Ile razy oglądaliście film i stwierdziliście, że musicie zobaczyć miejsce, w którym go kręcono? Zawsze obiecujecie sobie, że pewnego dnia odwiedzicie wszystkie spoty swojego ulubionego serialu? Ja tak mam bardzo często, a ostatni – coraz częściej. I chociaż mam swoją listę ulubionych filmowo-serialowych lokalizacji, to nie ukrywam, że coraz częściej spontanicznie dodaję na nią kolejne.
Weronika Szabelewska to dziennikarka, fanka kina i podróżniczka, która w wolnych chwilach odkrywa filmowe szlaki na całym świecie. Efektem tego jest ta książka, w której dzieli się z czytelnikami europejskimi lokalizacjami z jej ulubionych produkcji.
Dzięki Weronice na nowo odkrywamy znane miejsca – od tętniących życiem metropolii, przez nadmorskie pejzaże, aż po małe miasteczka i ukryte zakątki, które dopiero czekają na turystyczne odkrycie. Autorka sprawia, że odpoczywamy na rozśpiewanej wyspie Skopelos jak Sophie z „Mamma Mia!”; przeżywamy napad na Madryt z ekipą „Domu z papieru”, zakochamy się w Londynie jak William i Anna z „Notting Hill” a także cofamy się w czasie w Edynburgu z Claire z „Outlandera”. Jednak to nie koniec, bo w książce znajdziemy 100 filmów i seriali nakręconych w Europie.
Podróżowanie filmowo-serialowym szlakiem staje się coraz bardziej popularne. Chyba wielu ludziom znudziło się już podróżowanie dla samego podróżowania i szukają jakiegoś głębszego sensu, jakiejś misji w swoich wojażach. Ja mam pół na pół – lubię podróżować bez konkretnego celu, ale zdarzają się miejsca, do których specjalnie planuję całą logistykę, byle by znaleźć się właśnie w TYM spocie. Weronika Szabelewska wspomina o zjawisku set jettingu, które polega na podróżowaniu śladami miejsc znanych z filmów i seriali. Jest formą turystyki filmowej, która obejmuje odwiedzanie zarówno plenerowych lokalizacji, jak i studiów filmowych związanych z konkretnymi produkcjami.
Mam mieszane uczucia do książki Weroniki. Sam pomysł jest genialny, bo mało jest na rynku tego typu propozycji. Wykonała ogrom pracy wskazując konkretną lokalizację z krótkim opisem. Z drugiej jednak strony spodziewałam się czegoś bardziej ambitnego, a nie popularnych i oklepanych produkcji. Na liście autorki znalazły się takie filmy jak „To właśnie miłość”, „Nothing Hill”, „Amelia” czy „Vicky Christina Barcelona”. Każdy, kto sporo podróżuje (w tym ja) może się czuć nieco znudzony i rozczarowany, bo wydaje się to oczywiste. Poza tym książka jest pięknie wydana, z kolorowymi zdjęciami i mapkami, z mnóstwem przydatnych informacji i konkretnych adresów. Co do tego to się nie przyczepię 😉 Tak wiem, że to subiektywny spis filmów i ich lokalizacji, ale ja czuję niedosyt. Po prostu. Chociaż zapewne nie jeden raz skorzystam z polecajek Weroniki. A może kiedyś napiszę swoją wersję takiego przewodnika? 🙂

