Spotkanie z kulturą

Damą być… Pierwszą damą

Kiedyś pewien historyk zajmujący się pisaniem biografii Pierwszych Dam powiedział, że żona prezydenta odwołuje się do serca narodu, zaś jej mąż kieruje się do rozumu rodaków.

Obrazek„First Ladies’ Tea Party”
źródło: www.freehillstudio.com

Instytucja amerykańskiej pierwszej damy to nieodpłatna, nieobieralna posada, wymagająca ogromnego zaangażowania i wysiłku. Poczynając od Marthy Washington (1789 -1797), kolejne prezydenckie małżonki niezmiennie budziły zainteresowanie opinii publicznej. Z wielką uwagą przyglądano się ich poczynaniom, szeroko je komentując. Tytuł pierwszej damy przysługuje najbliższej kobiecie, która oficjalnie związana jest z głową państwa. Zazwyczaj tę funkcję pełni żona. W sytuacji, gdy mężczyzna jest kawalerem, bądź wdowcem, rolę przyjmuje inna bliska mu kobieta, np. córka lub bratowa. Bez wątpienia Pierwsza Dama Stanów Zjednoczonych jest najważniejszą kobietą w całym kraju.  W obecnych czasach, stanowisko to staje się oficjalną instytucją polityczną. Mimo że Pierwsza Dama nie jest prezydentem, to może mieć wpływ na swojego męża i jego politykę.

Nie od początku do prezydenckich żon zwracano się per First Lady. Martha Washington nazywana była Lady Washington, jednak zaprzestano tej praktyki, ponieważ w latach wczesnej demokracji, termin „Lady” zbyt kojarzył się z monarchią, dlatego uważano go za nietaktowny i nieodpowiedni. Jean H. Baker, autorka biografii Mary Todd Lincoln (1861-1865), utrzymuje, że jako pierwszą mianem tym określano żonę Abrahama Lincolna. Swego czasu amerykańska prasa okrzyknęła ją „American Queen”, czyli amerykańską królową. Wcześniej używano różnych tytułów, m. in. Lady Washington, Mrs. President, Presidentess, Republican lub Democratic Queen, Mistress of the White House, Lady of the White House.

W XIX wieku, wraz z rozwojem prasy oraz zwiększoną aktywnością ruchu feministycznego, wzrosło zainteresowanie stanowiskiem Pierwszej Damy. Tamtejsze pisma, które żywiły się sensacyjnymi doniesieniami z Białego Domu, nachalnie zaczęły zaglądać i opisywać kulisy z życia prezydenckiej pary. Spragnione skandalu żurnale czekały na raporty dotyczące wpływu żon, które miały rzekomo podejmować decyzje za prezydentów. Pojawiały się doniesienia, że tak naprawdę żony odwracały uwagę mediów i kierowały je na życie rodzinne, a w rzeczywistości aktywnie uczestniczyły w życiu politycznym i były ważnymi doradcami w sztabie męża. Niekiedy nawet dochodziło do sytuacji, w których to z wielką dyskrecją żona zastępowała prezydenta, gdy ten np. był chory, albo nie mógł stawić się w określonym miejscu i czasie.

Obowiązki tej postaci nie zostały nigdzie ustanowione i sprecyzowane, dlatego też każda First Lady na swój własny sposób interpretuje i angażuje się w wykonywanie powierzonych zadań. W konstytucji nie ma żadnego słowa, które wspomina cokolwiek o stanowisku Pierwszej Damy. Mimo, że jej funkcje nie są nigdzie określone, to stawiane są wobec niej pewne wymagania, wynikające z narzuconych zwyczajów. Nigdy też nie miała przy sobie żadnego sztabu pomocników, nikogo nawet nie interesowało, czy żona prezydenta będzie miała jakieś zajęcie czy też nie. Aż do XX w. pierwsze damy pełniły głównie funkcję reprezentacyjną. Do ich obowiązków należało między innymi obejmowanie honorowych patronatów wyrażających akceptację w imieniu głowy państwa czy też moralne wsparcie różnym inicjatywom oraz uroczystościom.

Pośród wielu zobowiązań, jedną z najistotniejszych było występowanie w roli gospodyni podczas odbywających się w Białym Domu oficjalnych uroczystości i przyjęć w gronie najbliższych. Z perspektywy czasu przyjęcia i bankiety pełniły podwójną funkcję: zapewniały rozrywkę oraz promowały wydarzenia kulturalne. Były to przede wszystkim przedstawienia grup teatralnych i baletowych czy recitale słynnych muzyków i śpiewaków. Wydarzenia te stały się priorytetowymi dla pielęgnowania odpowiedniego wizerunku prezydenckiej pary, dlatego też bardzo ważne było utrzymanie w odpowiedniej kondycji pomieszczeń Białego Domu.

Prezydenckie żony stały na straży organizacji życia towarzyskiego. Już od czasów Marthy Washington organizowane były herbatki, bankiety, które miały dostarczać rozrywki. Jak każda gospodyni domowa, również żony prezydentów dbały o wystrój i porządek w Białym Domu czy też skutecznie zarządzały personelem. Do ich zadań związanych z urzędowaniem w nowym domu, miał być między innymi dobór odpowiednich pracowników, którzy  mięli pomagać w różnych zadaniach, z którymi miała zmierzyć się pani prezydentowa. Byli to nie tylko lokaje, kucharze czy szoferzy, ale również sekretarki, prasa czy organizatorzy imprez. Nie wszyscy pracownicy Białego Domu zgadzali się z prośbami i nie lubili, kiedy to pani domu wtykała nosa we wszystkie sprawy, dlatego też bardzo często dochodziło do licznych konfliktów, w efekcie których personel musiał pożegnać się ze swoją pracą. Kiedy Pierwsza Dama się na coś uparła, musiało być zrobione tak, jak ona tego chciała, nie było mowy o żadnych sprzeciwach.

Rzecz jasna, Pierwsza Dama ma do dyspozycji dziewięćdziesięcioosobowy personel Białego Domu, który służy jej radą w planowaniu menu i rozsadzaniu gości. Jeśli jednak coś się nie uda, na nią i tylko na nią posypią się gromy. Wyborcy oczekiwali, od sprawowanego od niej stanowiska, że będzie dobrą gospodynią, która z rozwagą, ale również z zaangażowaniem poświęci się organizacją życia i umilaniem czasu prezydentowi w określonym do tego budżecie.

Bez wątpienia Pierwsza Dama Ameryki jest pewnego rodzaju osobistością publiczną, skazaną na życie pod ciągłym ostrzałem ze strony mediów, polityków oraz obywateli. Do czasów prezydentury Franklina Roosevelta, prezydenckie żony unikały wystąpień publicznych. Oczywiście uczestniczyły w licznych przyjęciach i wystąpieniach, ale zdecydowanie żyły w cieniu swoich mężów. Zawsze starały się przestrzegać dobrych manier i określonych norm zachowania, które były od nich wymagane. Nie angażowały się w polityczne rozgrywki ich mężów, a wręcz przeciwnie, nigdy nie przejawiały zainteresowania tym tematem. Pozycja Pierwszej Damy, od początków jej istnienia, znacząco uległa zmianie. Pierwotnie była ona jedynie widziana, ale nigdy słyszana. Bywały również takie okresy, w których tak jakby w ogóle nie istniała, nie udzielała się publicznie i unikała wszelkich towarzyskich uroczystości. W obecnych czasach żona prezydenta jest członkiem jego zespołu, która aktywnie uczestniczy w życiu kulturowym i społecznym, jednocześnie wspierając politykę męża.

Trzeba zaznaczyć, że nie wszystkie amerykańskie Pierwsze Damy godziły się na pełnienie tradycyjnej roli prezydenckiej żony. Już pod koniec XVII – tego wieku pojawiły się pierwsze buntowniczki i niezależne kobiety, które chciały oderwać się od etykiety posłusznej, poddanej i uczynnej typowej małżonki. Wystarczy wymienić choćby takie osobowości jak Abigail Adams (1797-1801), Sarah Polk (1845-1849) czy Mary Lincoln (1861-1865). Niektóre amerykańskie Pierwsze Damy unikały jak ognia zderzenia się ze swoimi obowiązkami, a wręcz zrzucały swoje powinności na barki swoich córek lub innych członkiń rodziny. Były to między innymi Abigail Fillmore czy Letitia Tyler.

Żona prezydenta Stanów Zjednoczonych zawsze miała ręce pełne roboty. Choć rola, jaka przypadła Pierwszym Damom nie została jasno określona, czasami zdawało się, że niektórzy rozumieli ją zbyt opacznie, a one same stawały się ofiarami ataków politycznych, niekiedy bardziej agresywnych niż te kierowane w stronę prezydenta.

Bycie Pierwszą Damą to bardzo odpowiedzialna praca, wymagająca wielkiego wysiłku i zaangażowania. Rola ta jest wybierana przez tylko jedną osobę – przyszłego prezydenta, który w momencie oświadczyn nawet nie myślał, że jego wybranka w przyszłości będzie kimś równie ważnym, jak on sam. Bez względu na to, jak różne były gospodynie Białego Domu – mieliśmy wszakże i pustelniczki i kobiety tryskające energią i polityczne manipulatorki kunsztem dorównujące Machivellemu – wszystkie je łączyło wspólne doświadczenie wykonywania narzuconej im, ogromnie odpowiedzialnej funkcji.

Pomimo kilku wyjątków, wszystkie First Ladies wykonywały swoje obowiązki z wielkim oddaniem i determinacją. Choć każda z nich miała inne podejście do powierzonej roli, to tylko niektóre z nich otwarcie wyrażały niechęć zarówno do swoich poprzedniczek, jak i następczyń. Większość z nich pozostały w dobrych relacjach towarzyskich, niekiedy nawet przyjacielskich, w przeciwieństwie do swoich mężów.

Pierwsze Damy próbując wcielić się w rolę symbolu narodowego, bardzo często zderzają się z rzeczywistym światem polityki oraz nierealistycznym oczekiwaniami opinii publicznej. Na każdym kroku, czy to w sferze prywatnej, czy publicznej, pierwsze żony starają się dojść do kompromisu pomiędzy arystokratycznym luksusem a demokratyczną prostotą. Amerykanie oczekują, że ich Pierwsza Dama będzie po prostu kochającą matką i oddaną żoną wspierającą męża, a nie ukazywała własne ambicje polityczne i ekstrawagancki styl bycia, jak Nancy Reagan czy Mary Lincoln. Naprawdę pierwszą współczesną, w dzisiejszym tego słowa znaczeniu, First Lady była Eleonora Roosevelt (1933-1945). Angażowała się w akcje społeczne, udzielała wywiadów, odbywała własne konferencje prasowe, publikowała artykuły i książki. Jej działalność, w tym także polityczna, była bezprecedensowa.

Zazwyczaj tak jest, że Pierwsza Dama pełni bardzo ważną rolę w prawidłowym obiegu pracy w administracji męża. Cały czas musi wspierać swojego wybranka w podejmowaniu trudnych i skomplikowanych decyzji, podtrzymuje na duchu w chwilach zwątpienia, stanowi jego podporę, kiedy czuje się samotny i przytłoczony nadmiarem pracy. Jedyną cechą łączącą wszystkie dotychczasowe gospodynie Białego Domu jest bez wątpienia siła. Tylko silna kobieta może żyć z przerażającą świadomością, że w każdym momencie gdzieś w Ameryce ktoś planuje zamach na prezydenta. Na wszystkich Pierwszych Damach od początków Ameryki spoczywało mnóstwo obowiązków. Poza pełnieniem tradycyjnych obowiązków żony, matki i partnerki politycznej, musiały stać się postaciami symbolicznymi, które zmuszone były zmagać się z tragediami, udrękami i wszelkimi pokusami ze świata władzy. Oprócz tego posiadały w sobie niebywałą odwagę i siłę, aby stać się ikonami i mieć wpływ na kształtowanie wizerunku Stanów Zjednoczonych. W dzisiejszych czasach, stanowisko to zyskuje na sile oraz jest traktowane jest z powagą i szacunkiem, równie ważnym, jak sprawowanie urzędu prezydenta.

Obrazekźródło: shop.alplm.org

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s