„Dziewczyny nad wyraz”

Trudno zliczyć ile powstało już seriali o młodych, pięknych przyjaciółkach, robiących zawrotną karierę. Jednak „Dziewczyny nad wyraz” (ang. „The Bold Type”) mają w sobie coś świeżego, coś co przyciąga przed ekran komputera. To połączenie „Seksu w wielkim mieście”, „Girls” i „Plotkary”, ale wbrew pozorom – nie jest to kolejna nudna i przewidywalna amerykańska produkcja. Chociaż „Dziewczyny nad wyraz” są piękne, ambitne i noszą ciuchy od najlepszych projektantów, to tak naprawdę produkcja porusza ważne tematy.

Serial skupia się na trzech dwudziestokilkuletnich przyjaciółkach pracujących w kobiecym magazynie „Scarlett”, stojących u progu wielkiej kariery. Jane Sloan (Katie Stevens) to ambitna początkująca dziennikarka, która nie boi się wyzwań. W pogoni za dobrą i prawdziwą historią jest w stanie wiele poświęcić. Kat Edison (Aisha Dee) to specjalistka od mediów społecznościowych. To pochodząca z bogatego domu dziewczyna, która stara się odkryć swoją seksualność romansując z Adiną – muzułmańską artystką o feministycznych zapędach. Z kolei Sutton Brady (Meghan Fahy) to wielozadaniowa asystentka, która kocha modę ponad wszystko i wiąże z nią swoją przyszłość. Pikanterii dodaje fakt, że potajemnie romansuje z Richardem (Sam Page), piekielnie przystojnym członkiem zarządu wydawnictwa Stadfort, co jest surowo zabronione w strukturach firmy… Ciekawą postacią jest redaktor naczelna magazynu „Scarlett”, Jacqline Carlye (Melora Hardin), która początkowo wydaje się być następczynią diabolicznej Mirandy Priestly z filmu „Diabeł ubiera się u Prady”, ale tak naprawdę jest szefem idealnym. Od swoich pracowników wymaga dużo, ale jeszcze więcej daje od siebie. Nieustannie inspiruje i motywuje, w subtelny, ale stanowczy sposób popycha do rozwoju nie tylko zawodowego, ale również osobistego. Co ciekawe, jej postać jest luźną inspiracją historii słynnej redaktor naczelnej magazynu „Cosmopolitan” Joanny Coles.

Początkowo może się wydawać, że serial nie wnosi nic nowego, bo podobne produkcje już były. „Dziewczyny nad wyraz” ma w sobie silny przekaz. Pokazuje, że girlpower, sisterhood i kobieca solidarność są możliwe. Jane, Sutton i Kat to kobiety może nie tyle wyzwolone, ale pewne siebie, otwarcie mówiące o swoich poglądach i potrzebach. Chociaż są piękne i noszą markowe ciuchy, a do pracy przychodzą popijając kawę na wynos, tak naprawdę dziewczyny nie są idealne. Każda z nich ma swoje problemy, z którymi muszą się uporać. Spędzają wspólnie czas w garderobie, bawiąc się w przebieranki, ale również rozmawiając w niej o obawie przed chorobą, bolesnej przeszłości związanej z rodzicem, a nawet jego śmiercią.

„Dziewczyny nad wyraz” porusza wiele aktualnie ważnych i trudnych tematów, jak rak piersi i profilaktyka tej choroby, odmienna orientacja seksualna idąca w parze z odmiennością kulturową, molestowanie seksualne czy siła internetu i mediów społecznościowych. Serial pokazuje, że fajnie jest być kobietą, która ma coś ważnego do powiedzenia, która nie potrzebuje faceta, by czuć się lepsza, piękniejsza i mądrzejsza. Potrzebuje partnera zarówno do rozmów, ale też do seksu. Partnera, który będzie ją wspierał, świętował jej sukcesy i chwalił się swoimi. Serial porusza wszystkie kwestie niezwykle aktualne i istotne, zwłaszcza dla dzisiejszych dwudziestoparoletnich kobiet.