Gdańsk. Kolekcja Malarstwa Monumentalnego, czyli murale na Zaspie

Uwielbiam Gdańsk. Kiedy tylko mogę, kupuję bilet, pakuję walizkę i jadę nad polskie Wybrzeże. Mogłabym tam nawet zamieszkać. Za każdym razem kiedy tam jestem, odkrywam coś nowego, miasto ciągle mnie zaskakuje. I chociaż uwielbiam gdańską Starówkę i Długi Targ, tym razem omijałam te miejsca szerokim łukiem. Moim celem była dzielnica Zaspa, a właściwie znajdująca się tam Kolekcja Malarstwa Monumentalnego. Krótko mówiąc – chodzi o przepiękne murale, od których nie można oderwać wzroku.

źródło: muralegdanskzaspa.pl

Zaspa – osiedle z długą historią

Jako dzielnica mieszkaniowa liczy jedynie 44 lata, ale Zaspa może pochwalić się o wiele dłuższą historią. Jej początki sięgają XIII wieku, kiedy stanowiła osadę rybacką, znajdującą się nad jeziorem na terenie dzisiejszej Letnicy. Przez wieki podmokłe tereny dzisiejszego osiedla porastały łąki i wrzosowiska, pośród których powstały dwory, od których nazwy noszą dzisiejsze ulice, np. Rozstaje czy Czerwony Dwór.

Obszar, na którym znajduje się dzisiejsze osiedle, został zakupiony w 1928 roku od władz Gdańska przez wojsko pruskie, które miało być tzw. Wielkim Placem Ćwiczeń. Tym samym Zaspa stała się miejscem manewrów i parad, również z udziałem cesarza Wilhelma II. W trakcie I wojny światowej część południowa wykorzystywana była jako lotnisko wojskowe, które po zakończeniu działań wojennych zostało przekazane władzom miasta. Wtedy przekształcono je na lotnisko cywilne, które obsługiwało samoloty na trasie Berlin-Gdańsk-Królewiec a lądowały tam m. in. sterowce – w tym słynny Graf Zeppelin. W 1939 roku po nielegalnym procesie zostali straceni tam obrońcy Poczty Polskiej. Po zakończeniu II wojny światowej lotnisko lotnisko zostało odbudowane i funkcjonowało do 1974 roku.

Niebezpieczeństwo związane z funkcjonowaniem lotniska w centrum miasta zaważyło na przeniesieniu portu lotniczego oraz rozpisaniu konkursu na nowe osiedle mieszkaniowe. W 1968 roku pojawił się ambitny projekt, realizacja którego miała stworzyć nowe centrum Gdańska z częścią mieszkaniową, budynkami użyteczności publicznej, filharmonią czy muzeum sztuki współczesnej. Ostatecznie z wielkich planów nic nie wyszło, zaś realizacja ograniczyła się tylko do części mieszkaniowej i podstawowych usług społecznych, takich jak szkoły czy przychodnie.

Zaspa to także historia opozycji demokratycznej lat 80-tych. To właśnie w tej dzielnicy mieszkał Lech Wałęsa z rodziną oraz inni ważni działacze Solidarności. To również stąd nadawało nielegalnie Radio Solidarność, którego nadajników nie można było namierzyć dzięki charakterystycznemu rozkładowi budynków. Zaspa to jedno z niewielu osiedli w Polsce, którym w dużej mierze udało się zachować oryginalny układ urbanistyczny. Obok warszawskiego Ursynowa to ostatnie tak wielkie założenie urbanistyczne w powojennej Polsce.

Kolekcja Malarstwa Monumentalnego – o co chodzi?

Kolekcja Malarstwa Monumentalnego to nietypowa galeria składająca się z 59 wielkoformatowych murali widniejących na ścianach szczytowych bloków oraz 19 aranżacji wejść do klatek. W ramach Kolekcji działają Festiwal Monumental Art, Gdańska Szkoła Muralu oraz lokalni przewodnicy i przewodniczki. Wszystkie projekty podlegają Instytutowi Kultury Miejskiej.

Pierwsze prace w Kolekcji pojawiły się w 1997 roku w trakcie międzynarodowego festiwalu zorganizowanego w ramach obchodów tysiąclecia istnienia miasta Gdańsk. Inicjatywa nabrała rozpędu w 2009 roku, kiedy to ściany zaspiańskich bloków zaczęły być przyozdabiane w ramach Festiwalu Monumental Art. W trakcie ośmiu edycji tego festiwalu Kolekcja zyskała 38 murali artystów z całego świata. Dodatkowo Kolekcję uzupełniają malunki rezydentów Gdańskiej Szkoły Muralu, w zajęciach której brali udział studenci i absolwenci gdańskiej i wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Zaspiańskie murale ożywiają przestrzeń nieco ponurego modernistycznego osiedla oraz pozwalają na obcowanie z wieloma rożnymi stylami i nurtami współczesnego street artu. Spacerując pomiędzy blokami odnajdziemy klasyczne malarstwo ścienne, malarstwo figuratywne i graficzne, sztukę konceptualną, malarstwo historyczne oraz dekoracyjne. Wszystkie prace zostały stworzone przez artystów wywodzących się z różnych kultur i pokoleń. Niektóre z malunków odnoszą się bezpośrednio do kontekstu miejsca, w którym powstały, zaś inne są czysto abstrakcyjne albo nawiązują do osobistych doświadczeń artystów.

Kolekcja Malarstwa Monumentalnego to również cykliczne spacery prowadzone przez lokalnych przewodników, którzy oprowadzają i opowiadają o tych dziełach gościom z Polski oraz zza granicy.

Jak dojechać i zwiedzać murale na Zaspie?

Jeśli mamy ambitny plan zobaczenia wszystkich murali, musimy przygotować się na około 7-kilometrowy spacer. Na Zaspę najłatwiej dostać się kolejką SKM lub tramwajem – przystanek Jana Pawła II.

Jakie murale może tam podziwiać? Kilka wybranych malunków:

Wallaride (Szwecja) – „The Future Was Here” 2012

Mural trzech szwedzkich malarzy prezentuje rakietę-totem, która jest symbolem naszej chciwej cywilizacji. Rakieta ma za zadanie pomóc ludzkości emigrować na inna planetę, kiedy to Ziemia zostanie całkowicie ogołocona ze wszystkich surowców naturalnych. Tytułowe „The Future Was Here” to podpis, który pozostawia się w miejscach swej obecności. Szwedzcy artyści zauważyli, że jeśli nie ograniczymy naszej chciwości, nasze dni na Ziemi są policzone.

Rafał Roskowiński, Jacek Zdybel (Polska), 2016

Mural bezpośrednio odnosi się do historii Zaspy, estetyki polskiego modernizmu i myśli technologicznej dwudziestolecia międzywojennego. Polski bombowiec zaprojektowany przez inż. Jerzego Dąbrowskiego został namalowany według plakatu reklamowego, który został przygotowany na salon lotniczy w Paryżu w 1938 roku. Wizerunek kobiety inspirowany jest postacią Tamary Łempickiej – polskiej malarki modernistycznej. Chociaż sama artystka nie latała, to uwielbiała szybkość. Ruch, pęd, maszyna, futuryzm – to kluczowe hasła modernizmu. Wzory na szalu Łempickiej odnoszą się do oprawy wizualnej polskiego pawilonu z międzynarodowej wystawy wzornictwa w Paryżu w 1935 roku.

Mariusz Waras (Polska), „M-City”, 2009

Mural nawiązuje do 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Malunek powstał za pomocą techniki szablonu, która umożliwia błyskawiczną pracę na ścianie. Początkowo miał być to samolot, ale po konsultacjach z mieszkańcami został on zastąpiony sterowcem. Odnosi się do słynnego Graf Zeppelin, który w 1932 lądował przy dzisiejszej ulicy Hynka.

Praca zbiorowa (Polska), „Bałtyk”, 2010

Głównym punktem tego muralu jest zanurzony w bałtyckiej głębinie nurek, który z przerażeniem obserwuje otaczające go różne stworzenia i przedmioty. Kolorystyka muralu nawiązuje do rzeczywistego koloru Morza Bałtyckiego.

Ozmo (Włochy), „Rock’n’Roll”, 2009

Malunek ten powstał z okazji 50-tej rocznicy pierwszego koncertu rockowego w Polsce, w klubie Rudy Kot w Gdańsku. Początkowo autor chciał przedstawić kartę Diabła z tarota, ale bezpośrednie sąsiedztwo kościoła miało wpływ na zmianę wizji. Ostatecznie Ozmo namalował swój wizerunek oparty na starożytnej japońskiej rycinie.

Justyna Pasiecz-Polkowska (Polska), „Dywizjon 303”, 2010

Malunek został oparty na archiwalnej fotografii wykonanej w 1940 roku w bazie RAF Norholt w zachodnim Londynie. Celem tego muralu jest pokazanie pilotów Dywizjonu 303 w kontekście indywidualnych osobowości, a nie jako bohaterów wojennych. W tle został użyty schemat budowy myśliwca Spitfire.

Paweł Paulus Mazur (Polska), 2012

Mężczyzna ukazany na ścianie tego budynku balansuje na pięciogroszówce, aby po raz kolejny związać koniec z końcem. W przypadku niepowodzenia bohater tego malunku będzie musiał zmierzyć się z otchłanią, która czeka na niego u podnóża ściany.

Lucas Lansier aka Parbo (Argentyna), 2012

Zblazowany jeździec z obojętnością na sztandarze, chroniony tarczą, na której widnieje symbol europejskiej waluty. W 2012 roku kryzys w strefie euro nabierał rozpędu, ale wymowa muralu argentyńskiego malarza stopniowo przybierała na sile wraz z pogłębiającymi się problemami europejskich dłużników.

Rustam Obic (Rosja), 2015

Mural odnosi się do relacji rodzica i dziecka. Według autora harmonijny rozwój dziecka wymaga, aby rodzic sam uporządkował swoją wiedzę i doświadczenie, zanim będzie mógł przekazać je swojemu dziecku. Układanie kostki Rubika może oznaczać, starsze pokolenie wpaja dzieciom poglądy i ideologie, które mogą być tragiczne w skutkach.

Edwltraut Ratch(Niemcy), Pan Liping (Chiny), 2010

Spotkanie pokoleń, kultur i wizji artystycznych. Systematyczna, operująca strukturami geometrycznymi Rath oraz spontaniczna Liping połączyły siły przy tym muralu.

Michał Węgrzyn (Polska), „Narodowe Siły Zbrojne”, 2012

Mural powstał w 70. rocznicę powstania Narodowych Sił Zbrojnych w 100-tysięcznej formacji występującej zbrojnie przeciw reżimowi komunistycznemu w latach po zakończeniu II wojny światowej. Malunek przedstawia okrutne okoliczności, w jakich znaleźli się żołnierze wyklęci, którzy nie złożyli broni, kiedy reszta świata świętowała zakończenie II wojny światowej.

San (Hiszpania), 2013

To dyskusja o procesie globalizacji i przemyśle turystycznym. Postaci znajdujące się na tym muralu zostały wcześniej sfotografowane przez autora w popularnych miejscach turystycznych: Wielkim Murze, W Kanionie Kolorado, przy Uluru w Australii oraz w Hiszpanii – rodzinnej wiosce artysty.

Opiemme (Włochy), „Wiatr i napromieniowanie tęczą”, 2014

Kolory spadające ze szczytu budynku to symbol ożywienia, jakie w przestrzeń publiczną miast wprowadzają interwencje malarzy ulicznych. Opiemme, który także sam jest poetą, dedykował ten mural Wisławie Szymborskiej. Barwy w górnej części malunku mają za zadanie przyciągnąć widza pod samą ścianę, gdzie zostanie skonfrontowany z fragmentem poezji Szymborskiej, a konkretniej wersem z wiesza „Pod jedną gwiazdką”: „Prawdo, nie zwracaj na mnie zbyt bacznej uwagi. Powago, okaż mi wspaniałomyślność

„.

Praca zbiorowa (Polska), „Jedzie pociąg z Wrocławia do Gdańska”, 2013

Murale na wejściach najdłuższego bloku na Zaspie to efekt współpracy ASP we Wrocławiu, Gdańskiej Szkoły Muralu i Instytutu Kultury Miejskiej. Autorami są studenci wrocławskiej ASP, którzy pracowali nad aranżacją 10. przepięknych wejść w ramach zadań projektowych.

Michał Ujczak, Magdalena Biodrowicz (Polska), „Kosmos”, 2015

Tematem przewodnim serii na czterech wejściach do klatek jest kosmos przedstawiony w formie pejzaży gwiezdnych. Akcentem łączącym wszystkie wejścia jest człowiek oraz planety, które mógłby zasiedlić.

źródło: muralegdanskzaspa.pl

Więcej o streetarcie w innych miastach:

Wrocław. Po drugiej stronie podwórka

Madryt. W innym wymiarze

Kijów. Z innej perspektywy

Madryt. W innym wymiarze

Rzadko bywam kilka razy w jednym mieście, nawet jeśli totalnie mnie zauroczy. Z Madrytem to trochę inna sprawa. Zauważyliście pewnie, że to mój pierwszy post o Madrycie. Z całą moją miłością do Hiszpanii, do tej pory z premedytacją pomijałam jakikolwiek wpis o jej stolicy. Dziwne? Nie do końca, bo tak naprawdę to nie lubię tego miasta. Dla mnie jest ono zbyt poukładane, dystyngowane, przewidywalne i nijakie. Los jednak jest przewrotny i sprawił, że po raz kolejny – trzeci już – trafiłam do stolicy Hiszpanii. Prawda jest taka, że bardziej przyciąga mnie pewna osoba tam mieszkająca, niż same miasto 🙂 Właściwie to nie lubiłam Madrytu, aż do ostatniej wizyty.

W trakcie trzeciego pobytu w Królewskim Mieście, nie chciałam po raz kolejny odwiedzać „oklepanych” miejsc, typu Plaza Mayor, Puerta del Sol, El Retiro  czy Templo de Debod. Chciałam tym razem zobaczyć coś innego, całkowicie niepasującego do tego miasta. Byłam przekonana, że Madryt nie ma nic takiego do zaoferowania. Ku mojemu zaskoczeniu (i zadowoleniu), okazało się, że jednak ma! Dlatego tym razem cieszyłam się bardzo na wizytę w stolicy Hiszpanii.

Dlaczego zatem zmieniłam zdanie?

Podczas poprzednich moich wizyt w Madrycie zawsze zatrzymywałam się u znajomych, gdzieś z dala od centrum miasta. Tym razem trafiłam do dzielnicy Chueca, która uznawana jest za dzielnicę… LGBT. Moje zdziwienie było przeogromne, gdy wyłoniłam się z metra na powierzchnię. Niczego nieświadoma, krocząc w nocy prze dzielnicę, wszędzie widziałam kolorowe flagi wiszące dosłownie w każdym oknie, na każdym balkonie. Jak się okazało, dwa dni wcześniej odbyła się tutaj parada Orgullo, która ma zupełnie inny charakter niż ta w Polsce. Poza samym przemarszem odbywają się liczne koncerty i imprezy towarzyszące, na których pojawiają się również skrajni hetero 🙂 Miasto po prostu wtedy żyje pełną piersią. Dwa dni po fiesta nadal trwała. Tłumy imprezujących Hiszpanów zalały każdy bar czy restaurację. Bardzo chciałam do nich dołączyć, ale zmęczenie po całym dniu w podróży wygrało z chęcią wspólnej integracji 🙂

Także sama dzielnica jest bardzo przyjemna, pełna street artu.

La Tabacalera

Czyli to, na co czekałam z niecierpliwością i na samą myśl o wizycie w tym miejscu cieszyłam się jak dziecko 🙂 Dlaczego tak bardzo pragnęłam odwiedzić je? La Tabacalera to dawna fabryka tytoniu, która została przekształcona na alternatywne centrum kultury. Bez wątpienia jest to miejsce wielokulturowe. Spotkać tam można osoby o różnej orientacji seksualnej, upodobaniach muzycznych, religijnych czy o różnym kolorze skóry. Miasto oddało dawną fabrykę tytoniu hipisom, którzy teraz sami zarządzają tym obiektem. Odbywają się tam różnorodne koncertów czy wystaw sztuki. Wszystko jest darmowe i każdy może sam zaproponować zajęcia, występy czy namalować sobie coś na ścianie.

Skoro świt (no dobra, ok. godziny 10:00 😛 ) wybiegłam z hostelu i czym prędzej pognałam na stację Embajadores, by odwiedzić dawną fabrykę tytoniu. Moje zdziwienie było przeogromne, gdy pani siedząca przed wejściem oznajmiła, że teraz nie ma wejścia, ponieważ trwają tam prace i zaprasza po godzinie 18-tej. Moją duszę ogarnęła czarna rozpacz, gdyż wieczorem nie za bardzo miałam czas pojawić się tam – miałam zaplanowane coś innego, coś dla mnie ważniejszego.

Alternatywne centrum kultury również było powodem, dzięki któremu zawitałam do Madrytu, dlatego choćby nie wiem co, ale musiałam pojawić się tam. Nie miałam zbyt dużo czasu, by móc się na spokojnie pozachwycać, jedynie szybko przebrnęłam przez starą fabrykę, robiąc w biegu zdjęcia. Z zewnątrz miejsce to mówiąc delikatnie – straszy. Surowe ściany, zimne mury i echo. Gdybym nie wiedziała, że w środku znajduje się inny wymiar, nigdy z własnej woli bym tam nie weszła 🙂 Wnętrza rodem z horroru 🙂 W środku unosił się zapach marihuany i na cały regulator rozbrzmiewała hip-hopowa muzyka.

Każdego dnia odbywają się tam różne zajęcia, np. z tańca, teatru, rysunku czy fotografii. Ja niestety nie miałam tyle szczęścia i nie trafiłam na żaden koncert czy warsztaty. Odbywała się tam jedynie prywatna sesja zdjęciowa 🙂 Jednak główną atrakcją tamtego miejsca to murale. Przepiękne, oryginalne i nierzadko dające do myślenia. Nie będę się nad nimi rozpisywać, po prostu sami zobaczcie 🙂 Nie są to wszystkie dzieła, bo było ich tyle, że nie dałam rady  ich umieścić, a wybór był bardzo trudny 🙂 Niestety zdjęcia nie są najlepszej jakości, w biegu robione telefonem. Obiecuję, że następnym razem będą lepsze 🙂

Znalazł się tam również polski akcent 🙂

No i ostatnim, głównym powódem ostatniej wizyty w tym mieście to koncert mojej idolki – kolumbijskiej bogini Shakiry. Długo czekałam na ten koncert, ale zdecydowanie warto było. O samym koncercie pisałam tutaj.

Jak to mówią: do trzech razy sztuka. Tak było w moim przypadku, dopiero za trzecim razem polubiłam Madryt. Jest jeszcze kilka perełek, które chciałabym zobaczyć, a nie udało mi się ostatnim razem, bo były zamknięte. Mam jeszcze kilka marzeń związanych z tym miastem, między innymi wizyta na Santiago Bernabeu 🙂 Więc z cała pewnością jeszcze nie raz zawitam do stolicy mojego ukochanego kraju 🙂