Chociaż tak blisko nas, to nadal nie do końca znana nam kraina. Z czym kojarzy nam się Francja? Bagietki i croissanty, berety i parasolki, szyk i swoboda – to tylko część wyobrażeń, które pojawiają się, gdy mowa o tym kraju. Z kolei Paryż jest postrzegany jako miasto zakochanych oraz stolica mody i elegancji.
Mieszkańcy kraju nad Sekwaną słyną ze swojej kuchni, wytrawnych win i aromatycznych serów, ale złośliwie są nazywani żabojadami. Otaczają się piękną sztuką, ale nie stronią od przyjemności cielesnych. Uwielbiają spędzać czas w towarzystwie, ale często okazują się wyjątkowymi indywidualistami. Są mistrzami kompromisu, ale też przekonani o wyższości francuskiego nad innymi językami, dlatego tak niechętnie mówią w obcych im językach. Ta książka to opowieść o Paryżu i francuskiej prowincji, o słynnych perfumeriach i lokalnej piekarni, o Francuzkach znanych na całym świecie i anonimowych mieszkańcach spotkanych przez autorkę, kiedy mieszkała nad Sekwaną. Cathy Yandell zabiera nas w podróż po współczesnej Francji. Od dziesięciu lat mieszka w Paryżu i garściami czerpie z francuskiego życia. W swojej książce przybliża nam historię i kulturę, dzieli się swoimi doświadczeniami oraz zdradza przepis na joie de vivre – francuską radość życia. Czy udało jej się ją odnaleźć? Nie zdradzę Wam tego, musicie się sami przekonać.
„Francja. Radość życia” to już kolejna pozycja z Serii Podróżniczej Wydawnictwa Poznańskiego. Tym razem reportaż ten nie został napisany przez polskiego autora, a amerykańskiego. I wyraźnie widać różnice, bo książka o Francji znacznie odstanie od swoich poprzedników. Zdecydowanie lepiej czyta mi się reportaże podróżnicze polskich autorów, bo bije od nich autentyczność. Natomiast Cathy Yandell skupia się na swoich odczuciach i doświadczeniach, przez co robi się z tego nie reportaż, ale pamiętnik. Chociaż autorka pisze ogólnie o Francji, to tak naprawdę skupia się jedynie na samym Paryżu. Pomija kontekst historyczny, a ze względu na narodowość autorki ukazuje zderzenie kultur i spojrzenie na europejską codzienność człowieka zza oceanu. Wiele aspektów jest pomijane, nic natomiast nie wiadomo o sytuacji społecznej, również autorka nie „zagląda” do polityki. Poza tym nie dowiedziałam się niczego nowego o Francji, niczym mnie ta książka nie zaskoczyła. Mimo wszystko napisana jest lekko i przyjemnie się przez nią brnie. Zdecydowanie nie jest to moja ulubiona pozycja Serii Podróżniczej. To pozycja raczej dla miłośników francuskiej kultury, którzy chcą sobie odkurzyć pewną wiedzę na temat tego kraju.

