Słowacja to nasz południowy sąsiad, jednak nadal tak niewiele wiemy o tym kraju. Jeździmy tam głównie pochodzić po górach, wymoczyć ciało do term albo odwiedzić Bratysławę. Kraj trochę zepchnięty na margines Europy, ukryty w cieniu czeskiego sąsiada, traktowany po macoszemu, jak najgorszy brat w rodzinie. Tymczasem Słowacja może być fascynująca i tajemnicza, o czym w swojej książce pisze Łukasz Grzesiczak. Jednak Słowacja posiada również mroczne oblicze, czego autor również nie ukrywa przed czytelnikami.
Słowacja leży tak blisko nas, kulturowo i językowo również jest nam po drodze, a ciągle tak bardzo odległa. Słowacja kojarzy się z pięknymi szlakami w Tatrach, basenami termalnymi i tanim (do niedawna) alkoholem. Jednak równie często uznaje się ją za „tę drugą”, mniej atrakcyjną siostrę Czech, a słowackim symbolom przypisuje się czeski rodowód. Choć wydaje nam się, że Słowaków znamy doskonale i najłatwiej nam się z nimi dogadać, mówiąc wolno i wyraźnie po polsku, to okazuje się, że ten niewielki kraj po drugiej stronie Tatr kryje przed nami wiele tajemnic. Słowacka kuchnia pewnie niejednego zadziwi – jedzą tam zupę pomidorową na słodko (!) oraz słynne bryndzowe haluszki, które się albo kocha, albo nienawidzi. Co więcej, Słowacy są przekonani, że to właśnie ich język jest słowiańskim esperanto. Czy zdawaliście sobie sprawę, że Słowacy mieli aspiracje, żeby podbijać kosmos? A co niektórzy tęsknią za czasami Czechosłowacji i bardzo by chcieli, żeby „tamte czasy” powróciły. Jednak Słowacja pokazuje również swoje drugie, mroczne oblicze, o którym za dużo się nie mówi. Jednym z nich jest ogromna społeczność Romska zamieszkująca słowackie tereny, również w dużych miastach. W Koszycach powstało osiedle romskie, które jest skrajnie niebezpieczne i do którego strach jest wejść bez odpowiedniej „obstawy”. Trudno mi było uwierzyć, że tuż pod naszym nosem znajduje się jedno z najbardziej niebezpiecznych slumsów na świecie, porównywanych do tych w Brazylii czy Wenezueli. Autor wspomina również o prorosyjskim rządzie, który pała nienawiścią do ukraińskich uchodźców, a za wojnę na Ukrainie obwinia NATO oraz USA.
Słowacja to młody kraj, choć pełen kompleksów i kontrastów. Łukasz Grzesiczak bardzo dużo pisze o kulisach słowackiej polityki wzbudzającej naprawdę wiele emocji. Z jednej strony Słowacy jako pierwszy naród z Grupy Wyszehradzkiej wybrał na prezydenta kobietę o liberalnych poglądach. Z drugiej jednak coraz bardziej robią się konserwatywnym społeczeństwem, który coraz bardziej kieruje się ku Wschodowi, na każdym kroku krytykując Unię Europejską i kraje Zachodu. To rzut oka na współczesne problemy słowackiego społeczeństwa i krótka wyprawa w przeszłość, która tę teraźniejszość ukształtowała. Również ci, którzy lubią ciekawostki znajdą coś dla siebie – interesująca historia słowackiego kosmonauty, kulisy konfliktu o pewien winogronowy napój, a także kilka słów o kuchni, walucie i języku.
Łukasz Grzesiczak udowadnia, że Słowacja to niedoceniany kraj o ciekawej historii, rozmawia z mieszkańcami o polityce, języku, pieniądzach i słowackich kompleksach, pokazuje ciekawe zaułki Bratysławy i podpowiada, jak najlepiej poznać naszych południowych sąsiadów. Widać, że autor zna się na rzeczy i na swoim fachu. Jest żartobliwie, z nutką ironii, ale też szczerze, bez koloryzowania i owijania w bawełnę. Wraz z kolejnymi stronami Łukasz pokazuje nam obraz kraju rozdartego, zawieszonego nowoczesnością, a przeszłością, między Wschodem i Zachodem. „Słowacja. Apacze, kosmos i haluszki”to bardzo ciekawa pozycja, która przybliża nam skomplikowaną historię i pomaga zrozumieć kulturę naszych południowych sąsiadów.

