Teatr Roma: „Dirty Dancing. Music & Dance Show”

Czy jest ktoś, kto nie widział tego kultowego filmu z lat 80-tych? Podejrzewam, że każdy z nas kojarzy polski tytuł tego klasyku „Wirujący seks” z Patrickiem Swayze i Jennifer Grey w rolach głównych. Z okazji 30-tej rocznicy premiery „Dirty Dancing” przygotowano wielke muzyczno-taneczne show, podczas którego możemy przypomnieć sobie wszystkie przeboje z kultowego filmu. Ale nie tylko muzyka gra tutaj pierwsze skrzypce, bo także taniec – „niegrzeczny taniec” – jest na pierwszym planie.

Jako kilkuletnia dziewczynka znałam na pamięć wszystkie dialogi, piosenki a także potrafiłam tańczyć jak Jonny i Baby. Razem ze starszą kuzynką urządzałyśmy przedstawienie dla rodziny i tańczyłyśmy dla nich taniec w finałowej sceny filmu. Jako mała dziewczynka oglądałam „Wirujący seks” kilka razy dziennie. Tak wiem – metody wychowawcze moich rodziców sprzed ponad dwudziestu lat mogą teraz nieco szokować, ale bez oglądania „Dirty Dancing” nie chciałam nawet jeść. Także mogę powiedzieć, że wychowałam się i na tym filmie, dorastałam razem z tym filmem, a teraz za każdym razem z sentymentem i wypiekami na twarzy oglądam „Wirujący seks”. Dlatego też gdy dowiedziałam się, że warszawskim repertuarze Teatru Roma pojawi się musical „Dirty Dancing”, bez cienia wątpliwości wiedziałam, że muszę tam być. Bez mrugnięcia okiem (ale niestety z lekkim – kilkunastominutowym – opóźnieniem) kupiłam bilety na show na drugi termin. Bilety rozeszły się jak ciepłe bułeczki i nie załapałam się na premierę, ale za to udało się dostać wejściówkę na drugi termin.

Pokrótce przypomnę fabułę filmu. Jest lato 1963 roku. Frances Houseman, zwana przez znajomych Baby, spędzają wakacje z rodziną w letnim ośrodku wypoczynkowym Kellerman’s. Pewnego wieczoru poznaje tancerza Johnny’ego Castle, uzdolnionego i przystojnego instruktora tańca. W obliczu niedyspozycji jego tancerki Penny, Baby przechodzi intensywny kurs tańca i zastępuje ją na pokazie mambo w hotelu. Wkrótce Baby i Johnny zakochują się w sobie, lecz ich związek nie jest zaakceptowany przez ojca dziewczyny.

Wybierając się na „Dirty Dancing: Music & Dance Show” do Romy byłam pewna, że będzie to typowy musical. Jak się okazało, było inaczej. Wszystkie kultowe utwory z filmu śpiewał zespół o nazwie „Dirty Band”, zaś aktorzy występujący na scenie „tylko” tańczyli – nie było żadnych solowych występów wokalnych. Musical w nieco innym wykonaniu, ale równie interesujący. Wszystko doskonale przygotowane: profesjonalny taniec, znakomity wokal i magiczna scenografia urzekły mnie totalnie.

Całe przedstawienie było istnym show z tańcem, muzyką, śpiewem i grą świateł. Pod koniec przedstawienia, w trakcie finałowej sceny, tancerze zbiegli na widownię – i tak jak w filmie – zapraszali do tańca publiczność. Miałam to szczęście, że siedziałam w odpowiednim rzędzie i jeden z tancerzy poprosił mnie do tańca 😊 Co prawda trwało to 2 minuty, ale taniec z profesjonalistą to wielkie wyróżnienie. A dodatkowo usłyszeć od niego, że „bardzo fajnie się ze mną tańczy” to już w ogóle zaszczyt 😊

Nowe brzmienie kultowych przebojów w połączeniu z niezwykłym, energicznym a momentami nawet bardzo „dirty” tańcem to przepis na doskonałe show. Chciałam pójść jeszcze raz na kolejny spektakl, ale niestety biletów już nie było. „Dirty Dancing Music & Dance Show” cieszy się taką popularnością, że mam nadzieję, iż niebawem znowu powróci na deski warszawskiego Teatru Romy 🙂

„Dirty Dancing: Havana Nights”

Ameryka Środkowa, Kuba. Gorące plaże, ognisty taniec, oszałamiająco przystojni i namiętni mężczyźni, no i boski Patrick Swayze. Czyżby raj na ziemi? Jeśli chodzi o mnie, to jak najbardziej. Uwielbiam Patricka, język hiszpański to język miłości, muzyka i taniec latynoski to moja pasja, zaś Kuba jest moim największym podróżniczym marzeniem. Czego więcej potrzeba do szczęścia?

indeks

Hawana, rok 1958. Nastoletnia Amerykanka Katey (w tej roli Ramola Garai) wraz z rodziną przeprowadza się na Kubę. Mieszkają w ekskluzywnej amerykańskiej dzielnicy, pośród innych bogatych i nieco gburowatych amerykańskich emigrantów. Dziewczyna nie jest zadowolona z tego, że musi dostosować do nowych warunków. Katey dorasta w  gorącej, a jednocześnie specyficznej atmosferze Hawany, która stoi  u progu krwawej rewolucji. Któregoś dnia na swojej drodze spotyka Javiera (Diego Luna) – chłopaka z ubogiej dzielnicy miasta, który jest kelnerem pracującym w jej apartamentowcu. Między nimi iskrzy od pierwszego wejrzenia. Chcąc pomóc Javierowi w trudnej sytuacji finansowej, Katley decyduje się na udział w konkursie tanecznym, mimo, że na tańcu wcale się nie zna. Bogata i wpływowa rodzina dziewczyny jest przeciwna temu kaprysowi, jednak Katley stawia na swoim. Godziny spędzone na praktykowaniu tańca u boku gorącego Kubańczyka powodują wybuch namiętnego i intensywnego romansu pomiędzy bohaterami. Swoje umiejętności taneczne rozwijają każdej nocy w lokalu Rosa Negra, gdzie przychodzą wyłącznie miejscowi, a panująca atmosfera jest naprawdę gorąca.

dirtydh1

5cfb69591fba5b68718e39296b4ad099

Havana_Nights006

Druga część „Dirty Dancing” nie jest kontynuacją kultowego filmu z roku 1987. Jednak fabuła skonstruowana jest na takich samych zasadach, na dodatek jest przewidywalna, schematyczna i nieco banalna. Poza tym, że tytuł, motyw tańca oraz podobna historia mają wspólny mianownik, to w „Havana Nights” pojawia się jeszcze jeden: boski, nieżyjący już Patrick Swayze. Co prawda występuje tam dosłownie w trzech scenach i jego rola instruktora tańca nie jest istotna, to i tak wprowadza zamęt. Przede wszystkim pobudza wyobraźnię damskiej części odbiorców. Dzięki roli w „Havana Nights” zarówno Diego Luna, jak i Ramola Garai zyskali popularność, chociaż kreacje nie były jakieś urzekające.

936full-dirty-dancing -havana-nights-screenshot

Zdecydowanie jest to jeden z moich ulubionych filmów. Zastanawiam się, dlaczego jego recenzja nie znalazła się tutaj wcześniej 🙂 Mimo że produkcja nie dorasta do pięt pierwowzorowi, to bardzo chętnie i dosyć często do niego wracam. „Dirty Dancing 2” jest filmem lekkim, przyjemnym, zaś muzyka i gorące latynoskie tańce powodują, że można oglądać go bez przerwy. Natomiast ubóstwiam muzyczne kompozycje pojawiające się w produkcji. Rytmy przewijające się przez cały film podgrzewają i tak już gorącą atmosferę, sprawiając, że nogi same chcą się poruszać. Wszystkie piosenki znajdują się na mojej codziennej playliście, co więcej nie wyobrażam sobie dnia bez tego soundtrack’u.

-3-dirty-dancing-havana-nights-34260878-245-160

Garść ciekawostek:

  • W pierwszej kolejności do roli Katey i Javier’a brani pod uwagę byli Natalie Portman i Ricky Martin.
  • Film został nakręcony w Portoryko, zrobionym na podobieństwo Kuby. Większość był kręcona w San Juan.
  • W filmie pokazano wiele różnonarodowych stylów tańca: salsa, merengue, taniec afrokubański, balet.
  • W części pierwszej, pojawił się bohater o imieniu Tito. Nosił on to samo nazwisko, co jeden z bohaterów „Dirty Dancing 2”, czyli Suarez.
  • Ani Romola Garai ani Diego Luna nigdy wcześniej nie brali udziału w profesjonalnych kursach tańca. Aktorzy rozpoczęli naukę tańca dopiero przed zdjęciami do filmu. Spędzili 10 tygodni w Portoryko, gdzie trenowali po 8 godzin dziennie z producentką JoAnn Jansen i czterema choreografami.
  • Film „Dirty Dancing 2” zajął 11. miejsce w rankingu Entertainment Weekly’s Top 25 na najgorszy sequel wszechczasów.

źródło: filmweb.pl

„Dirty Dancing”

„Wirujący seks” (a raczej „Dirty Dancing”) to film mojego dzieciństwa. Oglądałam go codziennie po kilka razy, znałam na pamięć wszystkie dialogi aktorów, wszystkie sceny, a nawet kiedyś potrafiłam tańczyć tak, jak główni bohaterowie w finałowej scenie.Jest to jeden z niekwestionowanych klasyków filmowych, a niewybaczalnym grzechem jest jego nieznajomość, lecz szczerze wątpię, że istnieją takie osoby na tej planecie.

ObrazekAkcja filmu osadzona jest w roku 1963, w czasach kiedy jeszcze żyje  prezydent Kennedy, a Beatlesi nie są jeszcze nikomu znani. Główną bohaterką jest Frances Houseman (Jennifer Grey), przez rodzinę zwana „Baby”. Wraz z rodzicami i starszą siostrą przyjeżdża na wakacje do kurortu Kellermanów. Frances jest młodą, niedoświadczoną dziewczyną marzącą o tym, by przyłączyć się do „Korpusu pokoju”,  a jej idolem jest jej własny ojciec. Nudząc się i wałęsając po ośrodku, przez przypadek Baby natrafia na miejsce, w którym ludzie co noc tańczą w zakazany i wyuzdany sposób. Poznaje tam Johnny’go Castla (Patrick Swayze), który jest tamtejszym instruktorem tańca. W wyniku zbiegu okoliczności młoda Frances zostaje poproszona o zastąpienie obecnej partnerki Johnny’ego – Penny, która uległa małemu wypadkowi. Rozpoczyna się okres nauki tańca oraz przygotowań do występu, podczas którego rodzi się między nimi uczucie. Ich związek wystawiony jest na próbę, gdyż nie jest akceptowany przez ojca Baby, który oskarża Johnny’ego o nieślubne dziecko. Wbrew wszystkiemu, zakochani ujawniają swoją miłość podczas finałowego tańca, który wykonują  na uroczystości zakończenia pobytu w kurorcie.

Obrazek

Obrazek

Co zatem sprawia, że film jest taki niezwykły? Przede wszystkim jest to klimat, główni bohaterowie, świetna choreografia, muzyka (piosenka „The Time of My Life” zdobyła Oscara, Złote Globy oraz Grammy w 1988 r.), ale przede wszystkim sama fabuła, która jest połączeniem romansu a zarazem dramatu oraz przygoda, o jakiej marzą tysiące kobiet na całym świecie. Dzięki roli w tym filmie, Patrick Swayze stał się gwiazdą i był idolem tysięcy na całym świecie. Warto także dodać, że kwestia „Nobody puts Baby in the corner” wypowiedziana w filmie, zajęła 98. miejsce na liście najlepszych kwestii filmowych świata według Amerykańskiego Instytutu Filmowego.

„Dirty Dancing” to film, który można oglądać cały czas, nie nudząc się przy nim nigdy. Pomimo swoich lat, produkcja nadal się podoba i nadal będzie się podobać przyszłym pokoleniom. A dla tych, którzy w dzieciństwie mieli z nim do czynienia, na zawsze pozostanie w ich umysłach i sercach. Także w moim. Film ma w sobie coś niezwykłego, coś, co nie pozwala odciągnąć od siebie i każe oglądać po kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt razy przeżywając całą historię na nowo.

Obrazek