„Pieprzenie i wanilia” to kontynuacja bestsellerowych „50 twarzy Tindera”, a Joanna Jędrusik nie byłaby sobą, gdyby znów nie pisała o seksie, facetach i randkach. Tym razem jednak za tło jej pikantnych przygód służą podróże po USA, Peru i Meksyku.
„Pieprzenie i wanilia” to pełnokrwiste historie z tinderowych podbojów obu Ameryk, w których można zajrzeć do słodko-gorzkiego świata dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestolatków po obu stronach Atlantyku. Joanna Jędrzejczyk zabiera nas do amazońskiej dżungli, zanurkujemy razem na dno oceanu, przejdziemy się po ruchliwych ulicach czy barach pełnych muzyki. Dowiemy się się, gdzie dobrym podrywem jest znajomość historii polskich występów na mistrzostwach świata w piłkę nożną. Z wielkim temperamentem, toną empatii, ostrym jak brzytwa poczuciem humoru i świetnym darem obserwacji Joanna brnie przez bezdroża i gwarne ulice Stanów Zjednoczonych, Meksyku i Peru. Jednym zdaniem – autorka zabiera czytelników w niezapomnianą podróż pełną przygód (często na jedną noc), a czasami jest to prawdziwa jazda bez trzymanki.
Na początku dostajemy pusty obraz randek z Tindera, seksu i podróży – taki, który Joanna Jędrzejczyk zaserwowała nam w swojej pierwszej książce. Choć dużo tu opisów seksu, stanowi on tylko wierzchnią warstwę treści, nie najważniejszą, bo wkrótce docieramy wgłąb tej wyprawy. Pięknie ukazane tło polityczne krajów, które odwiedziła Joanna i różnice jakie występują w ludziach w zależności od zamieszkałego regionu. Różnice wynikające z tradycji, zamożności i innych czynników, które bohaterka chętnie nam przybliża. Joanna ma bardzo trafne obserwacje ludzi w każdym z odwiedzonych miejsc. Oprócz seksu i randkowania wchodzi w głąb tych mężczyzn, którzy są niejednokrotnie zakompleksieni, ukrywają swoją potrzebę miłości, bliskości, zrozumienia i akceptacji. Niejednokrotnie pokazuje jak brutalna jest rzeczywistość, w której przebywa i jak w niektórych regionach świata nadal – w XXI wieku – traktowane są kobiety. Już na finiszu tej opowieści docieramy tez do historii depresji, która za bohaterką kroczy jak cień i wreszcie dopada ją w najmniej odpowiednim momencie.
Chociaż opis wydawcy o tej książce wydaje się błahy i lekki, kreujący bohaterkę na lekkomyślną, puszczalską i frywolną, to tak naprawdę dostajemy zupełnie co innego. To poruszająca książka, która zaskakuje swoją głębią i dostajemy głębokie przeżywanie świata i napotykanych ludzi. Joanna to tak naprawdę zagubiona i poraniona kobieta, która decyduje się na daleką podróż, żeby odnaleźć siebie i sens swojej egzystencji. W międzyczasie trafiają jej się różne przygody, raz zabawne, raz nie, które w jakiś sposób na nią oddziałują. W poprzedniej książce „50 twarzy Tindera” Joanna opisywała swoje życie chwilę po tym, jak rozwiodła się z mężem, który ją bardzo skrzywdził. Nie do końca potrafi sobie poradzić z całą sytuacją, dlatego brnie i poniekąd uzależnia się od tinderowych randek z parszywymi mężczyznami. To początkowo pozornie bezsensowna opowieść wyzwolonej singielki o frywolnych przygodach i podróżach, a tak naprawdę otrzymaliśmy historię o ucieczce niemożliwej do przedsięwzięcia, bo przed samym sobą. „Pieprzenie i wanilia” to bardzo intymna, pouczająca i zadziwiająco dobra literatura.

