Danny Boyle
Produkcja: Wielka Brytania
Premiera: 2008

Jedna z ważniejszych produkcji 2008 roku. Młody Jamal (Dev Patel) bierze udział w hinduskiej wersji „Milionerów”. Śpiewająco i bezbłędnie odpowiada na wszystkie pytania. Gdy zbliża się do ostatniego pytania, pada sygnał końca odcinka. Zamiast przygotowywać się do końcowej odpowiedzi, Jamal trafia na posterunek policji. Pada podejrzenie, że oszukiwał, bo jak to możliwe, żeby „kundel” ze slumsów posiadał taką wiedzę. Jak się okazuje, każde pytanie jest innym rozdziałem z jego życia. W ten oto sposób poznajemy burzliwą historię życia głównego bohatera, a przede wszystkim początek jego wielkiej miłości do Latiki (Freida Pinto).

Obsypana 8 Oscarami produkcja w reżyserii Danny’ego Boyla to obowiązkowa pozycja do obejrzenia. Jeżeli ktoś nie widział tego filmu, jak najszybciej powinien nadrobić zaległości. „Slumdog” to brutalny i niekiedy okrutny obraz hinduskiej społeczności , społeczności tak różnej i barwnej jak kolory tęczy. Reżyser świetnie pokazał historię życia Jamala za pomocą retrospekcji, która przenosi nas nie tylko w czasie, ale również w miejsca pokazując sprzeczny obraz Indii – z jednej strony paskudnej i brudnej, a z drugiej fascynującej i egzotycznej.

 

Triszna. Pragnienie miłości

reż. Michael Winterbottom
Produkcja: Wielka Brytania
Premiera: 2011

Piękna Hinduska o imieniu Triszna (w tej roli Frieda Pinto) pochodzi z małej wioski. Pewnego dnia, podczas tradycyjnych tańców hinduskich poznaje Jaya Singha (Riz Ahmed). Chłopak pochodzi z tzw. wyżyn społecznych – jego ojciec jest bogatym biznesmenem, zaś sam Jay zdobył wykształcenie w Wielkiej Brytanii i kieruje niektórymi instytucjami ojca. Mężczyzna zakochuje się w olśniewającej Trisznie, która początkowo opiera się zalotom Jaya. Oboje doskonale wiedzą, że w ich kraju zakazane są związki pomiędzy ludźmi z różnych kast, jednak stopniowo dziewczyna poddaje się uczuciu. Pochłonięci własną namiętnością powoli dostrzegają, jak wiele ich łączy oraz to, że pochodzą z dwóch różnych światów.

Reżyser ukazał w produkcji dwa różne światy hinduskiej społeczności. Powszechnie wiadomo, że związki pomiędzy ludźmi z różnych kast są zabronione i surowo karane. Mimo to Winterbottom sprzeciwia się powszechnie panującym konwenansom i pokazuje to, czego nie powinien pokazywać. Poza ciężką tematyką filmu, reżyser funduje nam wędrówkę po Indiach – od małej i spokojnej wioski w Radżastanie po hałaśliwe i chaotyczne ulice Bombaju.

 

Życie Pi

reż. Ang Lee
Produkcja: USA, Tajwan
Premiera: 2012

Główny bohater to niejaki Piscine Patel – syn właściciela hinduskiego zoo, który otrzymał swoje nietypowe imię na cześć… francuskiego basenu! Chłopak interesuje się psychologią zwierząt i czyta na ten temat bardzo dużo książek. Poza zoologią, Pi lubuje się w rozważaniach filozoficznych dotyczących egzystencji ludzkiej, jest również wyznawcą każdej możliwej wiary. Uważa, że Bóg jest łaskawy dla swoich wyznawców. Ojciec chłopca postanawia sprzedać swoje ukochane zoo i osiąść się w Kanadzie. Wyrusza w rejs japońskim  statkiem razem ze swoimi zwierzętami, które ma sprzedać na nowej ziemi. W trakcie podróży na oceanie rozpętuje się silny sztorm, który zatapia statek razem z prawie całą załogą.  Jedynymi ocalałymi są Pi, hiena, zebra, goryl oraz tygrys bengalski o imieniu Richard Parker.  Żeby przeżyć, Pi musi oswoić Richarda Parkera.

Za reżyserię tego filmu, Ang Lee otrzymał Oscara. Produkcja jest ekranizacją powieści Yanna Martela. Reżyser serwuje nam widok, co prawda komputerowych, ale pięknych i zapierających dech w piersiach krajobrazów, np. inspirującego rozgwieżdżonego nieba albo bajecznego zachodu słońca. Fabuła na początku filmu osadzona jest w realiach hinduskiego miasta, która przybliża nam kulturę tego kraju.

 

Święty dym

reż. Jane Campion
Produkcja: Australia, USA
Premiera: 1999

Ruth Barron (w tej roli Kate Winslet) to młoda Australijka o nieprzeciętnej urodzie, która pragnie zmienić coś w swoim życiu. Postanawia wyruszyć w „oczyszczającą” podróż do Indii by odnaleźć sens życia. Ten egzotyczny dla niej kraj pochłania ją doszczętnie – trafia do pewnej sekty. Zmartwiona rodzina wyobraża sobie niestworzone rzeczy związane z „zakonem”, do którego przystąpiła ich córka, za wszelka cenę postanawia wyrac ją z rąk charyzmatycznego guru i sprowadzić ją do domu. Zatrudnia znawcę sekt i terapeutę z Ameryki, P.J. Watersa (Harvey Keitel), który ma za zadanie sprowadzić mentalnie Ruth na łono rodziny. Jak się okazuje, zagubienie w strefie religijnej przechodzi w zatracenie się w sferze seksualnej…

W „Świętym dymie” doskonale uchwycone zostały problemy nie tylko emocjonalnej niedojrzałości czy manipulacji psychologicznej, ale również proces poszukiwania sensu życia i własnej tożsamości oraz walka z pożądaniem seksualnym.  Campion pokazał nam Indie z trochę innej perspektywy, tej gorszej – sekta łapiąca w swoje sieci młodą i naiwną Australijkę, która zafascynowana nowym światem pogrąża się w nim coraz głębiej. Nie mniej jednak magiczny klimat tego kraju został uchwycony.

 

Jedz, módl się, kochaj

reż. Ryan Murphy
Produkcja: USA
Premiera: 2010

„Jedz, módl się, kochaj” jest adaptacją bestsellerowej, autobiograficznej powieści autorstwa Elizabeth Gilbert. W roli głównej możemy podziwiać ciągle elektryzującą Julię Roberts. W swoim dziele Elizabeth Gilbert opisuje swoją roczną podróż po Italii, Indiach oraz indonezyjskiej wyspie Bali. Wyprawa ta miała na celu znalezienie przez autorkę szczęścia oraz  swojego drugiego „ja”. Elizabeth Gilbert jest pisarką mieszkającą w Nowym Jorku. Ma wszystko, czego tylko można zapragnąć: dobrą i dochodową pracę, piękny dom, ustatkowanie i dostatnie życie oraz wiernego i kochającego męża. Jednak nie czuje się ani szczęśliwa, ani spełniona. Któregoś dnia dochodzi do wniosku, że nie kocha już swojego męża i postanawia się z nim rozwieść. Nie jest to łatwe, zarówno dla niej samej, jak i jej męża, któremu złamała serce i czuje się temu winna. Po rozwodzie Liz szybko wplątuje się w kolejny, jak się później okazuje, nieszczęśliwy i burzliwy związek z początkującym aktorem Davidem. Po jakimś czasie, sfrustrowana Elizabeth postanawia zaryzykować i rzucić wszystko na jeden rok i wyruszyć na wyprawę marzeń. Wybiera trzy kraje, które zaczynają się na literę I – Italię, Indie oraz indonezyjską wyspę Bali.

Do Indii przybywa w celu odnalezienia duchowej równowagi. Na miesiąc zamyka się w aszramie, gdzie stopniowo studiuje sztukę duchowego poświęcenia. Początkowo nie radzi sobie z tym zadaniem, jednak całkowicie oddając się temu zajęciu oraz pomocy nowo poznanych osób osiąga swój cel i odnajduje wewnętrzny spokój.

Dzięki filmowej podróży Elizabeth do Indii, możemy miedzy innymi uczestniczyć w tradycyjnym hinduskim ślubie czy poznać tajniki medytacji. Piękne, kolorowe i fascynujące – takie Indie pokazał Murphy. Reżyser sprawił, że w jednej chwili widz pragnie przenieść się do tego kraju i bawić się razem z główna bohaterką.

 

Miasto radości

reż Roland Joffe
Produkcja: Francja, USA, Wielka Brytania
Premiera: 1992

Amerykański chirurg Max Lowe (Patrick Swayze) przezywa wewnętrzny dramat, kiedy jeden z jego pacjentów umiera w trakcie operacji przez niego prowadzoną. Od tego momentu  nie potrafi sobie z tym poradzić. Postanawia wyjechać do Indii, aby znaleźć spokój i ukojenie dla swojego sumienia. Niestety krat ten nie przywitał go z otwartymi ramionami – zaraz po przyjeździe został oszukany, napadnięty, pobity i okradziony. Gdyby nie pomoc pewnego rykszarza, Max wykrwawiłby się na śmierć. Zabiera go do biednej Kalkuty, gdzie poznaje pewną zdeterminowaną zakonnicę. Kobieta postanawia zbudować szpital, w którym udzielana zostanie pomoc najuboższym. Początkowo Max nie ma zamiaru brać udziału w całym przedsięwzięciu, jednak z czasem pomaga w budowie szpitala, by potem udzielać pomocy Hindusom. Niestety jego praca nie spodobała się lokalnemu mafiosowi, który sprowadza na lekarza wielkie kłopoty.

Jak się okazuje „Miasto radości” nie jest do końca  radosnym miastem. Max miał nadzieje, że przybędzie do Indii w celu oczyszczenia swojego ducha, a w rzeczywistości Hindusi przysparzają mu sporo problemów i na każdym kroku utrudniają życie.  Zgrabnie ukazana została walka mężczyzny z własnymi słabościami, które z trudem i niejednymi przeciwnościami losu, ale jednak pokonuje.

 

Pozostałe filmowe podróże:

Chiny: Kino z Chinami w tle

Egipt: Kino z Egiptem w tle

Kuba: Kino z Kubą w tle

Meksyk: Kino z Meksykiem w tle

Włochy: Kino z Italią w tle

Afryka: Kino z Afryką w tle

Grecja: Kino z Grecją w tle

„Kobieta na krańcu świata: Najmniejsza kobieta świata”

Martyna Wojciechowska powraca z nowym (siódmym już) sezonem programu „Kobieta na krańcu świata”.

W pierwszym odcinku Martyna przybywa do Indii, do Nagpur. Odwiedza Jyoti Amge, kobietę mającą 21 lat i mającą zaledwie… 63 cm wzrostu! Jyoti jest najmniejszą kobietą na świecie, a dzięki swojej wyjątkowości, wpisana została do Księgi Rekordów Guinessa.

52b10a3a-1be3-4297-a5a5-d81e433c269bfot. nakrancuswiata.tvn.pl

03a5456c-f8e0-4f87-851a-7aec9d9d8e6e
fot. nakrancuswiata.tvn.pl

Od czasów narodzin, jej wzrost praktycznie nie uległ zmianie. Według hinduskich lekarzy, Jyoti cierpi na niedobór wydzielania hormonu wzrostu przez przysadkę mózgową oraz achondroplazję. Jest to choroba genetyczna, która powoduje karłowatość. Poza tym, Jyoti zmaga się z niedoborem wapnia w organizmie, a to z kolei wywołuje łamliwość kości. Niektóre z nich są na stałe uszkodzone.

Jyoti marzy się kariera aktorki w Hollywood. Na swoim koncie ma liczne, drobne występy w telewizji i kinie. Występowała między innymi w hinduskiej wersji „Big Brothera” oraz w teledyskach lokalnych artystów. Jednak największym sukcesem okazał się występ w serialu „American Horror Story”, gdzie wystąpiła u boku Jessiki Lang.

Zadziwiające jest to, że mierząca 63 cm i ważąca 6 kg(!) Jyoti, mimo swojej trudnej sytuacji życiowej, przez cały program kobieta jest uśmiechnięta od ucha do ucha, żartuje i robi psikusy ekipie filmowej. Uparcie dąży do celu, zaś choroba nie przeszkadza jej w realizacji swoich marzeń. Co więcej, sama Martyna przyznała, że nie potrafi pojąć, że wizualnie ma przed sobą małą dziewczynkę, która przez dwie godziny stroiła się i profesjonalnie malowała. Faktycznie, był to niecodzienny  widok.

Cieszę się, że mimo wątpliwości, Martyna Wojciechowska postanowiła dalej przemierzać świat w poszukiwaniu niezwykłych kobiet i pokazać nam ich historie. Osobiście jestem wielka fanką i programu „Kobieta na krańcu świata” i Martyny Wojciechowskiej. Mam ogromny szacunek za to, co w życiu robi.

b002b934-5feb-4bb8-adb9-9f2c996e8dff
fot. nakrancuswiata.tvn.pl

http://dlalejdis.pl/artykuly/najmniejsza_kobieta_swiata

Brenda L. Baker „Hinduska służąca”

Indie są krajem pełnym spObrazekrzeczności. To fascynujące azjatyckie państwo o smaku curry, zapachu aromatycznych przypraw, zapierającej dech w piersiach architektury, kolorowych materiałów oraz tanecznych filmów Bollywood. Ale Indie to nie tylko kuchnia, budowle i kino – niestety mają swoje drugie, odrażające oblicze. To przede wszystkim kraina hałasu, tłumu ludzi, niewyobrażalnego brudu i ubóstwa.

W tym kraju bogactwo przeplata się z biedą. Niektóre dzielnice zachwycają wspaniałymi pałacami i zadbanymi ogrodami, zaś zamożni zatrudniają służbę do codziennej pomocy. W innej części tego samego miasta można dostrzec odrażające slumsy, w których ludzie każdego dnia walczą o przetrwanie. Niestety system kastowy obowiązujący w tym kraju traktuje ludzi urodzonych w niższych warstwach społecznych jako osoby gorsze, a niekiedy nawet jako trędowate. Przynależność do kasty jest dziedziczona – nie można jej zmienić nawet poprzez małżeństwo czy pomnażanie majątku. Niektórzy dobrze usytuowani ludzie traktują swoją służbę jak niewolników. Na ulicach można spotkać błagające o pieniądze czy jedzenie dzieci, które żerują na ludzkiej naiwności.

Chociaż prawo nie dyskryminuje kobiet, to w rzeczywistości nie maja one żadnych przywilejów, albo są bardzo ograniczone. Niestety panuje tam patriarchat, dlatego bardzo często Hinduski uzależnione są od mężczyzn. Coraz częściej słyszy się o gwałtach, które dokonywane są nie tylko na mieszkankach, ale również na turystkach. Według badań międzynarodowych organizacji wynika, że co 3 minuty dochodzi tam do gwałtu…

O pięknie i brzydocie Indii przekonała się o Kiria, główna bohaterka powieści Brendy L. Baker „Hinduska służąca”. Kiria, szefowa dużej amerykańskiej korporacji, wyrusza na wakacje do tego niestabilnego kraju. Celem jej podróży jest Madras, który miał być tymczasowym miejscem zamieszkania bohaterki, z czasem stał się jej drugim domem. Poznaje Santoszi – kobietę będącą w przeszłości niewolnicą. Los przypadkowo łączy obie kobiety. Cudzoziemkę, która samodzielnie decyduje się na poznawanie hinduskiej kultury, nie może spotkać nic dobrego. Na szczęście z pomocą przychodzi jej Santoszi. Mimo, że obie kobiety różnią się niczym ogień i woda, a także wywodzą się z różnych grup społecznych, bardzo szybko nawiązuje się między nimi nić porozumienia i sympatii, która po pewnym czasie przeradza się w przyjaźń.

Kiria odkrywając tragiczne sekrety z życia Santoszi i obserwując żywot innych bezdomnych i biednych kobiet, decyduje się przedłużyć swój urlop i postanawia odmienić ich niesprawiedliwy los. Zarówno dla Amerykanki, jak i Hinduski, jest to podróż, dzięki której doświadczają niezapomnianych wrażeń. Decydując się na tę wędrówkę nauczą się bardzo dużo o sobie wzajemnie, zajrzą w głąb własnej osobowości oraz odkryją piękno i magię Indii. Odnalezienie własnych lęków i pragnień będzie momentem zwrotnym w ich życiu.

Powieść „Hinduska służąca” pióra Brendy L. Baker nastawia pozytywnie na zmiany na lepsze i pozwala inaczej spojrzeć na świat. Nie jest to typowa książka obyczajowa opowiadająca o hinduskiej kulturze. Jest połączeniem dramatu, komedii, a momentami również sensacji. Dzięki „Hinduskiej służącej” zrozumiałam, że nasze życie w jednej chwili może wywrócić się do góry nogami. Zmieni również sposób postrzegania świata i zapatrywania się na życie. Polecam tę powieść wszystkim kobietom, nie tylko miłośniczkom hinduskiej kultury i tradycji.

http://dlalejdis.pl/artykuly/hinduska_sluzaca__recenzja

Zbiorowy gwałt za karę

20-letnia mieszkanka Bengalu Zachodniego w Indiach, w ramach kary została zgwałcona. Powodem był  związek z mężczyzną spoza lokalnej społeczności. Związek trwał prawie pięć lat. Kiedy mężczyzna w poniedziałek przybył do domu kobiety z propozycją zawarcia małżeństwa, wieśniacy zauważyli go i zorganizowali samosąd Podejrzanych jest 13 mężczyzn biorących udział w gwałcie. Młodą kobietę przywieziono w środę do szpitala w ciężkim stanie, chociaż została zhańbiona dzień wcześniej. Wcześniej rodzina ofiary nie miała odwagi powiadomić policję..

Rada wsi (pańćajat) kazała zapłacić „oskarżonym” grzywnę w wysokości 50 tys. rupii (800 dolarów) oraz „ostrzegła”, że jeśli nie otrzymają pieniędzy, miejscowa ludność „zabawi się” z dziewczyną. Mężczyzna zapłacił swoją część, ale rodzina jego ukochanej nie miała tyle pieniędzy. Szef rady, który okazał się dalekim krewnym ofiary zarządził publiczny gwałt. W trakcie okrutnego aktu przemocy, partner ofiary został przywiązany do pala na centralnym placu wsi. Policja złapała 13 mężczyzn oskarżonych o gwałt, w tym również naczelnika. Sądy kapturowe w indyjskich wsiach często sankcjonują zabójstwa par, które postępują wbrew lokalnym zwyczajom lub łamią prawa kasty.

Plaga przemocy seksualnej w Indiach rośnie w zaskakującym tempie. Sprawa została nagłośniona w 2012 roku, kiedy w Dehli doszło do gwałtu na studentce, która zmarła w wyniku obrażeń wewnętrznych. Po tym wydarzeniu zaostrzono w tym kraju kary za przemoc seksualną. Mimo to przemoc wobec kobiet i ich dyskryminacja są nadal głęboko zakorzenione w indyjskim społeczeństwie. Gwałty są wciąż na porządku dziennym i wiele przypadków nie zostaje zgłoszonych.

W poprzednim miesiącu w Bengalu Zachodnim doszło do podobnego incydentu. Uprowadzono pracownicę fitness klubu i kilkukrotnie zgwałcono w ciężarówce. Jakiś czas później ponownie została zhańbiona przez tych samych oprawców. Miała to być kara za powiadomienie policji o całym zajściu. Napastnicy podpalili ją i kobieta zmarła w wyniku obrażeń. Według policji w 2010 roku w okręgu Birbhum rada wiejska w ramach kary „za bliskie związki ” z mężczyznami z innych społeczności zmusiła do obnażenia się i przejścia nago przed tłumem co najmniej trzy kobiety.

 Indie nie są bezpiecznym krajem dla kobiet. Coraz częściej słyszy się o aktach przemocy, również na turystkach. W połowie stycznia 51- Dunka została napadnięta, obrabowana i zgwałcona w New Delhi po tym jak zabłądziła w drodze do hotelu i zapytała mieszkańców o drogę. Wcześniej do informacji publicznej dotarły informacje, że 18-letnia wolontariusza z Niemiec padła ofiarą gwałciciela, który napadł dziewczynę w nocy w czasie podróży pociągiem z Mangalore do Chennai w południowych Indiach. Na początku tego roku na policję w New Dheli zgłosiła się Polka. Kobieta została napadnięta przez mężczyznę, który zaoferował jej podwiezienie. Polska turystka miała zostać odurzona i zgwałcona, a następnie porzucona na stacji kolejowej. Towarzyszyła jej malutka córeczka.

Francja i Wielka Brytania wydały oświadczenie skierowane do swoich obywatelek, by te zachowały najwyższą ostrożność w trakcie wizyty w Indiach. Brytyjczycy ostrzegli, żeby być uważnym podczas podróży po tym kraju, nawet jeżeli poruszamy się w grupie.