Seriale idealne na zimowe wieczory

Nadeszła zima, a co za tym idzie – długie i ponure wieczory. Jeśli nie macie ochoty na spacery po mieście i (tak jak ja) wolicie zostać w domu leżąc pod kocem i oglądając seriale, to świetnie się składa, bo mam dla Was kilka ciekawych propozycji 🙂 Nie będę wymieniać takich antyków (jednocześnie moich ulubionych) jak „Seks w wielkim mieście„, „Gotowych na wszystko” czy „Plotkary„, bo to już przeżytek. Polecę Wam zarówno kilka seriali sprzed lat, ale także te najnowsze telewizyjne produkcje.

„Dziewczyny nad wyraz” (2017 – …)

To moje niedawne odkrycie. Serial opowiada historię trzech dziewczyn: Kat, Jane i Sutton, które pracują w redakcji nowoczesnego pisma dla kobiet. Każda z nich zajmuje inne stanowisko i ma różne priorytety w życiu, ale mimo to wzajemnie się wspierają. Wszystkie trzy są piękne, ambitne i mają coś mądrego do powiedzenia. Poza (mogłoby się wydawać) banalną historią jakich wiele, serial porusza szereg trudnych tematów, o których rzadko głośno się mówi.

„The Crown” (2016-…)

To historia Królowej Elżbiety II i jej rządów. Akcja rozpoczyna się jeszcze przed objęciem przez nią rządów, kiedy to jej ojciec zasiada na tronie. Potem z odcinka na odcinek odkrywamy prywatną historię nowej królowej, która została rzucona na głęboką wodę i stara się przetrwać w brutalnym świecie męskiej polityki. Mam mieszane uczucia co do tego serialu. Chociaż uważam, że jest nudny i drętwy, to jakoś przebrnęłam przez dwa sezony. Aktualnie można oglądać kolejny sezon, w którym akcja dzieje się kilkanaście lat później, z innymi aktorami, ale póki co nie mam na niego ochoty.

„Russian Doll” (2019)

Zaplątanie z zagmatwaniem – to pierwsze słowa jakie cisną mi się na usta na myśl o „Russian Doll”. Nadia wpada w jakąś dziurę czasoprzestrzenną, każdego dnia umiera w różnych, momentami głupich a czasem niezwykle zabawnych okolicznościach. Od tej pory 36-latka będzie odradzać się na nowo i umierać ponownie, a każda kolejna śmierć sprowadzi ją z powrotem do tego samego miejsca – łazienki w domu jej przyjaciółki, w której za każdym razem będzie przygrywać dokładnie ta sama piosenka i to samo spojrzenie w lustrze. Pomiędzy jedną śmiercią a drugą, Nadia stara się rozwikłać zagadkę dziwnej sytuacji, w której się znalazła. Serial jest zdecydowanie inny, poniekąd zmusza do myślenia, a na pewno sprawi, że brzuch będzie bolał ze śmiechu.

„Orange is the new black” (2013-2019)

Piper w przeszłości popełniła przestępstwo, ale nie została złapana na gorącym uczynku. Dobrowolnie oddała się w ręce wymiaru sprawiedliwości, ponieważ gryzło ją sumienie. Została skazana na kilkanaście miesięcy odsiadki. Jednak więzienie to nie luksusowy hotel z darmowym jedzeniem, a prawdziwą szkołą przetrwania. Życie szybko weryfikuje wyobrażenie Piper. Każdego dnia musi walczyć o swoją pozycję i nie dać się stłamsić innym osadzonym, które skutecznie jej to utrudniają. O tyle główna bohaterka i cała jej opowieść jest wręcz irytująca, o ile pozostałe postacie nadrabiają i nie pozwalają widzowi uciec. Poboczne wątki są zdecydowanie bardziej ciekawsze od tego o niemrawej Piper i jej równie niemrawej historii.

„Uwięzione” (2015-2019)

Jeśli lubicie więzienne klimaty, a wyżej wymieniony serial Was zachęcił, to możecie śmiało sięgnąć po hiszpańskojęzyczną wersję o więźniarkach. Fabuła z grubsza jest taka sama, nie ma w nim nic odkrywczego z tym wyjątkiem, że hiszpański odpowiednik jest zdecydowanie bardziej brutalny i wyuzdany.

„Doktor Hart” (2011-2015)

Zoey Hart to świeżo upieczona kardiochirurg z Nowego Jorku dostaje szansę na pracę marzeń, ale wcześniej musi odbyć roczny staż z pacjentami. W tym celu przenosi się do małej mieściny w stanie Alabama, w którym jej zmarły ojciec od lat prowadził praktykę lekarską. Zoey nie ma łatwego życia, ponieważ musi walczyć o akceptację mieszkańców nie lubiących obcych, szpilki musi zamienić na kalosze, zaś inny miejscowy doktor skutecznie podkrada jej pacjentów. Do tego Lemon  – chodzący ideał – nienawidzi jej z całego serca i pragnie zniknięcia rywalki. Świetny i lekki serial, o zabawnych perypetiach młodej lekarki w małej amerykańskiej prowincji.

„Pokojówki z Beverly Hills” (2013-2016)

Cztery kobiety pochodzenia latynoskiego zatrudniają się jako pokojówki w ogromnych willach obrzydliwie bogatych i wpływowych ludzi w Beverly Hills. Każda z nich trafia do innej rodziny, w której panują inne warunki pracy. Poza tym, że traktowane są jako ludzie drugiej kategorii, kobiety te starają się przetrwać w brutalnym świecie milionerów i zapewnić swoim rodzinom godziwe warunki życia, a przy okazji spełnić swoje marzenia. Co więcej, chcąc nie chcąc wpadają w sidła wielu intryg, a niekiedy nawet pakują się w poważne tarapaty. Wbrew pozorom jest to czarna komedia, przy której można się nieźle pośmiać.

„Dwie spłukane dziewczyny” (2011-2017)

Jeśli wspominałam, że przy poprzednim serialu jest się z czego pośmiać, to przy tym ubaw jest po pachy. Kat i Caroline to zupełne przeciwieństwa, dwa różne światy. Caroline urodziła się w bogatej, dobrze usytuowanej rodzinie, zaś czarnowłosa Kat pochodzi z nizin społecznych. Kiedy ojciec Caroline trafia do więzienia za malwersacje finansowe, jego córka ląduje na ulicy z niczym. Stara się przetrwać w nowej, brutalnej rzeczywistości, a Kat wprowadza ją w tajniki świata niższej klasy pracującej. Ich perypetie i to gwarantowany ból mięśni brzucha wywołany salwami gromkiego śmiechu.

„Czarnobyl” (2019)

Historia, która wydarzyła się nie tak dawno temu, a skutki tej tragedii odczuwamy do dzisiaj. Rok 1986, ZSRR. W elektrowni jądrowej w Czarnobylu dochodzi do awarii, która na zawsze wpisze się w historię. Grupa wyszkolonych specjalistów oraz setki tysięcy obywateli biorą udział w heroicznej walce z nieznanymi żywiołami, bardzo często poświęcając własne życie. W jednej chwili tysiące ludzi musi zostawić swoje domy, zwierzęta muszą zginąć, a roślinność zostać wykarczowana. Cały kontynent odczuł skutki tego wydarzenia. Wszystko wydarzyło się w imperium rosyjskim – w państwie, któremu bardziej zależy na nieskazitelnej opinii niż na bezpieczeństwie swoich obywateli. Produkcja jest pięcioodcinkowym serialem, w sam raz na jeden wieczór, ale uwaga – niektóre sceny są naprawdę drastyczne.

„Muszkieterowie” (2014-2016)

Jeśli jesteście fanami produkcji „płaszcza i szpady”, to „Muszkieterowie” to idealna pozycja dla Was. Akcja toczy się w XVII-wieczna Francji. Muszkieterowie, elitarni żołnierze nieudolnego króla Ludwika XIII-tego walczą ze spiskującym kardynałem Richelieu, tropią dworskie spiski, walczą w imię honoru i … zdobywają kobiece serca. Bohaterowie najsłynniejszej powieści Aleksandra Dumasa powracają w zaskakującej odsłonie. Zabójczo przystojni i ceniący kobiece wdzięki bohaterowie powracają w wielkim stylu. Romantyczny Aramis, hazardzista Portos, pogrążony w mrocznej przeszłości Atos i młodzieńczy D’Artagnan. Sama nie wiem, który z Muszkieterów najbardziej przypadł mi do gustu. Każdy z nich ma w sobie coś wyjątkowego, no i każdy z nich jest oszałamiająco przystojny 🙂

„Geniusz: Picasso” (2018)

Historia jednego z najsłynniejszych artystów XX wieku, słoneczna Hiszpania i nieziemsko przystojny Antonio Banderas (generalnie, nie w tym serialu 🙂 ) – czy może być jakieś lepsze połączenie? Kobieciarz, awanturnik i zabawiaka – takie łatki przylgnęły do najsłynniejszego hiszpańskiego malarza. Pablo Picasso  był prekursorem kubizmu, który żył i działał na przełomie XIX i XX wieku, w niespokojnych czasach obu wojen światowych. To jeden z najsłynniejszych i najbardziej wpływowych artystów ubiegłego stulecia. Szacuje się, że dorobek Picassa, który dożył 91. roku życia, obejmuje około 50 tysięcy prac. Jego porywczy temperament i niezwykła wena twórcza były nierozerwalnie związane z pełnym zawirowań życiem prywatnym – burzliwymi małżeństwami, licznymi romansami, zmieniającymi się sympatiami politycznymi i przelotnymi fascynacjami. Picasso nieustannie kreował siebie na nowo, wyznaczał nowe trendy w sztuce i przesuwał granice. Fantastyczna serialowa historia prawdziwego artystycznego geniuszu.

„Wikingowie” (2013-2020)

Według mnie, to jedna z lepszych produkcji ostatnich lat. Lud pochodzący z północy sieje postrach w całej Europie. Co prawda w serialu dopiero kształtują swoją pozycję na kontynencie, nie mniej jednak z sukcesami plądrują i niszczą obce zimie. Mieszkańcy zamieszkujący południowo-zachodnie rejony Europy na samą myśl o najeźdźcach drżą ze strachu. Skandynawowie są bezwzględni i okrutni wobec nich, bez wahania odbierają im życie. Sami również nie boją się śmierci, wręcz przeciwnie – pragną jej, gdyż tylko wtedy trafią do Valhali – ich raju i będą ucztować ze swoimi bohaterskimi przodkami. Umrzeć w trakcie walki jest największą chwałą i zaszczytem, jakie mogą spotkać Wikinga. Serial jest brutalny a krew leje się strumieniami, ale właśnie tacy byli Wikingowie. Ja chyba po raz kolejny zafunduję sobie zimowe leniuchowanie z „Wikingami” 🙂

„Wiedźmin” (2019 – …)

No cóż, byłoby wielką wtopą, jeśli nie wspomniałabym o tym najnowszym hicie. Prawda jest taka, że nie jestem fanką tej sagi. Nie czytałam książek Sapkowskiego, nie grałam w grę, nie oglądałam polskiej wersji „Wiedźmina”, ani nie lubię filmów fantasy… Co mnie zatem skusiło? Słyszałam różne opinie na temat tej nowości i na własnej skórze chciałam sprawdzić o co chodzi z tym serialem. Jednak to, co najbardziej przyciągnęło mnie przed telewizor, to bez wątpienia aktor wcielający się w główną rolę – arcy przystojny Henry Cavill. To jeden z moich ukochanych aktorów, a każdy film z jego udziałem oglądam z wypiekami na twarzy 🙂 Może nie jest to jego najlepsza rola, ale zdecydowanie jest na co popatrzeć 😀 Co prawda dla laika takiego jak ja serial może być nieco chaotyczny i nie zrozumiały. Nie mniej jednak jeśli lubicie tego typu seriale i/lub macie wolny wieczór (albo nawet dwa), możecie włączyć nowego „Wiedźmina”, na pewno nie będziecie się nudzić.

„Gotham” (2014-2019)

Ok, przed chwilą wspomniałam, że nie lubię filmów fantasy. Jest kilka wyjątków od tej reguły. Jednym z nich jest właśnie „Gotham”. Wszystko ze względu na moją młodzieńczą fascynację Batmanem (moim ukochanym superbohaterem – tak na marginesie) i wszystkim, co z nim związane. Jednak „Gotham” tak naprawdę nie jest o Batmanie. To historia komisarza Jamesa Gordona, który broni prawa w Gotham City, zanim pojawia się wspomniany superbohater. To tak naprawdę geneza pojawienia się Człowieka Nietoperza i wszystkich czarnych charakterów z nim związanych. Co prawda pojawiają się wszystkie te postacie, ale są one jeszcze małymi dzieciakami. Jest mrocznie, momentami zabawnie i na pewno nie ma nudy, bo każdy kolejny odcinek wciąga jeszcze bardziej.

„Dom z papieru” (2017 – …)

To aktualnie jeden z najpopularniejszych seriali. Nie ma się co dziwić, bo fabuła wciąga od pierwszego odcinka.  Grupa ośmiu przestępców napada na hiszpańską mennicę narodową. Ukryci pod maskami z wizerunkiem Salvadora Dali, z perfekcyjnie ustalonym planem pod kierownictwem niejakiego Profesora, konsekwentnie go realizują. Znajdują rozwiązanie na każdy możliwy problem, no prawie każdy. Jednak nawet doskonale doprecyzowany plan ma swoje wady i luki. Stopniowo wszystko zaczyna się sypać, a pomiędzy kryminalistami dochodzi do wielu sprzeczek. To jednak nie wszystko, bo po piętach depcze im przebiegła i niezwykle inteligentna pani inspektor, która traktuje to zadanie zbyt ambitnie. Czy uda im się skok stulecia i jednocześnie wyjść cało z zaistniałej sytuacji? Dobry scenariusz, dobra muzyka, świetni i przystojni aktorzy (ach ten Rio ❤ )- czego chcieć więcej?

„Euforia” (2019 – …)

Imprezy zakrapiane alkoholem, czasami z dodatkiem „czegoś mocniejszego”, seks bez zobowiązań, fetysze i dewiacje seksualne – tak wygląda codzienność w amerykańskim miasteczku. Na 17-letnią Rue Bennet nie robi to żadnego wrażenia, ponieważ dla niej każdy dzień wygląda tak samo: odczuwa ekstazę i radość w trakcie kolejnego narkotykowego odlotu. W serialu znajdziemy cała gamę osób ze społeczności LGBT. Są lesbijki, geje (albo kryptogeje), biseksualiści i transseksualiści. Nie ma owijania w bawełnę, wszechobecna nagość i brutalne sceny seksu czasami wręcz gorszą. Serial jest mocny, wgniatający w fotel, zdecydowanie nie dla osób wrażliwych.  Jeśli potrzebujecie mocniejszych doznań emocjonalnych, bez wątpienia sięgnijcie po „Euforię„.

„Opowieść podręcznej”

Wyobrażacie sobie świat, w którym płeć żeńska zostaje pozbawiona wszelkich praw? Świat, w którym kobiety traktowane są jak chodzące macice, a ich jedyną powinnością jest wydanie na świat jak największej liczby dzieci? Wyobrażacie sobie, że Wasz Pan regularnie Was gwałci, a Wasza Pani lepiej zna Wasz cykl menstruacyjny lepiej niż Wy same?  Brzmi irracjonalnie? Podręczne nie są konkubinami, a chodzącymi macicami; traktowane jak zwierzęta, zadaniem których jest wydawanie na świat nowych potomków. Wszystkie wyglądają tak samo: ubrane w czerwone długie sukienki, z białymi czepkami na głowach, bez grama makijażu mają wyglądać nieatrakcyjnie, by nie wzbudzać męskiego pożądania. Książki, telewizja, gry i inne rozrywki są surowo zabronione. Jedyną ich uciechą są codzienne zakupy i spotkania z innymi podręcznymi w Czerwonym Centrum. Ubezwłasnowolnione, tracą pracę, rodzinę a nawet tożsamość. Wspomniałam, że „Euforia” jest mocna i wgniatająca w fotel. Myliłam się. „Opowieść podręcznej” jeszcze bardziej mrozi krew w żyłach. Najgorsze jest to, że wizja takiego świata jest jak najbardziej prawdopodobna.

Moje ulubione hiszpańskie seriale

Moje umiejętności językowe z hiszpańskiego nadal nie są na satysfakcjonującym mnie poziomie, ale niebawem mam zamiar to zmienić 🙂 😀 Nie mniej jednak nie przeszkadza mi oglądanie seriali w tym języku. Dlatego też, gdy nadarza się okazja do „osłuchania się” z hiszpańskim, nie waham się oni chwili. Poza tym, bardzo lubię filmy i seriale w hiszpańskim wydaniu, nie wspominając już o zabójczo przystojnych aktorach 🙂 Mam kilka swoich ulubionych hiszpańskich seriali, a pozostałe czekają w kolejce do obejrzenia 🙂 Oto pierwsza część zestawienia seriali, które z czystym sumieniem mogę Wam polecić:

„Krawcowa z Madrytu” („El Tiempo Entre Costuras”)

Szczerze przyznam, że „chwilę” mi zajęło, żeby obejrzeć ten serial. Słyszałam o nim dużo dobrego, a sama książka podobno też robi wrażenie, ale jakoś nie mogłam się za niego zabrać. Chociaż początkowo wydaje się, że to czyste romansidło, po dwóch odcinkach następuje totalny zwrot akcji. Hiszpania XX wieku, na chwilę przed wybuchem wojny domowej. Pod wpływem młodzieńczego zrywu serca, piękna Sira popełnia dramatyczny błąd, którego konsekwencje będzie ponosić przez wiele lat. Od najmłodszych lat matka uczyła ją sztuki krawieckiej, więc Sira postanawia otworzyć swój własny zakład. Odnosi niebywały sukces i zdobywa szereg wpływowych klientek. Jedna z nich proponuje jej nietypową pracę, którą Sira – mimo wielu wątpliwości – decyduje się przyjąć.

Ogromną zaletą tego serialu są kreacje ❤ Kocham modę z lat 20-tych i 30-tych. Mogłabym założyć każdą rzecz, w którą ubrana była serialowa Sira 🙂 Warto obejrzeć „Krawcową z Madrytu” nie tylko ze względu na te wspaniałe kreacje czy olśniewającą urodę głównej bohaterki, ale także dla przepięknych krajobrazów Maroko, Madrytu i Lizbony, bo właśnie tam rozgrywa się akcja. Aż się chce pakować walizki i jechać tam 🙂

Występują: Adriana Ugarte, Francesc Garrido, Carlos Santos, Alba Flores, Hannah New, Mari Carmen Sánchez, Peter Vives

 

„Telefonistki” („Las Chicas del Cable”)

Kolejny serial obsadzony w latach 20-tych ubiegłego wieku. Otwarcie w centrum Madrytu siedziby państwowej spółki telefonicznej przyciąga uwagę setek dziewcząt, które pragną pracować jako telefonistki. W centrali mają możliwość zrealizowania własnych postępowych aspiracji. W tamtych czasach kobiety nie miały wielu praw, odmawiano im także pracy, dlatego każda chciała dostać posadę w nowej firmie. Cztery pochodzące z bardzo różnych środowisk kobiety rozpoczynają pracę w centrali. Każda z nich pochodzi z innego świata i ma inne priorytety, motywy oraz zawiłą historię. Jednak praca w centrali zjednuje je, by wkrótce przerodziła się w prawdziwą przyjaźń.

Serial „Telefonistki” ukazuje rodzący się bunt kobiet przeciwko panującym zasadom, które zakładały, że miejsce kobiety jest w domu. Mimo społecznego ucisku w kobietach w tamtym okresie obudził się na dobre feministyczny odzew, a produkcja świetnie to ukazuje. Bunt oznaczało nie tylko chodzenie do barów czy noszenie krótkich fryzur, to także walka o możliwość samodzielnego zarabiania pieniędzy, głosowania, a także do miłości. No i oczywiście te stroje ❤ O samym serialu więcej napisałam w tym poście.

Występują: Blanca Suárez, Nadia de Santiago, Maggie Civantos, Ana Polvorosa, Ana Fernández, Martiño Rivas, Yon González, Sergio Mur

 

„Szkoła dla elity” („Élite”)

Pamiętacie kultową „Plotkarę? Hiszpański odpowiednik wzorowany jest na tym amerykańskim serialu, tyle że w mocno ostrzejszej, można rzec – perwersyjnej wersji. Do prywatnej szkoły dla obrzydliwie bogatych nastolatków w Madrycie dołącza trzech uczniów z „niższej klasy” społecznej. Imprezy zakrapiane alkoholem i narkotykami, wystawne przyjęcia, markowe ubrania, szybkie samochody – to chleb powszedni hiszpańskiej elity. Nowi uczniowie zazdroszczą im wystawnego życia i starają się dopasować do nowej sytuacji i im zaimponować. Dochodzi do wielu zgrzytów, a w konsekwencji wielu zagmatwanych intryg. Wkrótce wydarza się tragedia, w którą każdy jest zamieszany, każdy jest podejrzany. Każde z nich miało motyw do dokonania zbrodni, jednak tylko jedna osoba jest winna.

Tak jak wspomniałam wcześniej, „Plotkara” w porównaniu ze „Szkołą dla elit” to pikuś. Hiszpański serial pełen jest i mocno rozbieranych, żeby nie powiedzieć – erotycznych scen miłosnych. Hiszpańscy aktorzy nie wstydzą się nagości na ekranie, a sceny intymne ich nie zawstydzają. Widać znaczne podobieństwo do amerykańskiego kultowego serialu sprzed lat, można nawet przypasować konkretne charaktery do poszczególnych bohaterów. Moim zdaniem „Szkoła dla elity” jest bardziej interesująca, nie ma tam (póki co) żadnych melodramatów.

Występują: Álvaro Rico, María Pedraza, Jaime Lorente, Itzan Escamilla, Ester Expósito, Miguel Bernardeau, Mina El Hammani, Danna Paola, Omar Ayuso, Miguel Herrán

 

„W czasach wojny” („Tiempos de guerra”)

Hiszpania, 1921 rok. Kraj pustoszony jest przez wojnę domową. Pielęgniarki z madryckich wyższych sfer decydują się na wyjazd do hiszpańskiej eksklawy w Maroko, gdzie toczą się zaciekłe walki. Otwierają w Melilli szpital dla żołnierzy walczących w wojnie o Rif. Zaczynają od zera, nie mając nawet konkretnego miejsca i potrzebnych narzędzi, ale za to mają poparcie i wsparcie samej królowej. Pielęgniarki cechuje ogromna empatia i chęć niesienia bezinteresownej pomocy. Każdego dnia ryzykują własnym życiem, by ocalić swoich rodaków. Ratując życie, znajdują też przyjaźń i miłość.

Jak wspomniałam wcześniej, uwielbiam filmy/seriale, których akcja rozgrywa się w latach 20-tych, dlatego też skusiłam się na obejrzenie „W czasach wojny„. Nie jest to serial wysokich lotów, ale przyjemnie się go ogląda, chociaż momentami czuć klimat latynoskiej telenoweli.

Występują: Amaia Salamanca, Álex García, Verónica Sánchez, Anna Moliner, Álex Gadea, Cristóbal Suárez, Alicia Rubio, Daniel Lundh

 

„Dom z papieru” („La Casa de Papel”)

To aktualnie jeden z najpopularniejszych seriali. Nie ma się co dziwić, bo fabuła wciąga od pierwszego odcinka. Co prawda dopiero zaczęłam oglądać, ale wsiąkłam totalnie. O co chodzi? Grupa ośmiu przestępców napada na hiszpańską mennicę narodową. Ukryci pod maskami z wizerunkiem Salvadora Dali, z perfekcyjnie ustalonym planem pod kierownictwem niejakiego Profesora, konsekwentnie go realizują. Znajdują rozwiązanie na każdy możliwy problem, no prawie każdy. Jednak nawet doskonale doprecyzowany plan ma swoje wady i luki. Stopniowo wszystko zaczyna się sypać, a pomiędzy kryminalistami dochodzi do wielu sprzeczek. To jednak nie wszystko, bo po piętach depcze im przebiegła i niezwykle inteligentna pani inspektor, która traktuje to zadanie zbyt ambitnie. Czy uda im się skok stulecia i jednocześnie wyjść cało z zaistniałej sytuacji?

Nie będę wychwalać pod niebiosa tego serialu, bo to powszechnie wiadome, że jest on świetny : ) Fabuła wciąga od pierwszego odcinka i zaskakuje w najmniej oczekiwanym momencie. Trudno oderwać się od ekranu komputera czy telewizora.

Występują: Úrsula Corberó, Álvaro Morte, Paco Tous, Alba Flores, Miguel Herrán, Pedro Alonso, Enrique Arce, María Pedraza, Itziar Ituño, Jaime Lorente

 

„Statek” („El Barco”)

Nie będę ukrywać, że serial „El Barco” zaczęłam oglądać ze względu na ogromną „miłość”, jaką wówczas czułam do głównego bohatera, w którego wcielał się Mario Casas. Co prawda jakimś wybitnym aktorem nie jest, ale z całą pewnością jest na co popatrzeć 😀 Wracając do serialu. Globalny kataklizm, spowodowany wypadkiem podczas włączania akceleratora cząsteczek w szwajcarskiej Genewie, sprawia, że załoga, uczniowie i kilku nauczycieli na pokładzie Gwiazdy Polarnej przeżyją największą przygodę ich życia. Przygoda, a może walka o przetrwanie w nowym świecie? W świecie, w którym całą ludzkość stanowią pasażerowie statku, a zamiast lądu na horyzoncie widać tylko niekończący się ocean.

Trzeba przyznać, że fabuła serialu jest oryginalna. No bo komu przyszłoby do głowy kręcić trzy sezonowy serial o skutkach katastrofy akceleratora cząsteczek? 🙂 Oczywiście wszystko może się zdarzyć i taki scenariusz nie jest wykluczony. „Statek” porusza kilka tematów, o których sami byśmy nawet nie pomyśleli. Ciekawa wizja post apokaliptycznego świata.

Występują: Blanca Suárez, Mario Casas, Irene Montalà, Neus Sanz, Juanjo Artero, Marina Salas, David Seijo, Javier Hernández

Może Wy mi polecicie jakieś inne ciekawe hiszpańskie seriale? 🙂