Aleksandra Pawlicka „Światoholicy”

swiatoholicy_bookPaństwo Pawliccy podróżują od ponad 20 lat. Przez ten czas odwiedzili 60 krajów, stanęli na 6 kontynentach. Warto dodać, że sami zaplanowali i zorganizowali wszystkie swoje wyprawy, bez pomocy żadnego biura podróży. Jest to nie lada wyczyn, ponieważ w czasach, w których rozpoczynali swoje wędrówki (lata 90. Ubiegłego wieku) nie było dostępu do technologii i Internetu, bez którego dzisiaj nie potrafimy się obejść.

Aleksandra i Jacek Pawliccy z zawodu są dziennikarzami, którzy piszą między innymi do „Gazety Wyborczej”, „Wprost” czy „Newsweeka”. Przez wiele lat byli korespondentami w Brukseli. Na dodatek Aleksandra Pawlicka na swoim koncie ma już kilka książek: „Stuhrowie. Historie rodzinne”, „Czas na kobiety”, „Ta straszna Środa”.

Książka „Światoholicy” nie jest żadnym przewodnikiem. Na próżno tutaj szukać listy najpopularniejszych miejsc, najsłynniejszych zabytków czy zbioru najlepszych restauracji. Aleksandra Pawlicka opisuje nam świat z zupełnie innej perspektywy. Natomiast jej mąż, Jacek pokazuje nam go, dzięki swoim kolorowym zdjęciom zrobionym w trakcie podróży. Tekst i fotografie stanowią spójność, są nieodłącznym elementem.

Jak już wspomniałam, „Światoholicy” nie są przewodnikiem. Autorka pokazuje nam swoje wojaże z innej, tak naprawdę nieznanej strony. Książka podzielona jest na rozdziały: Droga, Samolot, Łóżko, Drzewo, Alkohol, Mięso, Toaleta, Ciało, Śmierć, Góra. W każdej części wędrujemy po kilku krajach i odkrywamy stosunek mieszkańców np. do śmierci, domu czy przyrody.

Najbardziej w pamięci zapadły mi dwa rozdziały: o ciele i śmierci. W części poświęconej ciału, autorka ukazuje kanony kobiecego piękna w różnych kulturach. Podobno wszyscy jesteśmy tacy sami, a jednocześnie tak różni. To, co dla nas uznawane jest za piękne, dla mieszkańca Afryki może wydawać się czymś odrażającym. Tak samo działa w drugą stronę. Z kolei rozdział poświęcony śmierci może zszokować niejednego Europejczyka. W naszej kulturze wyznajemy kult zmarłego, a jego ciało traktujemy z należytym szacunkiem. Dlatego nie mieści nam się w głowie, że mieszkańcy drugiego krańca kontynentu, zwłoki swoich bliskich wieszają pod sufitem własnego domu albo rzucają na pożarcie dzikim zwierzętom…

Jak na 20 lat podróżowania, książka nie jest zbyt obszerna. Jednak czyta się ją długo. Ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nadmiar informacji i kolorowych zdjęć pochłonęłam w przeciągu kilku dni. Aleksandra Pawlicka ukazuje świat z punktu widzenia kobiety. Opowieść snuta przez przedstawicielkę płci pięknej czyni książkę bardziej autentyczną. Kobieta żyje inaczej. Inaczej podróżuje, dostrzega wnikliwiej, dogłębnej. Kobieca perspektywa podróżowania ma inne oblicze niż ta przedstawiona przez mężczyznę. Duże wrażenie robi wiedza autorki. Oczywiście nie zdobyłaby jej, gdyby nie odbyła swoich wojaży. W przeciągu tych 20 lat podróżowania niejednego nauczyła się na własnych błędach: co w podróży wolno, co powinno, a czego należy unikać, jak zachowywać się w konkretnych sytuacjach; całym ciałem i duchem wnikała w kulturę i obyczaje ludzi, do których przyjeżdżała.

Mam wielki szacunek i podziw do tej pary. Przede wszystkim podziwiam ich upór i konsekwentne dążenie do wyznaczonego celu. Miesiące wyrzeczeń i zbieranie funduszy na realizację kolejnego podróżniczego marzenia oraz samodzielna organizacja wyprawy są godne podziwu. Powiem szczerze, że zazdroszczę Pawlickim tych podróży: przebytych kilometrów, wspaniałych wspomnień, smaków i zapachów świata, spotkanie niezwykłych ludzi. Są oni doskonałym przykładem, że jak się czegoś bardzo pragnie, to (z pewnymi wyrzeczeniami) można wszystko osiągnąć.

„Światoholicy” to bardzo pozytywna książka, która pobudza i zachęca do realizacji własnych marzeń. Jest również doskonałą skarbnicą wiedzy. Dodatkowo zdjęcia Jacka Pawlickiego zatrzymują wzrok na dłużej. Doskonała i inspirująca lektura. Szczerze polecam!

Za książkę dziękuję:

Agora