Kultura · Literatura

Bartek Kieżun „Via Flaminia. Opowieści z Umbrii”

Uwielbiam książki Bartka Kieżuna. Mam całą serię „Do zjedzenia”, którą zawsze z wypiekami na twarzy połykam w kilkanaście godzin. Jest tam wszystko, co składa się na idealną lekturę: osobiste opowieści, trochę historii, elementy przewodnika, przepisy i piękne zdjęcia. Czekam na kolejne tomy, ale w międzyczasie Bartek skupia się na innych seriach. Tym razem w najnowszej „Via Flaminia. Opowieści z Umbrii” opowiada o zapuszczaniu korzeni w nowym miejscu.

Umbria to nadal niezbyt znany region Włoch, często omijany przez turystów. Obszar ten, zwany „zielonym sercem Włoch”, stał się dla Bartka drugim domem. Auto zabiera nas podróż nie tylko do włoskich trattorii i kawiarni – razem z nim odwiedzamy kościoły, podziwiamy freski i spacerujemy po urokliwych placykach. Zbieramy zioła, próbujemy lokalnych win i przechodzimy przez kolejne bramy w pierścieniach murów wokół Perugii. Bartek Kieżun ma oko do szczegółów i serce do osób, które stanęły na jego włoskiej drodze: przypadkowe spotkania i nieoczekiwane zdarzenia stają się punktem wyjścia do zgłębiania lokalnej historii, sztuki i zwyczajów. Opowiada zarówno o tajemnicach produkcji umbryjskiej oliwy, odwiedzanym kościele Santi Terenzio e Fidanzio i znajdującej się tam kolumnie, jak i historii sklepów z kiełbasą. Pokazuje, że podróżowanie nie musi polegać na odwiedzaniu jak największej liczby zabytków. Może być również okazją do spokojnego poznawania lokalnej kultury, rozmów, próbowania regionalnych potraw i odkrywania historii danego miejsca.

Jako, że Bartek jest specjalistą od gotowania, degustowania i odkrywania nowych smaków, nie mogło zabraknąć miejsca na włoską kuchnię. Dzięki temu można lepiej zrozumieć kulturę tego regionu. Jedzenie nie jest w jego opowieściach jedynie dodatkiem do podróży, ale staje się ważną częścią poznawania danego regionu. Lokalne potrawy, składniki i sposoby przygotowywania posiłków pozwalają lepiej zrozumieć tradycje mieszkańców. Autor pokazuje, że kuchnia może opowiadać historię równie ciekawie jak zabytki czy dzieła sztuki.

Jako wielka fanka książek Bartka, muszę przyznać, że przy lekturze „Via Flaminia. Opowieści z Umbrii” trochę się wynudziłam… Wiem, że to ekscytujące jest opowiadać o swoim nowym miejscu zamieszkania, aklimatyzacji i zwyczajach, ale jego entuzjazm mnie nie zainspirował. Zbyt duża liczba informacji o kulturze, historii i jedzeniu może również wymagać większego skupienia. Rozpływanie się nad jakimś małym kościółkiem pośrodku niczego nie fascynuje mnie tak jak autora. Zabrakło mi także jego kolorowych i inspirujących zdjęć (jedynie kilka czarno-białych), które zawsze są wielkim walorem książek Bartka. Ogólnie nie przekonał mnie do odwiedzin Umbrii, ale mimo wszystko uważam, że jest to ciekawa propozycja dla miłośników Włoch, podróży, sztuki i dobrej kuchni.

Za książkę dziękuję:

 

Skomentuj