Swego czasu Danuta Rinn śpiewała: „Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy (…),gdzie ci mężczyźni na miarę czasów, gdzie te chłopy!?”. No właśnie, gdzie?!? Czy oni jeszcze w dzisiejszych czasach w ogóle istnieją? Bo wydaje się, że to dawno wymarły gatunek. Bez szans na wskrzeszenie.
Zastanawia mnie, jak to możliwe, że piękna, inteligentna, wykształcona, zgrabna i niezależna kobieta ma problem ze znalezieniem faceta – wartościowego faceta. Takiego, który zostanie z nią trochę dłużej niż kilka wspólnych nocy. Czy współczesne singielki muszą wybierać tylko pomiędzy kolesiem z zatwardzeniem emocjonalnym, który jak ognia boi się zaangażowania a dupkiem, który ogląda się za każdą przedstawicielką płci pięknej w przykrótkiej spódniczce? A gdzie są faceci, którym będzie zależeć i będą się starać? Gdzie są faceci, którzy będą czekać na lotnisku, kiedy będziesz wracać z podróży; którzy pomogą ci w przeprowadzce; którzy będą się Tobą opiekować, gdy grypa wpakuje Cię do łóżka; którzy pójdą w Tobą i do klubu na imprezę i na pogrzeb ciotki; którzy po prostu nie będą Cię oszukiwać, zdradzać i okłamywać? Czy to tak wiele? No cóż, w obecnych czasach to chyba jednak zdecydowanie za wiele…
Kilkanaście dni temu usłyszałam od kogoś (oczywiście od faceta), że zdrada ze strony kobiety jest niewybaczalna, zaś zdrada faceta to normalna rzecz, bo tak ich stworzyła Natura i taka jest kolej rzeczy. Miałam ochotę walnąć tego kogoś, teraz żałuję, że tego po prostu nie zrobiłam. Zapewne niejeden osobnik myśli w ten sposób, dlatego tylu palantów kręci się po świecie. Ostatnio będąc w klubie spotkałam się z takim przypadkiem: koleś przyszedł ze swoją dziewczyną potańczyć, ale nie przeszkadzało mu całą noc bezczelnie gapić się na mnie w taki sposób, jakby co najmniej chciał mnie rozebrać na środku parkietu, przy tych wszystkich ludziach, uśmiechać się zawadiacko i puszczać oczka za każdym razem, kiedy nasz wzrok się spotkał. Dodam, że przez ten cały czas był ze swoją ukochaną. Boże, widzisz i dlaczego nie grzmisz!!! Takim facetom powinno się co nieco skrócić. Prawdziwi mężczyźni nie zdradzają swoich kobiet, nawet nie oglądają się za innymi! Prawdziwi mężczyźni troszczą się o swoje kobiety i za nic w świecie nie pozwolą, żeby uroniła chodź jedną łezkę z ich powodu. Gdzie te chłopy??
Chyba zaczynam domyślać się, dlaczego dzisiejsi panowie są jacy są. Po prostu są tchórzami. Boją się silnych, wykształconych kobiet, które mają własne zdanie i nie pozwolą zamknąć się w kuchni i spełniać wszystkie ich zachcianki. Naturalność również nie jest w cenie. Aby usidlić jakiegoś przedstawiciela płci męskiej (przynajmniej na chwilę), koniecznie trzeba przemienić się w plastikowy twór, ze stałym karnetem na solarium, z kilometrowymi tipsami i warstwą tapety grubszą niż tą na ścianach, strzelający sobie roznegliżowane selfiki, który na dodatek nie posiada umiejętności samodzielnego myślenia. Coś w stylu dziewczyn z Warsaw Shore. Z całego serca życzę powodzenia.
Inną sprawą jest również to, że wolą niespodziewanie urwać kontakt i rozpływając się w powietrzu, niż po ludzku przyznać, że jednak to nie to. Czy tak trudno powiedzieć (albo już chociaż napisać): „Sorry Mała, ale to nie to. Jesteś dla mnie za bardzo zajebista/wymagająca/inteligentna/oczytana/mająca własne zdanie/itp. Boję się, że nie będziesz chciała być posłuszna”. Ale jak widać to za wysokie wymaganie, lepiej zachować się jak gówniarz i tchórz.
Ile razy serce może być złamane, zanim przestanie cokolwiek czuć? Ile razy można się sparzyć i analizować każdą kolejną porażkę? Jak to jest możliwe, że za każdym razem kobieta ma do czynienia z coraz to gorszym typem? Ciągle wybiera nieodpowiednich facetów i za każdym razem (no dobrze, w 98% przypadków) powiela swoje błędy , ale w żadnym wypadku nie uczy się na własnych błędach? Czy naprawdę jesteśmy aż takie naiwne?
Karma jednak jest suką. Stuprocentową.
Danuta Rinn – Gdzie ci mężczyźni
Od strony mężczyzn sprawa wygląda podobnie. Jesteśmy „atakowani” tymi
plastikowymi wytworami, które nie zdają sobie sprawy, że bardziej pociąga
tajemnica, ciało zakryte niż wszystko na wierzchu niczym na witrynie sklepu.
Z drugiej strony mamy mężatki. Wyszły za mąż z różnych powodów (miłość,
ciąża) i nagle zaczęło im czegoś brakować w związku i szukają przygód.
Niestety żyjemy w czasach, w których liczą się inne wartości i trudno
znaleźć kogoś porządnego.
Przyznaję się bez bicia, jestem tchórzem. Stałem się nim przez Was, kobiety.
Byłem dokładnie takim facetem jakiego opisałaś. Czekałem na lotnisku,
kupowałem kwiaty bez okazji, troszczyłem się kiedy była chora, nie trzeba mi
było powtarzać abym wyniósł śmieci, albo coś naprawił. I co? Usłyszałem, że
nie jestem męski, zbyt wrażliwy dla niej. Pocieszam się tym, że trafiłem na
złą kobietę, ale uraz pozostał i nie łatwo jest zaufać na nowo.
Nie boję się kobiet takich jak Ty, ale tego, że zaufam, zakocham się i znów
usłyszę, że to nie to. Gdybym usłyszał to jeszcze pół biedy. Zachowujecie
się tak samo jak my, po prostu przestajecie się odzywać. Wam też brak odwagi
aby powiedzieć, że to nie to (a jak wiadomo mężczyźni nie czytają w myślach
i często są mało domyślni).
Jak widać po obu stronach są nie dojrzali przedstawiciele płci, pozostaje
nam szukać dalej i nie tracić nadziei.
Pozdrawiam
Koleś z zatwardzeniem emocjonalnym 😉
PS. Szkoda, że nie uderzyłaś tego kolesia od teorii zdrad. Na szczęście nie
wszyscy tak uważają.
PS.2 Chociaż nie chadzam po klubach, zdaje się że 99% osób tam szuka
rozrywki jakkolwiek nie byłaby rozumiana.
PS.3 Na plastikowe, kobieto podobne twory lecą napompowani, mężczyzno
podobni cosie.
Każdy medal ma dwie strony 😉 Nie twierdzę, że wszystkie kobiety są wspaniałe, ale to słowa z kobiecej perspektywy, pisane to pod wpływem silnych i negatywnych emocji 🙂 Jasne nie traćmy nadziei, pozdrawiam 🙂 🙂
Kochana. A może on jest gdzieś blisko ? Rozejżyj się wokół siebie. Czasem bywa tak że niedostrzegamy osoby…….. ja tak miałam. On nie był taki przebojowy I szybki jak Ja ;), nie miał takiej siły przebicia. Dzisiaj jest moim mężem. Życzę powodzenia w rozglądaniu się 😉
Dzięki 🙂 Aczkolwiek póki co zwątpiłam i nie rozglądam się wcale 🙂 Jak sie trafi to OK, jak nie to też OK 😉 Pozdrawiam
„Zatwardzenie emocjonalne”. Śmiech przez łzy.
🙂
Ja nie przywiązuję wagi do związków. Jeśli się jakaś/iś natrafi to dobrze… a tak!
Ja też. Wychodzę z założenia, ze jak się ktoś pojawi to fajnie, jak nie to… też fajnie 🙂 Pozdrawiam