Kultura · Literatura

Kinga Eysturland „Miasto, które smakuje yerba mate. Reportaż z Montevideo”

Z czym kojarzy się Urugwaj? Przede wszystkim z tytułową yerbą mate no i piłką nożną – w końcu to tutaj w 1930 roku odbyły się pierwsze piłkarskie  Mistrzostwa Świata. Mnie dodatkowo jeszcze przychodzi na myśl aktorka pochodząca z tego kraju – Natalia Oreiro, która zagrała w wielu latynoskich telenowelach. To małe południowoamerykańskie państwo umiejscowione pomiędzy Brazylią a Argentyną, nie jest zbyt atrakcyjne dla turystów. Dlatego też nie jest popularne i powszechnie znane. Kinga Eysturland, związana z Montevideo od ponad dekady, stara się się przekonać, że warto zajrzeć do stolicy Urugwaju.

Kinga twierdzi, że Montevideo się nie zwiedza – je się przeżywa. Z filiżanką yerba mate w dłoni, w rytmie bębnów candombe i rozmów prowadzonych na targach, stadionach i w sąsiedzkich barach. Prowadzi czytelników poza turystyczne trasy – przez Ciudad Vieja, Pocitos, Carrasco i El Prado – do miejsc, w których toczy się życie urugwajskiej stolicy. Oddaje głos mieszkańcom Montevideo – producentce biżuterii, przedsiębiorcom, sportowcom i ludziom kultury. Ich opowieści prowadzą przez miasto widziane od środka i sprawiają, że stajesz się uczestnikiem rozmów o historii, mentalności oraz codziennych rytuałach stolicy. Dzięki temu można odnieść wrażenie, że zwiedzamy, zasmakujemy  Montevideo od środka.

Już sam tytuł zwraca uwagę, ponieważ yerba mate jest symbolem Urugwaju i nieodłącznym elementem życia jego mieszkańców. W reportażu napój ten staje się czymś więcej niż tylko codziennym zwyczajem – jest znakiem gościnności, wspólnoty i spokojnego podejścia do życia. Autorka pokazuje, że niemal każdy mieszkaniec Montevideo nosi przy sobie termos z gorącą wodą i naczynko do picia mate, a wspólne picie naparu sprzyja rozmowie i budowaniu relacji. Dzięki temu jesteśmy w stanie lepiej rozumieć kulturę kraju i dostrzec, jak ważne są drobne, codzienne, z pozoru nic nieznaczące gesty.

Autorka nie ogranicza się do przedstawienia najważniejszych zabytków czy atrakcji turystycznych, lecz skupia się przede wszystkim na atmosferze Montevideo i jego wyjątkowym charakterze. Kinga Eysturland posługuje się barwnym i obrazowym językiem, co sprawia, że łatwo wyobrazić sobie ulice Montevideo, nadmorską promenadę czy ludzi spacerujących z termosem i naczynkiem do mate. Z drugiej strony nie pomija również historii Montevideo, która miała wpływ na jego współczesny wygląd i charakter. W tekście przeplatają się informacje historyczne, społeczne i kulturowe z osobistymi obserwacjami autorki. Dowiadujemy się, jak na codzienne życie wpływa liberalna polityka kraju, darmowa edukacja oraz powszechna sekularyzacja, która wyróżnia Urugwaj na tle reszty kontynentu. Dzięki temu reportaż nie jest suchym opisem faktów, ale żywą opowieścią o miejscu i ludziach.

„Miasto, które smakuje yerba mate. Reportaż z Montevideo” zachęca do poznawania innych kultur i pokazuje, że prawdziwe oblicze miasta można odkryć dopiero poprzez kontakt z jego mieszkańcami i ich codziennością. To ciekawa lektura dla osób zainteresowanych podróżami, kulturą Ameryki Południowej oraz literaturą faktu.

Za książkę dziękuję:

Dodaj komentarz