Ostatnimi czasy Grenlandia znalazła się w centrum uwagi. Wszystko za sprawą pewnego polityka zza oceanu, który ostrzy sobie zęby na włączenie tej wyspy w strukturę swojego kraju. Ta największa wyspa świata na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo niegościnna, ale na swój sposób egzotyczna. Paulina Tondos w swojej książce „Grenlandia. Ulotny duch Północy” przybliża nam historię Grenlandii oraz obala niektóre stereotypy na temat wyspy, próbując jednocześnie uchwycić jej niezwykłego ducha.
Grenlandia powszechnie kojarzona jest surowym, zimowym klimatem, z topniejącymi lodowcami i nieprzebranymi złożami naturalnymi, ale kiedyś przede wszystkim z mieszkańcami ubranymi w focze skóry, budującymi igloo i polującymi na zwierzęta. Zawsze z boku znaczących wydarzeń historycznych ― ostatnio, wskutek wzmożonego zainteresowania światowych mocarstw, znalazła się na pierwszych stronach gazet na całym globie. Dalej jednak jest to wyspa szerzej nieznana i postrzegana stereotypowo.
Autorka pokazuje codzienność ludzi, którzy żyją pomiędzy tradycją a nowoczesnością, pomiędzy dumą z własnej kultury a zależnością polityczną. Oprowadza po fascynującym świecie dawnych inuickich wierzeń i ludowych podań. Szczególnie interesujące są fragmenty poświęcone lokalnym mitom założycielskim, wierzeniom i tradycyjnym zwyczajom. Autorka opisuje rytuały przejścia, w tym męską inicjację, a także obrzędy związane z zamążpójściem czy pogrzebem, osadzając je w szerszym kontekście społecznym. Paulina przygląda się losom Grenlandii od czasów pierwszych osadników aż do uzyskania autonomii. Wyjaśnia, jaki wpływ na życie mieszkańców Grenlandii mają zmiany klimatu, a także jakie przeszkody stoją na drodze do ogłoszenia jej pełnej niepodległości. Bo dla tych, którzy nie wiedzą, to Grenlandia jest terytorium podległym rządowi Danii. Na Grenlandii żyje około 57 000 ludzi, a ich sytuacja życiowa była bardzo skomplikowana. Historia pomiędzy Grenlandią i Danią jest trudna. W XX wieku duńska polityka wprowadziła kontrolowaną antykoncepcję dla rdzennych inuickich kobiet po to, żeby zmniejszyć liczbę urodzeń. Innym przykładem jest odbieranie dzieci z ich rodzinnych domów, by wywieźć je do Danii i pozbawić ich tożsamości kulturowej w celu stworzenia “elity”. To trudny i bolesny temat, zwłaszcza teraz, kiedy to po latach rząd Danii przeprosił kobiety za ten bezduszny preceder i obiecuje rekompensatę za poniesione krzywdy.
Trzeba przyznać, że Paulina idealnie wstrzeliła się w czasie z wydaniem swojej książki 🙂 Zainteresowanie Grenlandią wzrosło ogromnie, warto zatem pogłębić wiedzę na temat tej lodowej wyspy. Również i ja chciałam się dowiedzieć więcej na temat samej wyspy oraz dlaczego jest tak cennym terytorium dla amerykańskiego polityka. Paulina Tondos pokazuje wyspę „od środka” — przez pryzmat mieszkańców, ich historii, relacji i zmagań z surową naturą. Nie skupia się na spektakularnych krajobrazach (choć te są obecne), lecz na ludziach: Inuitach, przybyszach, osobach żyjących pomiędzy tradycją a nowoczesnością. To książka idealna dla wszystkich, którzy interesują się geopolityką, zmianami klimatu czy relacjami postkolonialnymi, ale także dla tych, którzy chcą zrozumieć Grenlandię i jej wielowarstwowość.

